Co wydarzyło się w Bielsku-Białej
W sobotę, 11 lipca, w autobusie linii nr 8 doszło do zdarzenia, które obiegło całą Polskę. Nagranie z wnętrza pojazdu pokazuje mężczyznę wyzywającego i grożącego dwojgu dzieciom z Ukrainy. Jak się później okazało, agresorem był 54-letni pracownik miejskiej spółki komunikacyjnej - kierowca zatrudniony tam od 17 lat, który tego dnia akurat nie prowadził autobusu, tylko jechał nim jako pasażer. Od dłuższego czasu przebywał na zwolnieniu lekarskim. Policja zatrzymała go w poniedziałek, a sprawą zajęła się Prokuratura Rejonowa w Żywcu - śledczy badają ją pod kątem znieważenia z powodu narodowości, za co grozi do trzech lat więzienia.Co ważne, kierowca, który faktycznie prowadził tego dnia autobus, zareagował natychmiast. Zagadał agresora, odciągając jego uwagę od dzieci, a na najbliższym przystanku poprosił go o opuszczenie pojazdu.
Jak reagują kierowcy w Gdańsku
Zapytaliśmy Zarząd Transportu Miejskiego w Gdańsku, jak w podobnej sytuacji zachowaliby się kierowcy tutaj. Odpowiedź jest jasna: mają obowiązek zareagować:
W każdej takiej sytuacji kierowca ma obowiązek zareagować, podobnie jak miało to miejsce w Bielsku-Białej. Może to się odbyć poprzez zwrócenie uwagi i często to wystarcza, bo pasażer, który wykazuje agresywne zachowania, na to zwrócenie uwagi po prostu zareaguje, usiądzie i nie będzie więcej nikogo zaczepiał. Może też zdarzyć się sytuacja, w której pasażer zostanie wyproszony z autobusu. Jeśli to nie wystarcza, mamy odpowiednie służby, które również przyjeżdżają na miejsce, aby wesprzeć kierowcę w danej sytuacji.
Mówi Joanna Leliwa, rzeczniczka ZTM w Gdańsku
Kierowcy przechodzą szkolenia
To nie jest kwestia przypadku czy indywidualnego refleksu danego kierowcy. Jak zapewnia Leliwa, przygotowanie na trudne sytuacje to efekt regularnej pracy z załogą:
Nasi operatorzy dbają o to, aby kierowcy cyklicznie odbywali szkolenia z zakresu komunikacji, radzenia sobie ze stresem. To powoduje, że kierowca, mimo że sytuacja jest dla niego ogólnie stresowa, wie, jak sobie w niej radzić, i robi to w sposób należyty. Każda rozmowa rekrutacyjna również opiera się o ocenę radzenia sobie ze stresem, więc naturalnie wykluczamy osoby, które mają predyspozycje do tego typu zachowań. Pamiętajmy też, że każdy autobus jest wyposażony w monitoring, a każde zgłoszenie dotyczące złego zachowania kierowcy jest przez nas analizowane.
Dodaje rzeczniczka ZTM-u.
Jak powinniśmy reagować my, pasażerowie
Najważniejsze pytanie brzmi jednak: co my, zwykli pasażerowie, możemy zrobić, kiedy widzimy, że komuś dzieje się krzywda? Zdaniem rzeczniczki ZTM liczy się reakcja - nawet ta najdrobniejsza.
Przede wszystkim musimy zareagować, to jest podstawa. Bierne milczenie jest milczącą zgodą, więc jeżeli jako społeczeństwo nie będziemy reagować, to do takich sytuacji będzie po prostu dochodziło. Każda reakcja, nawet najmniejsza, czyli poinformowanie kierowcy o zdarzeniu, poinformowanie odpowiednich służb czy zwrócenie się z pytaniem do ofiary, czy potrzebuje pomocy, ma sens. Brak reakcji zawsze powoduje eskalację problemu. Warto też poinformować kierowcę i poprosić o pomoc współpasażerów, bo jeśli jest nas więcej, stajemy się silniejsi jako grupa, mając wtedy przewagę nad tym, kto kieruje wulgarne słowa do kogokolwiek.
Skomentowała Joanna Leliewa
Komentarze (0)