Wojciech Pruński z Gdyni po raz kolejny zapisał się w Księdze Rekordów Guinnessa. Podczas Słupeckich Dni Rodziny spędził w skrzyni wypełnionej lodem aż 5 godzin i 8 minut, poprawiając swój wcześniejszy wynik. Rekordzista podkreśla, że osiągnięcie dedykuje dzieciom oraz zwróceniu uwagi na problem alienacji rodzicielskiej.
45-letni mieszkaniec gdyńskich Karwin od lat pasjonuje się morsowaniem. W ostatnim czasie zaczął przekuwać swoje zainteresowania w ekstremalne wyzwania, które przyniosły mu międzynarodowe uznanie i kolejne wpisy do Księgi Rekordów Guinnessa.
Kolejny rekord pobity
Najnowszą próbę Wojciech Pruński podjął podczas Słupeckich Dni Rodziny. Przez 5 godzin i 8 minut przebywał w skrzyni wypełnionej lodem, poprawiając własny rekord ustanowiony rok wcześniej. To obecnie jeden z najlepszych wyników na świecie w kategorii najdłuższego kontaktu całego ciała z lodem.
Jak przyznaje rekordzista, końcówka próby była wyjątkowo wymagająca fizycznie i psychicznie. Mimo trudnych warunków udało mu się wytrwać do końca i ustanowić nowy rekord.
Rekordy zaczęły się od morsowania
Pruński od ośmiu lat regularnie morsuje. Pierwszy głośny rekord ustanowił w lutym 2025 roku podczas wydarzenia w Sopocie, gdzie w wodzie o temperaturze bliskiej zeru stopni Celsjusza wytrzymał 6 godzin i 8 minut.
Kilka miesięcy później w Kaliszu pobił rekord w kategorii najdłuższego kontaktu całego ciała z lodem, osiągając wynik 4 godzin i 6 minut. Teraz poprawił go o ponad godzinę.
Sukces poza Trójmiastem
Choć rekordzista pochodzi z Gdyni, swoje ostatnie osiągnięcia prezentował poza Trójmiastem. Jak podkreśla, kolejne rekordowe próby odbywały się w miejscach, które zdecydowały się wesprzeć organizację wydarzeń i promocję jego wyczynów.
Nowy rekord z wynikiem 5 godzin i 8 minut sprawił, że Wojciech Pruński ponownie znalazł się w światowej czołówce osób podejmujących ekstremalne wyzwania związane z wytrzymałością organizmu na niskie temperatury.
Komentarze (0)