reklama

„Miasto dla ludzi czy dla inwestorów?”. Protest przed ratuszem w Gdańsku

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

„Miasto dla ludzi czy dla inwestorów?”. Protest przed ratuszem w Gdańsku - Zdjęcie główne
Autor: Maksymilian Zając
Zobacz
galerię
20
zdjęć

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Wiadomości GdańskProtest w Gdańsku wokół Boiska Pod Wierzbami przyciąga mieszkańców i radnych, którzy sprzeciwiają się planowanej zabudowie terenu. Spór dotyczy sprzedaży działki i inwestycji mieszkaniowej, ale w tle są także wieloletnie konsultacje, zarzuty o brak realnego dialogu i obawy o znikanie zielonych przestrzeni na Dolnym Mieście. Sprawa wywołuje coraz większe emocje i staje się jednym z najgłośniejszych lokalnych tematów w Gdańsk.
reklama
reklama

W czwartek rano przed siedzibą Rady Miasta w Gdańsk zebrały się osoby, które od lat walczą o zachowanie tej przestrzeni. Demonstracja została zaplanowana w czasie sesji rady, aby sprzeciw był widoczny dla decydentów.

Boisko Pod Wierzbami. Miejsce, które miało zostać dla mieszkańców

Spór dotyczy konkretnej lokalizacji na Dolnym Mieście. Boisko Pod Wierzbami Gdańsk to przestrzeń, która przez lata była dostępna dla wszystkich. Dziś ma zostać zabudowana przez prywatnego inwestora.

Organizatorzy wydarzenia nie kryją emocji.

reklama

- Boisko Pod Wierzbami to otwarta, dostępna przestrzeń, z której mieszkańcy korzystają na co dzień, zostało sprzedane prywatnemu inwestorowi. Dziś takie miejsca znikają z mapy miasta jedno po drugim. Zastępowane kolejną zabudową, która nie odpowiada na realne potrzeby lokalnej społeczności. Nie zgadzamy się na to! Chcemy pokazać, że to nie jest głos jednej osoby czy jednej grupy. To głos mieszkańców, którym zależy na tym, jak wygląda ich otoczenie – podkreślają organizatorzy wydarzenia.

W zapowiedziach pojawia się też wezwanie do działania.

„Przyjdź! Im nas więcej, tym trudniej będzie nas zignorować” – zachęcają organizatorzy protestu.

reklama

Początek konfliktu. Rewitalizacja i utracone zaufanie

Historia tego miejsca sięga co najmniej 2016 roku, kiedy rozpoczęły się konsultacje dotyczące rewitalizacji Dolnego Miasta. Początkowo część mieszkańców widziała w nich szansę. Z czasem pojawiły się jednak poważne wątpliwości.

- No i sprzedały je deweloperowi pod zabudowę. Proszę Państwa, trochę może kontekstu, dlaczego tutaj jesteśmy. W 2016 roku odbyły się konsultacje w sprawie rewitalizacji Dolnego Miasta i tę rewitalizację popierała część naszej społeczności. I sytuacja zmieniła się po tym, jak ujawnione zostały plany dotyczące tej rewitalizacji. Czyli wycinka drzew, zabudowanie terenów rekreacyjnych i dogęszczanie zabudowy kosztem naszej przestrzeni, która była dla nas niezbywalnym elementem tego miejsca – opowiada jedna z mieszkanek zaangażowanych w protest.

reklama

Z biegiem czasu mieszkańcy zaczęli działać bardziej formalnie.

- W 2018 roku powstała pierwsza petycja mieszkańców dotycząca ogródka Jordanowskiego. W 2017 roku składaliśmy uwagi do planu rewitalizacji. W odpowiedzi na nasze uwagi otrzymaliśmy od urzędników zapewnienie, że plan rewitalizacji nie formułuje wskazań związanych z wycinkiem drzew. I w tym miejscu my się pytamy, gdzie są drzewa z ogródka Jordanowskiego, gdzie są drzewa z tej części dzielnicy. Jesteśmy pewni, że drzewa z Dolnego Miasta będą kolejne – dodaje mieszkanka.

