Do tragicznego zdarzenia doszło 6 lutego w jednym z mieszkań przy ulicy Reymonta w Słupsku. Ogień pojawił się w jednym z pomieszczeń lokalu, jednak dym i toksyczne opary szybko rozprzestrzeniły się po całym mieszkaniu.
Pożar miał dramatyczne skutki. W jego wyniku życie stracił mężczyzna mieszkający w lokalu. Jego żona została przewieziona na Szpitalny Oddział Ratunkowy z powodu zatrucia dymem. Kobieta po udzieleniu pomocy opuściła szpital i obecnie przebywa u rodziny.
Jak relacjonują bliscy poszkodowanej, tragedia dodatkowo pogorszyła jej sytuację życiową i zdrowotną.
— Ma też poważne choroby, którymi powinna się zająć, a doszła jeszcze tragedia z pożarem — poinformowała nas Pani Aleksandra. — Mieszkanie nie było ubezpieczone, a mama utrzymuje się z niskiej emerytury. Sama nie jest w stanie pokryć kosztów przywrócenia lokalu do stanu bezpiecznego do zamieszkania.
Lokal nie był objęty ubezpieczeniem. Zniszczenia po pożarze są na tyle duże, że konieczne są kosztowne prace, aby ponownie nadawał się do zamieszkania. Rodzina wskazuje, że mieszkanie już wcześniej wymagało pilnych remontów. Nie działał piec gazowy, przez co w lokalu nie było ogrzewania ani ciepłej wody. Jedynym źródłem ciepła był piec kaflowy w jednym z pokoi, a w drugim pomieszczeniu używano niewielkiego termowentylatora.
Rodzina rozpoczęła zbiórkę pieniędzy na usunięcie skutków pożaru i remont lokalu. Celem jest stworzenie bezpiecznych warunków, aby kobieta mogła wrócić do swojego mieszkania i znów normalnie w nim funkcjonować.
Zbiórkę można wesprzeć pod linkiem: https://pomagam.pl/8aytk7
Komentarze (0)