Strategia rozwoju
Wszystko zaczęło się od strategii, a właściwie Planu Zrównoważonej Mobilności Miejskiej i wydłuża jego horyzont do 2035 roku. Wiosną mieszkańcy dyskutowali na warsztatach o pieszych, rowerach, komunikacji zbiorowej i organizacji ruchu. W zeszłym tygodniu strategiczne zapisy trafiły do przestrzeni publicznej, a wśród nich sugestia, że Strefie Czystego Transportu warto się przyjrzeć. To wystarczyło, jako polityczny impuls do działania.
Temat wraca jak bumerang
SCT to obszar, do którego wjadą tylko auta spełniające określone normy emisji spalin. Takie narzędzie samorządom daje ustawa o elektromobilności i paliwach alternatywnych, a Warszawa ma strefę od lipca 2024 roku. W programach rozwoju przyjętych do Strategii Gdańsk 2030 jest nawet pozycja zatytułowana „Wprowadzenie Strefy Czystego Transportu”. Urzędnicy i tak powtarzają, że strefa nie jest planowana.
W styczniu interpelację w tej sprawie złożył Maximilian Kieturakis, radny współrządzącego miastem klubu Wszystko dla Gdańska. Dziś mówi, że odpowiedź miasta zamknęła temat.
Ja tylko przypomnę, że sam pisałem interpelację na temat strefy czystego transportu, bardziej po to, żeby mieć dostęp do informacji, jaką mamy strategię. Miasto jednoznacznie odcięło się od jakichkolwiek planów wprowadzenia strefy czystego transportu. To jest temat, który wydaje się absolutnie zamknięty. Z tego co rozumiem, to jest bardziej narracja prowadzona przez opozycję, która stara się przypisać miastu tę niepopularną strefę. I faktycznie zbić na tym jakiś kapitał.
Tylko narzędzie, nie decyzja
Kieturakis tłumaczy zapis tak samo jak urząd. Skoro prawo pozwala tworzyć strefy, plan nie może udawać, że takiej możliwości nie ma.
Z tego co zrozumiałem z tłumaczenia Urzędu Miasta, jakikolwiek zapis dotyczący strefy czystego transportu mówił jedynie o tym, że to narzędzie faktycznie istnieje w naszym ustawodawstwie. Nie możemy ignorować, że strefy czystego transportu można wprowadzić. Najważniejsza jest jednak deklaracja, jakie my mamy plany jako miasto. A ta deklaracja jest bardzo jasna: nie dla wprowadzenia strefy czystego transportu. Amen.
Po co płacić za analizę, której się nie użyje
Przemysław Majewski, radny Prawa i Sprawiedliwości, uważa, że różnica między „wprowadzamy” a „badamy” jest czysto kosmetyczna. Patrzy w kalendarz: kolejne wybory samorządowe odbędą się w 2029 roku.
Trudno oczekiwać, że jeśli wydaje się pieniądze na różnego rodzaju analizy i koncepcje związane z wprowadzeniem strefy czystego transportu, to miasto następnie od tego odstąpi. Widzimy na przykładzie takich miast jak Kraków czy Warszawa, że tego typu pomysły były już wdrażane albo były w zaawansowanej formie. W Gdańsku widzimy, że pojawia się to w tym planie. Oczywiście może się to nie zadziać w tym roku ani w następnym, ale kto wie, może po wyborach w 2029 roku. Koncepcja wdrażania strefy czystego transportu będzie dalej rozwijana, a tego mieszkańcy nie chcą.
Radny PiS ma też własną receptę na smog. Jego zdaniem za niską emisję odpowiadają przede wszystkim kopciuchy, a zamykanie centrum przed autami spalinowymi wykluczy komunikacyjnie mieszkańców, których nie stać na samochód elektryczny.
Cel, który ktoś kiedyś rozliczy
Majewskiego nie uspokaja zapewnienie, że miasto „tylko sprawdza”. Jego zdaniem to, co trafia do dokumentów strategicznych, zaczyna żyć własnym życiem.
Jeśli w oficjalnych dokumentach jest określony cel, to jest on następnie w jakiś sposób sprawdzany i poddawany ewaluacji. Ocenia się, w jaki sposób udało się go wdrożyć albo przygotować koncepcję wdrożenia. No to nie oszukujmy się. Koncepcja wdrażania strefy czystego transportu w Gdańsku będzie kontynuowana.
Komentarze (0)