W Sejmie trwa dyskusja nad jedną z najważniejszych zmian podatkowych ostatnich lat. Chodzi o podwyższenie pierwszego progu podatkowego w PIT z obecnych 120 tys. zł do 171 tys. zł rocznie. Temat wrócił za sprawą obywatelskiej petycji, którą 27 maja 2026 r. zajęła się sejmowa Komisja do Spraw Petycji.
Posłowie nie zdecydowali się na odrzucenie propozycji. Zamiast tego skierowali ją do Komisji Finansów Publicznych, gdzie będą prowadzone dalsze analizy. Oznacza to, że projekt pozostaje w grze, choć jego przyszłość jest nadal niepewna.
Mieszkańcy Gdańska należą do grupy, która mogłaby skorzystać
Gdańsk od lat znajduje się w gronie miast z relatywnie wysokimi wynagrodzeniami. Rozwój sektora usług biznesowych, nowych technologii, logistyki i branży morskiej sprawia, że wielu pracowników osiąga dochody zbliżające się do granicy drugiego progu podatkowego.
Obecnie osoba zatrudniona na etacie i korzystająca ze standardowych kosztów uzyskania przychodu zaczyna wpadać w drugi próg podatkowy przy wynagrodzeniu brutto wynoszącym około 142,5 tys. zł rocznie, czyli blisko 11,9 tys. zł miesięcznie.
Podniesienie granicy do 171 tys. zł oznaczałoby, że większa część dochodu byłaby nadal opodatkowana stawką 12 proc., a stawka 32 proc. zaczynałaby obowiązywać dopiero po przekroczeniu nowego limitu.
Skąd wzięła się kwota 171 tys. zł
Autor petycji zaproponował powiązanie wysokości pierwszego progu podatkowego z medianą wynagrodzeń w Polsce. Według danych Głównego Urzędu Statystycznego mediana wynagrodzeń w czerwcu 2025 r. wyniosła 7138 zł miesięcznie.
Po przeliczeniu na rok daje to 85 656 zł. Zdaniem autora petycji pierwszy próg podatkowy powinien odpowiadać dwukrotności tej kwoty. W efekcie granica między stawkami 12 proc. i 32 proc. zostałaby ustalona na poziomie około 171 tys. zł.
Zwolennicy rozwiązania argumentują, że obecny próg nie nadąża za wzrostem płac i inflacją. Wskazują również, że coraz więcej osób trafia do drugiego progu nie dlatego, że stały się zamożniejsze, ale dlatego, że wynagrodzenia rosły szybciej niż limity podatkowe.
Eksperci ostrzegają przed wielomiliardowymi kosztami
Przeciwko propozycji wystąpiło sejmowe Biuro Ekspertyz i Oceny Skutków Regulacji. Według jego wyliczeń podwyższenie pierwszego progu do 171 tys. zł oznaczałoby spadek wpływów z PIT o około 19,7 mld zł rocznie.
To oznaczałoby mniejsze dochody nie tylko dla budżetu państwa, ale również dla samorządów. Dla miast takich jak Gdańsk wpływy z PIT stanowią jedno z najważniejszych źródeł finansowania lokalnych inwestycji, transportu publicznego czy edukacji.
Eksperci zwracają uwagę, że każda duża obniżka wpływów podatkowych wymagałaby wskazania alternatywnych źródeł finansowania wydatków publicznych.
Ministerstwo Finansów nie chce zmian
Sceptyczne stanowisko przedstawiło również Ministerstwo Finansów. Resort podkreśla, że Polska pozostaje objęta unijną procedurą nadmiernego deficytu, a państwo ponosi obecnie wysokie wydatki związane między innymi z obronnością i bezpieczeństwem.
Przedstawiciele ministerstwa wskazali, że w obecnych warunkach gospodarczych nie planują rozwiązań prowadzących do istotnego zmniejszenia dochodów budżetowych.
W Sejmie są już inne propozycje
Równolegle procedowane są dwa projekty zakładające łagodniejszą zmianę. Jeden z nich został wniesiony przez prezydenta Karola Nawrockiego, drugi przez grupę posłów. Oba przewidują podniesienie pierwszego progu podatkowego do 140 tys. zł.
Zwolennicy tych rozwiązań podkreślają, że próg 120 tys. zł obowiązuje od 2022 r. i od tego czasu nie był waloryzowany, mimo znaczącego wzrostu cen oraz wynagrodzeń.
Dalsze losy zarówno obywatelskiej petycji dotyczącej 171 tys. zł, jak i projektów zakładających próg 140 tys. zł będą zależeć od prac Komisji Finansów Publicznych oraz stanowiska rządu.
Komentarze (0)