- Święto Pracy i prawa pracownicze. Dlaczego historia nadal ma znaczenie
- Rynek pracy w Polsce 2026. Problemy pracowników i systemowe nierówności
- Ochrona zdrowia w Polsce 2026. Kolejki, likwidacja oddziałów i rosnące koszty
- Postulaty Solidarności po latach. Co wciąż nie zostało zrealizowane
- Adrian Zandberg w Gdańsku. Mocne wystąpienie podczas obchodów Święta Pracy
Pod historyczną Bramą nr 2 Stoczni Gdańskiej odbyły się tegoroczne obchody Święta Pracy w Gdańsku, zorganizowane przez Partię Razem. W wydarzeniu wzięli udział liderzy ugrupowania, samorządowcy z Trójmiasta oraz mieszkańcy regionu. Program obejmował wystąpienia polityczne, odniesienia do historii ruchu robotniczego oraz komentarze dotyczące aktualnej sytuacji społeczno gospodarczej w Polsce.
Święto Pracy i prawa pracownicze. Dlaczego historia nadal ma znaczenie
Nieprzypadkowo obchody Święta Pracy w Gdańsku odbyły się właśnie w tym miejscu. Brama Stoczni to nie tylko symbol przeszłości, ale też punkt odniesienia dla współczesnych sporów o prawa pracownicze i model państwa. Organizatorzy wyraźnie podkreślali, że historia nie jest zamkniętym rozdziałem.
Już na początku wydarzenia przypomniano, że wiele praw, które dziś wydają się oczywiste, zostało wywalczonych ogromnym wysiłkiem:
- Chcieliśmy was przywitać na obchodach święta 1 maja, czyli Międzynarodowego Dnia Pracy, który został ustanowiony w celu upamiętnienia osób, które oddały swoje życie w walce o lepsze warunki pracy oraz o 8 godzinny dzień pracy w Chicago 140 lat temu na placu Haymarket. Chciałbym jeszcze przypomnieć wam wszystkim, że wszystkie tego typu rzeczy, takie jak 8-godzinny dzień pracy, weekendy, urlopy chorobowe czy urlopy wakacyjne, to są rzeczy, które zostały dla nas wywalczone przez ruchy robotnicze, przez związki zawodowe oraz przez robotnicze partie, które były reprezentantami tych ludzi w parlamencie. I często ludzie oddawali życie za te wszystkie rzeczy, które my dzisiaj myślimy, że zostały nam dane. Ale to zostało wszystko wywalczone. Musimy również pamiętać, że te rzeczy zostały wywalczone, ale to nie znaczy, że będziemy mieli je zawsze. – Jakub Żenis
Ten wstęp ustawił ton całego wydarzenia. Zamiast wyłącznie wspomnień pojawiło się wyraźne ostrzeżenie, że zdobycze socjalne mogą być stopniowo ograniczane.
Rynek pracy w Polsce 2026. Problemy pracowników i systemowe nierówności
Jednym z najmocniejszych wątków była sytuacja pracowników i funkcjonowanie rynku pracy. Wystąpienia polityków Partii Razem skupiały się na nierównościach, formach zatrudnienia i systemie podatkowym.
Maciej Konieczny nie pozostawił wątpliwości co do swojej oceny obecnej sytuacji:
- Wybitny ekonomista, doradca Solidarności profesor Tadeusz Kowalik zwrócił uwagę na bolesny paradoks, że w kraju Solidarności po 89 roku powstał jeden z najbardziej niesprawiedliwych systemów gospodarczych w Europie. Społeczna gospodarka rynkowa, na którą umówiliśmy się w Konstytucji, prawa pracownicze, które powinny obejmować wszystkich pracujących, okazują się być zwykłą ściemą. Dzisiaj to na pracownikach spoczywa ogrom ciężaru utrzymania państwa. Przedsiębiorcy płacą mniej, międzynarodowe korporacje unikają opodatkowania, a ty pracowniku płac. – Maciej Konieczny
W dalszej części jego wystąpienia pojawił się jeszcze bardziej konkretny opis problemów, z jakimi mierzą się pracownicy:
- Pracownik na etacie, uczciwie pracujący i odprowadzający podatki, robi w Polsce za frajera. Wystarczy kazać mu przejść na jednoosobową działalność gospodarczą i już traci prawa, a przyszłość emerytalna staje się niepewna. – Maciej Konieczny
Te słowa wywołały wyraźną reakcję wśród uczestników. Temat tzw. fikcyjnego samozatrudnienia i osłabienia pozycji pracowników powracał później wielokrotnie.
