reklama

Donald Tusk o Kaszubach i patriotyzmie. „Jestem z tych poszkodowanych Kaszubów z Gdańska”

Opublikowano:
Autor:

Donald Tusk o Kaszubach i patriotyzmie. „Jestem z tych poszkodowanych Kaszubów z Gdańska” - Zdjęcie główne
Autor: Kancelaria Premiera

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Wiadomości PomorzeKaszubska tożsamość, przyszłość języka i słowa, które wybrzmiały w Warszawie. Podczas kongresu z udziałem Donalda Tuska i Barbary Nowackiej padły ważne deklaracje dotyczące Pomorza. Premier wrócił też do osobistych wspomnień z Gdańska.
reklama
reklama

Donald Tusk przyznał, że brak nauki języka kaszubskiego w dzieciństwie pozostawił w nim poczucie straty. Premier mówił o swoich korzeniach, tożsamości i znaczeniu regionalizmu podczas II Kongresu Nauczycieli Języka Kaszubskiego, który odbył się w poniedziałek, 12 października, w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów w Warszawie. Głos zabrała również ministra edukacji Barbara Nowacka.

Tegoroczne spotkanie odbyło się pod hasłem „Moc w języku. Siła w ludziach!”. Wystąpienia dotyczyły nie tylko nauczania języka kaszubskiego, ale również pamięci historycznej, lokalnej tożsamości i roli nauczycieli w przekazywaniu tradycji kolejnym pokoleniom. Premier zapowiedział, że nie będzie mógł uczestniczyć w całym wydarzeniu z powodu obowiązków międzynarodowych i sytuacji związanej z Ukrainą.

reklama

Donald Tusk o kaszubskich korzeniach i dzieciństwie w Gdańsku

Donald Tusk rozpoczął swoje wystąpienie od osobistego wspomnienia. Przyznał, że należy do Kaszubów związanych z Gdańskiem, ale jako dziecko nie miał możliwości poznawania języka swoich przodków. Zwrócił uwagę, że w powojennych latach część osób szybko odchodziła od podkreślania swojego kaszubskiego pochodzenia. Nie sprzyjała temu również polityka władz.

- Ja jestem z tych poszkodowanych Kaszubów z Gdańska. Poszkodowanych w tym sensie, że Kaszubi, którzy trafiali do Gdańska przed wojną, tuż po wojnie bardzo szybko zapominali o swoich korzeniach. Taka jest prawda o kaszubskich korzeniach. Był taki trudny czas, kiedy byłem dzieckiem, kiedy nie wszyscy chcieli przyznawać się do kaszubskiego pochodzenia. Władza ludowa też nie sprzyjała podkreślaniu regionalnych odrębności. Nie było przecież w ogóle mowy o nauczaniu języka kaszubskiego w szkołach czy o katedrze uniwersyteckiej - powiedział Donald Tusk podczas kongresu.

reklama

Premier podkreślił, że sytuacja zaczęła się zmieniać dzięki zaangażowaniu kolejnych pokoleń działaczy, nauczycieli i przedstawicieli lokalnych władz. Wspomniał również o parlamentarzystach, którzy zabiegali o uznanie kaszubszczyzny za język regionalny, a nie dialekt. Było to ważne dla podkreślenia odrębności językowej i kulturowej Kaszubów.

- To wszystko się zmieniło dzięki gigantycznemu wysiłkowi kilku pokoleń i zrzeszeńców, ale nie tylko. Przyczynili się do tego także nauczyciele, księża i samorządowcy, kiedy powstała Polska samorządowa. Ważną rolę odegrali również parlamentarzyści. Pamiętam pierwsze próby, aby w polskim prawie pojawiło się określenie „język regionalny”, a nie „dialekt”. Dla nas, Kaszubów, było to bardzo ważne - mówił szef rządu.

