Sekretarz odchodzi w cieniu skarg
W grudniu 2021 roku do Pauliego zgłosiło się kilka pracownic urzędu, wskazując na niewłaściwe zachowania Marcina Byczkowskiego. Burmistrz przeprowadził z sekretarzem rozmowę o możliwych formach rozstania z urzędem, a kilka dni później Byczkowski złożył rezygnację z funkcji sekretarza. Mandatu radnego wtedy jednak nie oddał. W mediach, między innymi w reportażu Superwizjera TVN24, Byczkowski przedstawia to inaczej. Mówi o spisku i zemście politycznej, twierdzi, że został zmuszony do odejścia groźbą przekazania sprawy prokuraturze. Do zwolnienia radnego ustawa wymaga zasięgnięcia opinii rady gminy, więc informacje o zarzutach wobec Byczkowskiego trafiły także do radnych.
Osiem kobiet, cztery lata bez decyzji
W styczniu 2022 roku osiem byłych pracownic gminy złożyło do Prokuratury Okręgowej w Gdańsku zawiadomienie o molestowaniu seksualnym, gwałcie i nękaniu ze strony Byczkowskiego. Śledztwo ciągnęło się latami, a w listopadzie 2024 roku odebrano je dotychczasowej prokurator prowadzącej sprawę. Do dziś Byczkowskiemu nie postawiono w tej sprawie żadnych zarzutów. Jak twierdzi Pauli, śledztwo dotyczące kobiet zostało umorzone, co określa jako szokujące. Żadna instytucja dotąd tego oficjalnie nie potwierdziła.
Trzy umorzenia i telefon do prokuratury
Jak twierdzi sam Pauli, sprawę tego, w jaki sposób doprowadził do odejścia Byczkowskiego, prokuratura badała równolegle i umarzała trzykrotnie, zanim zdecydowała się na postawienie zarzutów. O szczegóły zapytaliśmy Prokuraturę Okręgową w Gdańsku.
Prokuratura rejonowa w Sopocie prowadzi śledztwo w sprawie przekroczenia uprawnień przez funkcjonariusza publicznego. W toku tego śledztwa zgromadzono materiał dowodowy, który dał podstawy prokuratorowi do wydania postanowienia o przedstawieniu zarzutów Jackowi P. W dniu 3 września bieżącego roku prokurator wykonał czynności z udziałem podejrzanego, to jest ogłosił mu postanowienie o przedstawieniu zarzutów i przesłuchał go w charakterze podejrzanego. Prokurator zarzucił Jackowi P. popełnienie przestępstwa przekroczenia uprawnień i zmuszania groźbą bezprawną innej osoby do określonego zachowania.
Mówi prokurator Mariusz Duszyński, Prokuratura Okręgowa w Gdańsku Chodzi o zbieg dwóch przepisów kodeksu karnego, za które łącznie grozi maksymalnie trzy lata więzienia. Pauli nie przyznał się do zarzutu.
Burmistrz: nie groziłem, zostałem nagrany
Pauli przesłał nam pełne oświadczenie w tej sprawie.
Prokuratura w Sopocie trzy razy umarzała »moją« sprawę - po kilku latach uznała, że stawia mi zarzut. Jestem niewinny, stanąłem jasno i jednoznacznie po stronie kobiet, które mnie poinformowały o możliwych nadużyciach. Nikomu nie groziłem ani nie szantażowałem. Rozmowa na prośbę mojego dawnego współpracownika dotyczyła możliwych form rozstania. Fakt, że musiałem przekazać zebrane informacje radnym, wynikał z ustawy - przy zwolnieniu radnego muszę zasięgnąć opinii rady. Nie było tu żadnej dobrowolności. Zostałem podstępnie nagrany - na tym, jak rozumiem, opiera się motyw zarzutu. Sprawa umorzenia śledztwa w sprawie tych kobiet jest dla mnie szokująca, zaś w sprawie trybu zwolnienia pracownika mam korzystne wyroki WSA w Gdańsku i NSA w Warszawie. Będę walczył o swoje dobre imię, ale mój ból i problemy nie mogą równać się z dramatem skrzywdzonych kobiet.
Jacek Pauli, burmistrz Skarszew
Marcin Byczkowski nie odpowiedział na przesłane przez nas pytania. W momencie odpowiedzi i stanowska niezwłocznie ją tu opublikujemy
Komentarze (0)