Emocjonujący mecz i zwroty akcji
Derby Trójmiasta dostarczyły kibicom wielu emocji. Arka bardzo dobrze rozpoczęła spotkanie i objęła prowadzenie 2:0. Wydawało się, że gospodarze mają mecz pod kontrolą. Lechia jednak nie zrezygnowała i zdołała odrobić straty, doprowadzając do remisu 2:2.
Mecz był wyrównany, szybki i pełen walki. Niestety, jedna sytuacja z drugiej połowy sprawiła, że po końcowym gwizdku więcej mówiło się o decyzjach sędziów niż o samej grze.
Kontrowersja w polu karnym
W drugiej połowie napastnik Arki, Vladislavs Gutkovskis, upadł w polu karnym po starciu z obrońcą Lechii. Sędzia główny nie podyktował rzutu karnego, a sędziowie VAR nie zareagowali i nie poprosili o sprawdzenie sytuacji na monitorze.
Zawodnicy Arki i trenerzy byli przekonani, że doszło do faulu. Ich zdaniem napastnik był przytrzymywany, co powinno zakończyć się podyktowaniem rzutu karnego.
Po meczu sytuację przeanalizowało Kolegium Sędziów PZPN. W oficjalnym stanowisku jasno przyznano, że sędziowie popełnili błąd.
Kolegium uznało, że:
- zawodnik Lechii dopuścił się faulu w polu karnym,
- Arce Gdynia należał się rzut karny,
- zawodnik Lechii powinien otrzymać żółtą kartkę,
- sędzia VAR popełnił błąd, ponieważ nie zareagował,
- sędzia główny powinien zostać wezwany do monitora, by ponownie ocenić sytuację.
W komunikacie podkreślono, że brak interwencji VAR był decyzją nieprawidłową i sytuacja kwalifikowała się do korekty.
Największym błędem był brak reakcji sędziego VAR, który miał możliwość skorygowania decyzji z boiska. Gdyby doszło do analizy wideo, Arka mogłaby otrzymać rzut karny i szansę na zwycięstwo.
Choć Kolegium Sędziów PZPN przyznało się do błędu, wynik meczu pozostaje bez zmian. Arka Gdynia straciła w ten sposób szansę na zdobycie kompletu punktów w prestiżowym spotkaniu.
Komentarze (0)