Rozwiń

„Coś bezpowrotnie straciłem”. Premier o nauce języka kaszubskiego

reklama

Jednym z najbardziej osobistych momentów wystąpienia było wyznanie dotyczące dwujęzyczności. Donald Tusk przyznał, że jako dziecko nie uczył się kaszubskiego i z perspektywy czasu odczuwał z tego powodu stratę. Wspominał również o swoim zaangażowaniu w wydanie elementarza i słownika kaszubsko-polskiego dla dzieci.

- Mówię, że jestem poszkodowany, bo kiedy byłem dzieckiem, nikt nie uczył mnie kaszubskiego. Chciałem w pewnym sensie spłacić dług i złagodzić wyrzuty sumienia, angażując się w wydanie elementarza i słownika. Miałem poczucie, że coś bezpowrotnie straciłem, nie mając tej dwujęzyczności. To jedno z najpiękniejszych doświadczeń publicznych - powiedział Donald Tusk.

Premier przyznał, że publikacje związane z Gdańskiem i językiem kaszubskim należą do doświadczeń, które uważa za szczególnie ważne w swoim życiu. Jak zaznaczył, kiedy znajomi pytają go o największe sukcesy, często spodziewają się odpowiedzi związanej z polityką. On sam wskazuje jednak również na działania związane z kulturą i językiem regionu.

- Powiem szczerze, że kiedy znajomi pytają mnie, jakie wydarzenie w moim życiu uważam za prawdziwy sukces, zawsze spodziewają się jakiejś politycznej odpowiedzi. A ja mówię im, że seria książek o Gdańsku, elementarz i słownik kaszubsko-polski dla dzieci to były przedsięwzięcia, które nadawały głębszy sens także mojemu życiu - mówił premier.

Rozwiń

Tusk o patriotyzmie. „Nie ma konfliktu między byciem Kaszubą, Polakiem i Europejczykiem”

W dalszej części wystąpienia Donald Tusk mówił o znaczeniu regionalizmu dla polskiego patriotyzmu. Podkreślał, że przywiązanie do własnej miejscowości, regionu i jego historii nie stoi w sprzeczności z poczuciem przynależności do narodu czy Europy. Jego zdaniem znajomość historii własnej małej ojczyzny pomaga lepiej rozumieć również historię całego kraju.

- Zrozumiałem to dopiero później, jako dorosły człowiek. Chodzi o wielowymiarowy patriotyzm. Dobrze wiemy, że głęboki polski patriotyzm wynika z zakorzenienia w każdym fragmencie naszej ziemi i historii. To nie jest tylko kaszubski pomysł. Taki patriotyzm opiera się na mądrym, świadomym przywiązaniu do historii i ziemi, z której się wywodzimy - podkreślił Donald Tusk.

Premier nawiązał także do Lecha Bądkowskiego, od którego, jak wspominał, uczył się rozumienia regionalizmu. Zaznaczył, że nie chodzi wyłącznie o folklor czy tradycje prezentowane na pokaz. Regionalizm ma znacznie głębszy wymiar, ponieważ wiąże się z historią, tożsamością i świadomym przywiązaniem do miejsca pochodzenia.

- Kiedy miałem szczęście poznać Lecha Bądkowskiego, dowiedziałem się od niego, że regionalizm to wielka sprawa. To nie jest cepelia ani regionalizm na pokaz. To coś bardzo głębokiego. Taka forma patriotyzmu wynika ze świadomego przywiązania do historii i ziemi, z którą się identyfikujemy - mówił premier.

Tusk przypomniał, że historia Kaszubów była naznaczona trudnymi doświadczeniami. Wymienił między innymi wojny światowe, rozbiory, podzielone rodziny i lata komunizmu. W jego ocenie właśnie ta przeszłość pokazuje, że przywiązanie do małej ojczyzny nie musi prowadzić do konfliktu z tożsamością narodową ani europejską.