Ochrona zdrowia w Polsce 2026. Kolejki, likwidacja oddziałów i rosnące koszty
Kolejnym kluczowym wątkiem była ochrona zdrowia w Polsce. Wystąpienie Marcelina Zawisza było jednym z najbardziej emocjonalnych momentów wydarzenia.
- Jak to wygląda w 2026 roku? Mamy rząd, który głodzi budżetówkę. Który daje podwyżki niższe niż inflacja. Młody pracownik dostaje grosze i nie może założyć rodziny. Nie może pomyśleć o własnym mieszkaniu i to jest hańba. – Marcelina Zawisza
Posłanka wskazała też na konkretne konsekwencje decyzji politycznych:
- Ograniczają dostęp do diagnostyki. Zwijane są kolejne oddziały. Znikają porodówki, pediatria, chirurgia. Znikają te oddziały, które są nam potrzebne. A ludzie są wypychani do prywatnych usług medycznych. – Marcelina Zawisza
W jej wypowiedzi wyraźnie wybrzmiała teza, że obecny kierunek zmian prowadzi do pogłębiania nierówności w dostępie do leczenia.
Postulaty Solidarności po latach. Co wciąż nie zostało zrealizowane
Do przeszłości, ale w bardzo współczesnym kontekście, odwołała się Aleksandra Owca. Jej wystąpienie było próbą zestawienia historycznych postulatów z dzisiejszą rzeczywistością.
- 46 lat temu tutaj umieszczono 21 postulatów. Dotyczyły pracy, zdrowia, mieszkań i opieki nad dziećmi. To był krzyk ciężko pracującej większości. Minęło pół wieku i wiele z tych postulatów pozostaje niezrealizowanych. – Aleksandra Owca
W dalszej części padły słowa o mechanizmach władzy:
- Dobór kadry kierowniczej miał opierać się na kwalifikacjach, a nie przynależności partyjnej. Minęło prawie pół wieku i to wciąż nie działa. Kolejne rządy traktują majątek państwa jak łup polityczny. – Aleksandra Owca
Ten fragment wyraźnie dotykał kwestii nepotyzmu i sposobu zarządzania instytucjami publicznymi.
Adrian Zandberg w Gdańsku. Mocne wystąpienie podczas obchodów Święta Pracy
Kulminacyjnym momentem obchodów było wystąpienie Adrian Zandberg. To właśnie ono nadało całemu wydarzeniu najmocniejszy, najbardziej polityczny ton. Zandberg nie ograniczył się do symbolicznych odniesień. Zbudował szeroką opowieść, w której historia Gdańska stała się punktem wyjścia do krytyki współczesnego systemu.
Już na początku odwołał się do miejsca, w którym odbywało się wydarzenie, podkreślając jego znaczenie:
- W tym miejscu, dokładnie tutaj, gdzie stoimy pół wieku temu rozpoczął się robotniczy bunt. Bunt o chleb i wolność. I na początku to była mała iskierka, to był strajk jakich setki. I jeden zakład, ludzie, którzy przestali zginać kark, którzy upomnieli się o swoje. Ale potem wydarzyło się coś wyjątkowego, coś magicznego. Bo z tej iskierki w ciągu tygodni rozgorzał płomień. Ogień, który wstrząsnął całym blokiem. Nagle okazało się, że kiedy ludzie podniosą głowę, kiedy się wyprostują, zobaczą swoją siłę, to nie ma na nich silnych – mówił Adrian Zandberg.
