Decyzja zapadła po skardze organizatorów styczniowej pikiety związanej z fundacją Życie i Rodzina.
Gdańsk wygrał z fundacją Kai Godek?
W poniedziałek 2 marca Sąd Okręgowy w Gdańsku oddalił skargę organizatorów demonstracji na decyzję władz miasta o jej rozwiązaniu. Chodzi o protest antyaborcyjny przed Szpitalem św. Wojciecha na Zaspie, który odbył się w połowie stycznia.
Urzędnicy przerwali zgromadzenie w trakcie jego trwania, uznając, że dochodzi do naruszeń prawa oraz zagrożenia bezpieczeństwa. Organizatorzy twierdzili, że decyzja była bezpodstawna i ograniczała wolność słowa. Sąd uznał jednak, że miasto działało słusznie i zgodnie z przepisami ustawy Prawo o zgromadzeniach.
Drastyczne banery i obraźliwe hasła
Podczas demonstracji prezentowano duże banery z drastycznymi zdjęciami płodów oraz hasła uderzające w środowisko medyczne. Z głośników odtwarzano płacz dziecka, a pod adresem lekarzy kierowano obraźliwe słowa. Pojawiały się także nawiązania do Hitlera.
Według relacji świadków oraz materiału dowodowego część uczestników:
- utrudniała dostęp do wejścia do szpitala
- opuszczała wyznaczony teren zgromadzenia
- próbowała konfrontacji z kontrmanifestacją
- wznosiła agresywne okrzyki
W pewnym momencie grupa demonstrantów przesunęła się w stronę chodnika, blokując podjazd do placówki.
Sąd: doszło do nieobyczajnego wybryku
Sąd szczegółowo przeanalizował podstawy rozwiązania zgromadzenia. Część zarzutów wobec organizatorów uznał za niezasadne. Nie dopatrzono się propagowania ustroju nazistowskiego ani naruszenia przepisów dotyczących nieprzyzwoitych napisów.
Jednocześnie stwierdzono naruszenie art. 140 kodeksu wykroczeń. W ocenie sądu prezentowanie drastycznych obrazów i kontrowersyjnych treści przed szpitalem stanowiło nieobyczajny wybryk w miejscu publicznym. Szczególne znaczenie miał kontekst miejsca i czasu.
Manifestacja odbywała się w niedzielę, w godzinach odwiedzin, gdy w placówce przebywało wielu pacjentów i ich bliskich, w tym dzieci.
Pacjentki narażone na wtórną traumę
Sędzia podkreślił, że demonstracja odbywała się przed oddziałem, na którym wykonywane są także legalne zabiegi przerwania ciąży. W takich przypadkach pacjentkami bywają między innymi ofiary przestępstw seksualnych. Zdaniem sądu obecność protestu mogła prowadzić do wtórnej wiktymizacji oraz pogorszenia warunków leczenia. Wskazano również na obowiązek zapewnienia pacjentom spokoju i bezpieczeństwa.
Dodatkowo napięcie między demonstrantami a kontrmanifestacją stwarzało realne ryzyko eskalacji konfliktu.
Miasto nie mogło zakazać protestu wcześniej
Władze Gdańska podkreślały, że zgodnie z prawem nie mają możliwości zakazania zgromadzenia przed jego rozpoczęciem, jeśli spełnia ono formalne warunki. Mogą jednak reagować w trakcie, gdy dochodzi do naruszeń.
– Sąd potwierdził, że decyzja Miasto Gdańsk o rozwiązaniu zgromadzenia pod Szpitalem Św. Wojciecha na Zaspie była zasadna. Od początku mówiliśmy jasno: prawo nie pozwala nam zakazać tego zgromadzenia przed jego rozpoczęciem. Jednocześnie zapowiadaliśmy, że w przypadku naruszeń w trakcie manifestacji będziemy reagować konsekwentnie i zgodnie z przepisami. Tak właśnie się stało. Dzisiejsze postanowienie sądu potwierdza, że podjęte przez nas działania były właściwe i zgodne z prawem. W Gdańsku każdy ma prawo do wyrażania swoich poglądów. Ale równie ważne jest poszanowanie prawa, bezpieczeństwa oraz spokoju mieszkanek i mieszkańców – poinformowała prezydent Gdańska Aleksandra Dulkiewicz na Facebooku.
Wyrok nie jest prawomocny
Postanowienie sądu może zostać zaskarżone. Stronom przysługuje zażalenie do Sądu Apelacyjnego w Gdańsku w terminie pięciu dni od doręczenia uzasadnienia.
Oznacza to, że sprawa nie jest jeszcze definitywnie zakończona.
Protesty mają wrócić co miesiąc
Organizatorzy zapowiadają kontynuację demonstracji przed szpitalem na Zaspie. Według ich deklaracji spotkania mają odbywać się cyklicznie, w każdą trzecią niedzielę miesiąca w południe.
Kolejny protest zapowiedziano na 15 marca.
Komentarze (0)