- Ktoś, kto jest Kaszubą i zna historię, dobrze wie, że to trudna szkoła i trudny test. Tak jest na pograniczach, w czasach wojen światowych, rozbiorów, podzielonych rodzin, a później lat komunizmu. Nasze doświadczenia pokazują, że przywiązanie do małej ojczyzny nie musi stać w sprzeczności z miłością do dużej ojczyzny. My na Kaszubach dobrze zrozumieliśmy, że nie ma konfliktu między byciem Kaszubą, Polakiem i Europejczykiem. Te tożsamości świetnie do siebie pasują i właśnie na tym polega nowoczesny, głęboki patriotyzm - powiedział Donald Tusk.

Donald Tusk o zanikających językach i przyszłości kaszubszczyzny

Premier zwrócił również uwagę na problem zanikania języków na całym świecie. Podkreślił, że wraz z nimi mogą bezpowrotnie znikać elementy kultury i tożsamości. Przypomniał, że kaszubszczyzna przez długi czas była przekazywana przede wszystkim w rodzinach. Z czasem zaczęła jednak coraz szerzej funkcjonować w szkołach, na uniwersytetach, w urzędach i przestrzeni publicznej.

- Języki umierają na całym świecie. Jest ich ciągle niezliczona ilość, ale, jak wiecie, ktoś wyliczył, że każdego dnia jakiś język ginie bezpowrotnie. To zagrożenie dotyczyło także języków regionalnych i dialektów w tej części Europy. To, że udało nam się zachować język kaszubski, najpierw w domach, a później, wraz z nadejściem wolnej Polski, także w szkołach, na uniwersytetach, w urzędach i na tablicach z nazwami miejscowości, jest wielkim wydarzeniem. Udało nam się ocalić język, a wraz z nim kulturę i tożsamość w bardzo trudnych czasach - mówił Donald Tusk.

Premier podziękował nauczycielom, którzy dbają o to, by język i tradycje regionu były przekazywane kolejnym pokoleniom. Odniósł się przy tym do kaszubskiego określenia „bëlny szkólny”, oznaczającego dobrego nauczyciela. Podkreślił, że edukacja kaszubska ma fundamentalne znaczenie dla całej społeczności.

- Określenie „bëlny szkólny” znaczy znacznie więcej niż tylko dobry nauczyciel czy dobra nauczycielka. To istota sprawy. Edukacja kaszubska jest fundamentem naszej społeczności. Za waszą wierność i determinację jeszcze raz serdecznie dziękuję - powiedział premier.

Donald Tusk zapowiedział, że nie będzie mógł uczestniczyć w całym kongresie z powodu obowiązków międzynarodowych. Wspomniał o poważnej sytuacji związanej z Ukrainą i przeprosił uczestników za konieczność wcześniejszego wyjścia. Zaznaczył jednak, że zależało mu na osobistym spotkaniu z nauczycielami i przedstawicielami środowisk kaszubskich.

Barbara Nowacka o nauczaniu kaszubskiego. „Moc w języku, siła w ludziach”

Po wystąpieniu premiera głos zabrała ministra edukacji Barbara Nowacka. Zwróciła uwagę, że kongres odbywa się w czasie, gdy polskie szkoły mierzą się z trudnymi wyzwaniami. Jej zdaniem nauczanie języka kaszubskiego pokazuje, jak różnorodność, akceptacja i współpraca mogą wzmacniać społeczeństwo.

- Pomimo tego, że widzicie, jak trudne chwile przeżywają polskie szkoły, wiem, że to spotkanie jest kolejnym elementem budowania siły, odporności i dobra w polskich szkołach. Nauczanie języka kaszubskiego pokazuje otwartość, różnorodność, akceptację i współpracę, które tworzą silną, bezpieczną Polskę - powiedziała Barbara Nowacka.

Ministra podziękowała osobom zaangażowanym w przygotowanie wydarzenia. Wymieniła senatora Kazimierza Klejnę, wojewodę pomorską Beatę Rutkiewicz, Zrzeszenie Kaszubsko-Pomorskie, Karolinę Keller oraz swoich współpracowników. Podkreśliła, że edukacja regionalna pozwala młodym ludziom lepiej rozumieć własną historię, rodzinę i tradycje.

