reklama

Sensacja w starciu beniaminków!

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor: | Zdjęcie: FB/Arka Gdynia

Sensacja w starciu beniaminków! - Zdjęcie główne

foto FB/Arka Gdynia

reklama
Udostępnij na:
Facebook

Przeczytaj również:

SportW meczu 7.kolejki PKO BP Ekstraklasy Arka Gdynia pokonała na własnym terenie Wisłę Płock 1:0 po golu Edu Espiau na początku drugiej połowy. To była pierwsza porażka niespodziewanych liderów tabeli elity. Żółto-niebiescy z kolei przełamali swoją niemoc, bowiem od dwóch spotkań nie byli w stanie zdobyć ani jednego punktu. Wygrana spowodowała, że drużyna Dawida Szwargi awansowała na 8.lokatę w układzie sił Ekstraklasy.
reklama

Midas Misiura 

- Duży żal, smutek i rozczarowanie. To są takie emocje zaraz po tym meczu, bo wiemy jak ważne było to spotkanie przede wszystkim dla nas. Chcieliśmy zostawić po sobie dobre wrażenie. Na pewno determinacja, walka, zaangażowanie i cechy wolicjonalne muszą występować. Uważam, że obie drużyny tym się charakteryzowały na wysokim poziomie. Natomiast nam zabrakło trochę chłodnej głowy, spokoju i realizacji planu, zwłaszcza z piłką. - tak mówił po derbach Trójmiasta trener Arki Gdynia Dawid Szwarga

Przegrana z lokalnym rywalem (0:1) raczej nie nastrajała pozytywnie zespół przed piątkowym starciem, zwłaszcza żółto-niebiescy stali przed bardzo trudnym zadaniem, bowiem do Gdyni przyjechał zespół, który imponuje formą na początku sezonu, czyli Wisła Płock.

reklama

Nafciarze wrócili do na najwyższy poziom rozgrywkowy po dwóch sezonach rozegranych w Betclic 1.Lidze. Awans uzyskali, wygrywając w barażach najpierw z Polonią Warszawa (2:1), a następnie z Miedzią Legnica (2:0). Goście piątkowej rywalizacji mają coś do udowodnienia w elicie - ostatni raz, gdy w niej grali (sezon 2022/2023) w pewnym momencie rundy jesiennej byli nawet liderami tabeli, ale bardzo słaba wiosna spowodowała, że zespół z hukiem spadł poziom niżej.

Czyżby historia miałaby się powtórzyć? Mało prawdopodobne, ponieważ doszło do wielu zmian w klubie - zmieniono dyrektora sportowego (Radosława Kucharskiego), prezesa (Piotr Sadczuk), a przede wszystkim trenera. Mariusz Misiura, bo to o nim mowa, choć debiutuje w roli szkoleniowca w Ekstraklasie, wcale nie przestraszył się tego wyzywania, a sam potwierdza, że dla niego niemożliwe nie istnieje.

reklama

 – Przyszedłem tutaj nie żeby awansować z 2. ligi do elity, ale żeby zostać mistrzem Polski i zagrać w europejskich pucharach. Wierzę, że w Płocku mogę to zrobić - mówił na "gorąco" po finale baraży 

Choć nieco wyśmiewany szkoleniowiec przez swój jedyny w swoim rodzaju styl bycia oraz niekonwencjonalne metody pracy, to jednak słowa dotrzymuje - po 6.kolejach Wisła Płock zajmuje 1.lokatę z 16 "oczkami" na koncie. Podopieczni 44-latka stracili punkty tylko po remisie z Widzewem Łódź (1:1), a na swoim "rozkładzie" mają m.in.  Koronę Kielce (2:0), Raków Częstochowa (2:1), Piasta Gliwice (2:0), Legię Warszawa (1:0) czy KGHM Zagłębie Lubin (2:1).

Tak udanego początku nie miał żaden beniaminek od sezonu 1995/1996, kiedy to za zwycięstwo przyznawane są trzy, a nie - tak jak dawniej - dwa punkty.

reklama

NAJLEPSI BENIAMINKOWIE PO 6. KOLEJCE (OD 1995/1996):

Wisła Płock 2025/2026 - 16 punktów
Górnik Łęczna 2003/2004 - 13 punktów
Arka Gdynia 2016/2017 - 12 punktów
GKS Bełchatów 2014/2015 - 12 punktów
Piast Gliwice 2012/2013 - 12 punktów
Górnik Zabrze 2010/2011 - 12 punktów

Aż cztery zmiany w wyjściowej "11" żółto-niebieskich

Dawid Szwarga po raz kolejny dokonał roszad w składzie. Niektóre z nich były wymuszone (kontuzje Dawida Abramowicza oraz Dawida Gojnego, absencja z powodu czwartej żółtej kartki Kamila Jakubczyka), a niektóre wynikały po prostu z decyzji szkoleniowca (posadzenie na ławce Tornike Gaprindaszwiliego i Hide Vitalucciego).

reklama

W porównaniu do rywalizacji z Lechią Gdańsk szansę gry od 1.minuty dostali m.in. Julien Celestine, Aurelien Nguaimba, Dawid Kocyła czy Alassan Sidibe. Ponadto, gdynianie wystąpili w formacji 1-3-4-3, a nie - tak jak dotychczas - 1-4-3-3. W rolę wahadłowych wcielili się Navarro oraz wspomniany Kocyła. 

