Pożar wybuchł przy ul. Chwaszczyńskiej, gdzie mieści się hurtownia zabawek. Akcja gaśnicza trwała przez kilka godzin, a jej skala była na tyle duża, że do Gdyni skierowano strażaków także z okolicznych powiatów.
Pożar hurtowni zabawek w Gdyni wybuchł w środku nocy
Zgłoszenie wpłynęło około godz. 1:40. Strażacy, którzy dotarli na miejsce, zastali już mocno rozwinięty pożar. Płomienie objęły całą halę o powierzchni około 200 metrów kwadratowych. Ogień zajął zarówno część magazynową, jak i administracyjną. W środku znajdowały się zabawki, w tym materiały wykonane z tworzyw sztucznych i tekstyliów. Ich spalanie powodowało powstawanie dużej ilości dymu. Sytuacja wymagała zaangażowania znacznych sił. W działaniach uczestniczyło ponad 50 strażaków z Gdyni i okolicznych powiatów. Straż pożarna otrzymała również wsparcie Komendy Wojewódzkiej PSP w Gdańsku.
Ogień mógł pójść dalej. Strażacy zabezpieczyli las
Sytuację dodatkowo komplikowało otoczenie płonącej hali. W bezpośrednim sąsiedztwie znajdował się las oraz inne zakłady przemysłowe, dlatego jednym z najważniejszych celów strażaków było zatrzymanie ognia na terenie hurtowni. Z informacji przekazanych przez gdyńską straż pożarną wynika, że działania przyniosły efekt. Ogień nie przedostał się na pobliski las ani na magazyny innych firm.
Strażacy prowadzili akcję zarówno z ziemi, jak i z wysokości, podając prądy wody na płonący obiekt. Zadanie utrudniał dodatkowo stan konstrukcji hali, która w trakcie pożaru zaczęła się załamywać.
Mieszkańcy widzieli dym z odległych części Trójmiasta
Pożar był dobrze widoczny z dużej części okolicy. Nad miejscem zdarzenia unosiła się gęsta, czarna chmura, którą zauważyli mieszkańcy Gdyni, a sygnały o zdarzeniu napływały również z Sopotu. Świadkowie opisywali także odgłosy eksplozji. Według ich relacji przed pojawieniem się dużych płomieni miało dojść do kilku krótszych wybuchów, a następnie jednego silniejszego. Te informacje należy jednak traktować jako relacje świadków. Służby nie potwierdziły, że eksplozje były przyczyną pożaru. To, co doprowadziło do pojawienia się ognia, będzie dopiero ustalane.
Pożar został opanowany, ale akcja jeszcze się nie skończyła
Około godz. 4:15 strażacy opanowali sytuację. Ogień nie wydostał się poza teren zakładu. Nie oznaczało to jednak, że można było zakończyć działania. W niedzielę rano trwało jeszcze dogaszanie hali i sprawdzanie pogorzeliska. Ze względu na charakter obiektu oraz znajdujące się w nim materiały prace mogły potrwać jeszcze kilka godzin.
Ważne było również dokładne zabezpieczenie miejsca. W trakcie pożaru część konstrukcji hali ulegała uszkodzeniu, dlatego działania prowadzone były z zachowaniem szczególnej ostrożności.
Strażacy mają ważny apel do mieszkańców
Po ugaszeniu płomieni pojawiło się kolejne zagrożenie. Chodzi o produkty spalania powstałe podczas pożaru materiałów znajdujących się w magazynie. Chmura dymu jest monitorowana przez specjalistyczną grupę ratownictwa chemicznego. Służby sprawdzają więc sytuację w rejonie pożaru i obserwują, czy nie pojawia się zagrożenie dla mieszkańców. Na razie przekazano dwa konkretne zalecenia.
Mieszkańcy powinni zamknąć okna i unikać spacerów w lesie sąsiadującym z miejscem pożaru.
Straż pożarna zaznacza, że w przypadku stwierdzenia zagrożenia dla ludzi zostanie wydany odpowiedni komunikat.
Na miejscu nie było osób poszkodowanych
W pożarze nie ucierpiała żadna osoba. Strażakom udało się również powstrzymać ogień przed przejściem na pobliski las oraz sąsiednie zakłady. Teraz kluczowe będzie ustalenie, jak doszło do pożaru. Przyczyna pojawienia się ognia nie jest obecnie znana. Po zakończeniu działań służby będą mogły dokładniej sprawdzić miejsce zdarzenia. Okoliczności pożaru będzie wyjaśniać policja.
Komentarze (0)