W jego narracji historia nie była zamkniętym rozdziałem. Była żywym punktem odniesienia do tego, co dzieje się dziś. Zandberg przypomniał, że tamten ruch został zniszczony, ale jego idea przetrwała:
- Tamtego masowego ruchu pracowniczego już nie ma, został zmiażdżony przez dyktaturę. Potem przyszły lata transformacji. Dziś to już nie jest tamta stocznia, dziś to już nie jest tamta solidarność. Ale ciągle jeszcze z tych pożółkłych kartek można wyczytać tamto marzenie. Marzenie o wolnym społeczeństwie. Marzenie o państwie rządzonym przez pracowników. Marzenie o Polsce solidarnej, w której prawo do rozwoju mają wszyscy, a nie tylko ci na górze – Adrian Zandberg.
To przejście od historii do teraźniejszości było płynne, ale bardzo wyraźne. W kolejnych fragmentach przemówienia pojawiła się już bezpośrednia krytyka obecnego modelu państwa i gospodarki.
- Tutaj w Gdańsku bije źródło Polski solidarnej. Ale tutaj widać też ponury paradoks. Bo na gruzach tamtej solidarności zbudowano system skrajnie nieprzyjazny dla pracowników. System, w którym miliony ludzi zostały odarte z godności i poczucia bezpieczeństwa. Dziś normą jest śmieciowe zatrudnienie. Normą jest wyzysk. Normą jest to, że igra się ludzkim zdrowiem, żeby tylko zwiększyć zysk – Adrian Zandberg
W dalszej części pojawiła się szersza diagnoza systemowa, obejmująca nie tylko rynek pracy, ale też politykę i gospodarkę:
- To nie tak miała wyglądać Polska. To nie miała być Polska, w której agencje pracy trzymają ludzi w półniewolniczych warunkach, każą pracować po kilkanaście godzin i szantażują, że na ich miejsce jest dziesięciu innych – Adrian Zandberg
Jednym z najmocniejszych fragmentów było odniesienie do nierówności ekonomicznych:
- System jest ustawiony pod najbogatszych. Nie tak miała wyglądać Polska, że przeciętny pracownik płaci wyższe podatki niż milioner, który go zatrudnia. Nie tak miała wyglądać Polska, w której kolejne rządy rozdają miliardowe prezenty najbogatszym kosztem pracującej większości – Adrian Zandberg polityk wskazał też na źródła tych problemów - To nie jest przypadek. To efekt tego, że zwyciężyła Polska egoizmu. Polska, w której wmawiano, że egoizm jest cnotą, a solidarność przeszkodą. I niestety ta wizja w dużej mierze wygrała.
W jego ocenie wpływ na obecną sytuację mają zarówno elity polityczne, jak i biznesowe:
- Za Polską egoizmu stoją wielkie firmy, które chcą prywatyzować ochronę zdrowia. Elity, które zabrały swoje dzieci z publicznych szkół i mają w nosie ich stan. Politycy, którzy przyjmują miliardowe prezenty dla najbogatszych – Adrian Zandberg - Co możemy im przeciwstawić? Oni mają pieniądze, media, wpływy. Ale odpowiedź jest tutaj. To solidarność. To działanie. To nadzieja. Jedyna droga, żeby się temu przeciwstawić, to oddolna samoorganizacja. Wstępujcie do związków zawodowych. Organizujcie się. To jest narzędzie, które zawsze mieli słabsi przeciwko silnym.
Nie zabrakło też zapowiedzi konkretnych działań politycznych:
- Nie pozwolimy na prywatyzację ochrony zdrowia. Zamkniemy oszukańcze agencje pracy. Uruchomimy program budownictwa społecznego. Doprowadzimy do tego, że edukacja publiczna będzie na najwyższym poziomie. – Adrian Zandberg
Całe wystąpienie było mocno osadzone w historii, ale jednocześnie wyraźnie skierowane w przyszłość.
Komentarze (0)