Ponury futbol 

Zarówno pogoda (przez całe popołudnie w Gdyni padał deszcz), jak i piłkarze nie rozpieszczali kibiców. Na palcach jednej ręki można było policzyć groźne sytuacje tworzone przez obie ekipy.

Najgroźniejszą z nich mieli goście w 24.minucie. Dośrodkowanie z rzutu wolnego Nastić dotarło do Sekulskiego. Strzał kapitana Nafciarzy zatrzymał Węglarz, ale do dobitki doszedł Kamiński - "główka" obrońcy zatrzymała się na poprzeczce. Potem zakotłowało się pod polem karnym Arki, bowiem - zdaniem piłkarzy Wisły - jeden z graczy żółto-niebiskich dotykał piłki ręką. Sędzia po konsultacji z wozem VAR nie zdecydował się odgwizdać "11".

Ofiarnie defensywa gdynian obroniła się również pod koniec pierwszej części. Kamiński uciekł spod opieki Kocyły i posłał futbolówkę, którą Heromoso wybił z linii bramkowej. Chwilę później próbę obrońcy chciał poprawić Djalo, ale został zablokowany ofiarnym wślizgiem przez Sidibe.

A jak sobie radził zespół gospodarzy w ataku? Swoje szanse miał tercet ofensywny, czyli Kocyła, Oliviera oraz Espiau. W świało bramki futbolówkę skierował tylko ten pierwszy w 19.minucie, lecz uderzenie z okolic 16. metra byłego gracza Wisły nie sprawiło większych problemów Leszczyńskiemu (choć w statystykach nie zostało to ostatecznie uznane za celny strzał). Do szatni zatem drużyny schodziły przy bezbramkowym remisie. 

Złoty dotyk Espiau

Zanim drużyny wyszły na drugą część, w przerwie prezes Arki Wojciech Pertkiewicz uhonorował dwie postacie związane z żółto-niebieskimi: Tomasza Wrońskiego oraz Jarosława Krupskiego za odpowiednio 35-lecie oraz 25-lecie pracy na rzecz drużyny z Trójmiasta (w różnych rolach). 

Na stadionie przy ul. Olimpijskiej zrobiło się wreszcie głośno w 48.minucie. Zaczęło się od wygranego pojedynku przy linii bocznej boiska Kerka z Pacheco. Niemiec uruchomił podaniem wbiegającego na połowę Wisły Navarro. Ten z kolei wypatrzył  w polu karnym swojego rodaka - Edu Espiau, który mimo że niezbyt dobrze przyjął sobie piłkę oraz będąc dodatkowo naciskanym przez Sangre, zdołał oddać celny strzał w prawy róg bramki strzeżonej przez Leszczyńskiego.

Płocczanie po straconym golu radzili sobie coraz gorzej na boisku, a na dodatek w 60.minucie z boiska musiał zejść najlepszy strzelec drużyny Misiury Łukasz Sekulski. Napastnikowi bark odmówił posłuszeństwa po starciu siłowym z Sidibe. W jego miejsce wszedł Salvador, który nie wniósł odpowiedniej jakości, podobnie zresztą jak rezerwowy Jimenez.

Arkowcy byli bliscy podwyższenia prowadzenia w 84.minucie. Co prawda dośrodkowanie z rzutu wolnego Navarro na bramkę zamienił Kike Hermoso, ale radość Hiszpana była przedwczesna, bowiem w trakcie wykonywania zagrania przez obrońce, znalazł się na pozycji spalonej. Sztab szkoleniowy nawet nie chciał protestować - powtórki pokazały jasno, że ewidentnie 26-latek za szybko wyszedł spod opieki zawodników drużyny przeciwnej.

Chwilę później gospodarze stali przed kolejną szansą - Percan otworzył drogę do bramki nieobstawionemu Vitalucciemu. Pomocnik jednak oddał za lekki strzał, który z łatwością obronił bramkarz Nafciarzy. Ostatecznie żółto-niebieskim nie udało się zdobyć kolejnego gola, ale radość po końcowym gwizdku była ogromna. W końcu gdynianie pokonali lidera PKO BP Ekstraklasy! 

Arka Gdynia - Wisła Płock 1:0 (0:0)

Bramki: Edu Espiau (48')

 

 

 

 

 

 

reklama
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo