padek z Ekstraklasy oznacza dla Lechii Gdańsk początek zupełnie nowego rozdziału. Klub przechodzi jedną z największych przebudów kadrowych w ostatnich latach, a przed działaczami i sztabem szkoleniowym stoi trudne zadanie zbudowania zespołu, który już w pierwszym sezonie będzie w stanie walczyć o powrót do elity.
Pierwszy trening pokazał skalę problemów
Pierwsze zajęcia przed nowym sezonem najlepiej zobrazowały sytuację panującą w klubie. Na boisku pojawiło się zaledwie 16 zawodników, w tym dwóch bramkarzy. Tak skromna kadra to efekt licznych odejść, kończących się wypożyczeń oraz wciąż nierozstrzygniętej przyszłości kilku piłkarzy.
Po odejściu Johna Carvera klub nadal nie przedstawił nowego szkoleniowca. Przygotowania do sezonu prowadzi tymczasowo dyrektor techniczny Kevin Blackwell, który przejął obowiązki pierwszego trenera. Nie brakuje jednak spekulacji, że również jego przyszłość w Gdańsku nie jest przesądzona.
Ofensywa mocno osłabiona
Zmiany kadrowe najmocniej dotknęły formację ofensywną. Wraz z końcem wypożyczeń z Lechią pożegnali się Anton Carenko i Aleksandar Ćirković, którzy wrócili do swoich macierzystych klubów. Z kolei z początkiem lipca wolnym zawodnikiem zostanie Dawid Kurminowski. Odejście trzech piłkarzy odpowiedzialnych za grę w ataku sprawia, że dziś siła ofensywna biało-zielonych jest zdecydowanie mniejsza niż jeszcze kilka tygodni temu.
Nie są to jedyne straty. Klub opuścili również m.in. Miłosz Kałahur, Matej Rodin, Bohdan Sarnawski, Maksym Diaczuk, Alex Paulsen oraz Bartłomiej Kłudka. Niewykluczone, że lista odejść jeszcze się wydłuży. Wciąż niepewna pozostaje przyszłość Tomasa Bobčka, Ivana Żelizki czy Camilo Meny, którzy wzbudzają zainteresowanie innych klubów.
Powroty dają nadzieję
Wśród wielu odejść są także pozytywne informacje. Do Gdańska wrócili zawodnicy przebywający w poprzednim sezonie na wypożyczeniach – Kacper Gutowski, Bartosz Szczepankiewicz oraz Elias Olsson.
Szczególnie istotny może okazać się powrót szwedzkiego obrońcy. Olsson dobrze zna realia Betclic 1. Ligi i był częścią drużyny, która wywalczyła awans do Ekstraklasy. Jego doświadczenie może okazać się cenne podczas odbudowy zespołu.
Finanse i wyścig z czasem
Tak duża liczba zmian nie jest przypadkowa. Po spadku do Betclic 1. Ligi Lechia musi dostosować budżet do nowych realiów. Mniejsze wpływy z praw telewizyjnych i umów sponsorskich oznaczają konieczność ograniczenia kosztów i budowy tańszej kadry.
Jednocześnie czasu na skompletowanie zespołu jest coraz mniej. Działacze muszą znaleźć nowych zawodników, zatrzymać część liderów i przygotować drużynę do walki o awans. Każdy kolejny dzień bez transferów oznacza mniej czasu na zgranie zespołu.
Skromne przygotowania do sezonu
Równie skromnie wygląda plan letnich przygotowań. Na ten moment Lechia potwierdziła tylko jeden sparing – z rumuńskim Petrolulem Ploeszti. Spotkanie odbędzie się 27 czerwca na stadionie przy ul. Traugutta, jednak kibice nie będą mogli obejrzeć go z trybun. Klub poinformował, że mecz zostanie rozegrany przy zamkniętych drzwiach.
Na razie nie wiadomo, czy przed inauguracją sezonu do harmonogramu dołączą kolejne mecze kontrolne. Zamknięty dla publiczności sparing i niewielka liczba zawodników na treningach sprawiają, że wokół Lechii wciąż jest więcej pytań niż odpowiedzi.
Spór z PZPN nadal trwa
W tle przygotowań do sezonu trwa również spór Lechii z Polskim Związkiem Piłki Nożnej dotyczący odjęcia punktów w poprzednich rozgrywkach. Klub odwołał się do Trybunału Arbitrażowego ds. Sportu (CAS) w Lozannie i nie zmienia swojego stanowiska.
Co ciekawe, wszystkie ostatnie komunikaty publikowane przez Lechię kończą się tym samym zdaniem:
Polski Związek Piłki Nożnej (PZPN) poniesie odpowiedzialność za nieodwracalne szkody wyrządzone naszemu Klubowi.
Przed Lechią najważniejsze tygodnie
Widok zaledwie szesnastu zawodników na pierwszym treningu najlepiej obrazuje obecną sytuację Lechii. Klub musi odbudować praktycznie cały zespół, znaleźć nowego trenera i odpowiednio przygotować się do sezonu, którego celem będzie walka o szybki powrót do Ekstraklasy. Najbliższe tygodnie pokażą, czy kadrowa rewolucja okaże się początkiem nowego otwarcia, czy też gdański klub czeka znacznie dłuższa droga do odbudowy swojej pozycji.
Komentarze (0)