Rozwiń

Dziesięć lat działań i rosnące poczucie ignorowania

Mimo licznych spotkań i konsultacji mieszkańcy czują, że ich głos nie został uwzględniony.

- Presja społeczna doprowadziła do tego, że umowa partnerstwa publiczno prywatnego została ujawniona w 2021. Miasto organizowało spotkania informacyjne dla mieszkańców, tworząc w tym iluzję dialogu. Obecnie miasto dalej nie odpowiada na nasze postulaty, broniąc komercyjnej zabudowy. Urzędnicy wypraszają nas z komisji, na której miał być poruszony temat boiska pod Wierzbami – relacjonuje uczestniczka protestu.

Frustracja narasta wraz z kolejnymi decyzjami.

- Dziesięć lat zgłaszania uwag, dziesięć lat petycji i protestów i to jest za mało. Kolejni urzędnicy proponują rozmowy w czasie, w którym miasto wydaje pozwolenia na wycinkę drzew i zabudowę naszych terenów – mówi uczestniczka protestu.

Rozwiń

Michał Dziergas. „Miasto nie może być produktem inwestycyjnym”

Radny dzielnicy Śródmieście szeroko odniósł się do sytuacji wokół Boiska Pod Wierzbami i kierunku, w jakim zmienia się Gdańsk. W jego wypowiedzi wyraźnie widać połączenie bieżącego sporu z długofalowymi zmianami zachodzącymi na Dolnym Mieście.

- My dzisiaj tutaj, jako mieszkańcy kolejnego miasta, stoimy w obronie naszych ostatnich, wolnych, zielonych przestrzeni. Stoimy w obronie tego, żeby miasto Gdańsk przestało wreszcie myśleć o całym mieście, o Dolnym Mieście, o Śródmieściu jako o produkcie inwestycyjnym. Słyszymy kolejne deklaracje rozmów, słyszymy kolejne informacje o tym, czego nie da się zrobić, na co jest już za późno. Bo przecież umowa jest już podpisana. Grożą nam jako miastu kary rzędu 80 milionów złotych. Słyszymy konkretne deklaracje, że tego i tamtego się nie da zrobić – mówi Michał Dziergas, radny dzielnicy Śródmieście.

W swojej wypowiedzi nawiązał także do wcześniejszych decyzji władz miasta, które jego zdaniem do dziś mają konsekwencje.

- Miasto Gdańsk podejmowało już w swojej historii bardzo błędne decyzje, za które dziś płacimy. Były inwestycje, które kończyły się utratą finansowania i konsekwencjami dla mieszkańców. To były skutki decyzji podejmowanych bez realnego wzięcia pod uwagę głosu mieszkańców – tłumaczy Dziergas.

Radny wskazuje, że problem nie dotyczy tylko jednej inwestycji, ale całego modelu rozwoju miasta.

- My dzisiaj budzimy się w rzeczywistości, w której nasze miasto jest sprzedawane jako hotel inwestycyjny. My oczekujemy, żeby było przestrzenią do życia. Dla ludzi, a nie wyłącznie dla zysku prywatnego inwestora – podkreśla.

Zwraca też uwagę na zmiany, które od lat zachodzą na Dolnym Mieście.

- Przez ponad dziesięć lat znikają tereny zielone, znikają drzewa, znikają mieszkańcy. W ich miejsce pojawiają się najmy krótkoterminowe i oferta dla turystów. Usługi dla mieszkańców się zamykają – mówi Dziergas.

Na koniec podkreśla, że mieszkańcy oczekują konkretnych działań, a nie kolejnych rozmów.

- My już nie możemy słuchać kolejnych prezentacji. Powiedzieliśmy jasno, czego oczekujemy i będziemy to powtarzać do skutku – dodaje radny.

Przemysław Majewski. Pełna wypowiedź o inwestycji

Do sprawy odniósł się Przemysław Majewski, który wcześniej interweniował w tej sprawie.

- Rady Miasta Gdańska, ale także przed budynkiem rady odbędzie się protest mieszkańców Dolnego Miasta, którzy starają się ochronić boisko pod Wierzbami. Jedną z działek, która została włączona w ramach partnerstwa publiczno prywatnego do zabudowy mieszkaniowej. Szanowni Państwo, ja kilka miesięcy temu wystosowałem interpelację do władz Miasta Gdańska właśnie dotyczącą zmiany zagospodarowania tej działki, która dzisiaj jest przedmiotem też protestu. Władze Miasta Gdańska jak zwykle rozkładają ręce, mówią, że nic nie da się zrobić, że decyzje zostały podjęte i że dziś tak naprawdę nie mamy na to żadnego wpływu, a powinniśmy mieć jak najbardziej wpływ, bo widzimy co dzieje się z zabudową na Dolnym Mieście. Także tego dewelopera, który realizuje tam zabudowę - mówi Przemysław Majewski Radny Miasta Gdańska, Prawo i Sprawiedliwość.

Radny szczegółowo odniósł się do charakteru inwestycji.

- Ten deweloper nie ukrywa, że buduje po prostu apartamenty inwestycyjne, buduje po to, żeby sprzedawać później na krótki najem. Rysunki techniczne lokali, które są sprzedawane na Dolnym Mieście wprost pokazują, że mamy dwie kuchnie, dwa salony, dwie sypialnie w jednym lokalu z jednym wejściem. Mamy wprost pokazane, że te lokale będą później dzielone i sprzedawane na krótki najem. Dzisiaj musimy powiedzieć wprost, że jesteśmy razem z mieszkańcami Dolnego Miasta, że nie zgadzamy się na to, żeby Republika Deweloperów w Gdańsku postępowała, a chcemy, żeby tereny zielone były i służyły mieszkańcom Dolnego Miasta i innych części Gdańska – mówi Przemysław Majewski.

Andrzej Skiba. „To nie jest pojedyncza sytuacja”

Głos zabrał także Andrzej Skiba, który wskazał na szerszy kontekst.

- Proszę Państwa, o co w tym wszystkim tak naprawdę chodzi? Można to ująć w następujący sposób. Deweloperzy kombinują, mieszkańcy protestują. Mieszkańcy protestują, za kilka minut Państwo ich głośnie jeszcze usłyszycie. Przychodzą tutaj, ponieważ mają swoje postulaty, mają swoje miejsce, które kochają, mają miejsce ważne dla ich społeczności, a to miejsce chce po prostu zabrać deweloper. I niestety nie jest to pierwsza taka sytuacja w Gdańsku - mówi Andrzej Skiba Radny Miasta Gdańska, Prawo i Sprawiedliwość.

Radny odniósł się do innych przykładów.

- To jest pewien ciąg zdarzeń bardzo niekorzystnych. Przykładem na potwierdzenie tej tezy będzie sytuacja z Brzeźna, gdzie deweloper próbuje postawić hotel w pasie nadmorskim i w ten sposób pozbawić ludzi możliwości korzystania z terenów wspólnych, z terenów zielonych. Nie godzą się na to mieszkańcy Brzeźna, nie godzą się mieszkańcy Śródmieścia i my tych mieszkańców popieramy. Jesteśmy po stronie mieszkańców, a nie po stronie deweloperów i ich politycznych pomagierów – podkreśla Andrzej Skiba.

Emocje i dalszy ciąg

Na miejscu pojawiły się hasła, które dobrze oddają nastroje.

„Ręce precz od boiska!”
„Miasto nas zdradza z deweloperami!”

Mieszkańcy zapowiadają, że będą wracać i przypominać o swoich postulatach. Spór o Boisko Pod Wierzbami w Gdańsk staje się symbolem szerszej debaty o tym, dla kogo ma być miasto.

reklama
WRÓĆ DO ARTYKUŁU
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
logo