- Tegoroczne hasło kongresu, „Moc w języku. Siła w ludziach!”, trafia w samo sedno nauczania, dbania o tożsamość oraz budowania kultury i tradycji Kaszub, tak aby żyły w sercach młodego pokolenia. Edukacja regionalna to nauka o nas samych, o naszej tożsamości i o tym, co jest nam najbliższe. To także próba zrozumienia siebie, naszych ojców i dziadków, naszych tradycji oraz wyzwań, które stawiała przed nami historia i które przynosi przyszłość - mówiła Barbara Nowacka.

Samorządy mają ważną rolę w nauczaniu języka kaszubskiego

Barbara Nowacka zaznaczyła, że za rozwój nauczania kaszubskiego odpowiadają nie tylko nauczyciele i organizacje regionalne. Istotną rolę odgrywają również samorządy, które mogą wspierać szkoły i tworzyć warunki do pielęgnowania języka oraz tradycji. Ministra poinformowała, że wspólnie ze Zrzeszeniem Kaszubsko-Pomorskim i samorządowcami wypracowano model dobrych praktyk, który ma pomagać szkołom i lokalnym władzom w organizowaniu takiej edukacji.

- Za naukę języka kaszubskiego odpowiadają także samorządy. Dzięki ich zaangażowaniu to, co rozpoczęło kilka osób w polskim parlamencie i na Pomorzu, stało się dziś zorganizowanym, instytucjonalnym elementem tradycji, kultury i systemu edukacyjnego. Chciałabym zarekomendować model dobrych praktyk, który wypracowaliśmy wspólnie ze Zrzeszeniem i samorządowcami. Ma on wskazywać szkołom i samorządom, jak wspierać język kaszubski, jego naukę i regionalne tradycje, a także rozwijać wrażliwość na drugiego człowieka i jego historię - podkreśliła ministra.

Nowacka zwróciła się również bezpośrednio do nauczycieli języka kaszubskiego. Podkreśliła, że ich praca nie zawsze przynosi natychmiastowe efekty, ale z czasem może mieć ogromne znaczenie dla uczniów. Dzięki nauce języka i tradycji młodzi ludzie mogą nie tylko rozwijać kompetencje językowe, lecz także lepiej rozumieć własne pochodzenie.

- Każdy z was jest bëlnym szkólnym dla swoich uczniów. Każdy wykonuje w swojej klasie ogromną pracę każdego dnia. Uczycie języka i tradycji, a czasami trudno jest zachęcić młodzież do udziału w dodatkowych zajęciach. Wierzę jednak, że z czasem uczniowie docenią wasz wysiłek i zaangażowanie. Dzięki nim będą dwujęzyczni, zyskają bardziej otwarty umysł, a przede wszystkim lepiej zrozumieją samych siebie, swoją historię i swoje tradycje - powiedziała Barbara Nowacka.

Kaszubski język i edukacja na Pomorzu. Nauczyciele zostali wyróżnieni

II Kongres Nauczycieli Języka Kaszubskiego był okazją do podkreślenia roli, jaką na Pomorzu odgrywa edukacja regionalna. To właśnie w szkołach, obok rodzinnych domów i lokalnych organizacji, kolejne pokolenia poznają język kaszubski, historię regionu oraz tradycje, które od wieków kształtują jego tożsamość. Podczas spotkania w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów w Warszawie rozmawiano o przyszłości nauczania kaszubszczyzny, finansowaniu zajęć oraz obecności języka regionalnego w życiu publicznym.

Ważnym punktem kongresu było uhonorowanie osób zaangażowanych w zachowanie kaszubskiego dziedzictwa. Nauczycielom wręczono medale Komisji Edukacji Narodowej, a także przyznano kaszubską nagrodę edukacyjną „Bëlny Szkólny”, czyli wyróżnienie dla dobrych nauczycieli. To docenienie pracy osób, które na co dzień przekazują młodym mieszkańcom Pomorza nie tylko język, lecz także wiedzę o ich korzeniach i lokalnej historii.

reklama
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
logo