reklama

Open’er Festival 2026 ujawnia headlinerów. To będzie mocna edycja

Opublikowano:
Autor:

Open’er Festival 2026 ujawnia headlinerów. To będzie mocna edycja - Zdjęcie główne

reklama
Udostępnij na:
Facebook
ImprezyOpen’er 2026 zapowiada się jako jedno z najgłośniejszych wydarzeń muzycznych roku. Organizatorzy ujawnili pełny skład headlinerów, łącząc legendy z najgorętszymi nazwiskami współczesnej sceny.
reklama

Open’er Festival w 2026 roku zapowiada się jako jedna z najbardziej różnorodnych edycji ostatnich lat. Organizatorzy postawili na mieszankę, która może okazać się wyjątkowo skuteczna: rockowe legendy, alternatywnych gigantów, elektronikę stadionowego formatu i świeże nazwiska światowego mainstreamu. Wśród headlinerów znaleźli się Florence and the Machine, The Cure, Nick Cave & The Bad Seeds, Calvin Harris, The xx oraz Jennie. Na papierze wygląda to jak line-up, który może przyciągnąć zarówno wiernych bywalców gdyńskiego festiwalu, jak i zupełnie nową publiczność.

Środa, 1 lipca - mocne otwarcie i powrót po latach

Pierwszy dzień festiwalu otworzy Florence and the Machine. Powrót zespołu po dekadzie na gdyńską scenę należy do najciekawszych bookingów tej edycji. Choć grupa niedawno odwiedziła Polskę, festiwalowy kontekst zwykle oznacza coś innego niż regularna trasa koncertowa - bardziej zwartą formę, większy nacisk na największe przeboje i widowisko budowane pod wielotysięczną publiczność. A pod tym względem Florence Welch wciąż pozostaje jedną z najmocniejszych koncertowych osobowości współczesnej muzyki alternatywnej.

reklama

Wieczór dopełni The xx, którzy wracają do koncertowania po ośmiu latach przerwy. Ich melancholijny, chłodny electro-pop ma swoich wiernych odbiorców, choć trudno oczekiwać rewolucji. To raczej propozycja dla tych, którzy cenią klimat, precyzję i charakterystyczną intymność nawet na dużej festiwalowej scenie.

Czwartek, 2 lipca - emocje kontra stadionowa energia

Czwartek może okazać się dniem najbardziej kontrastowym. Z jednej strony pojawi się Calvin Harris - artysta, który od lat pozostaje jedną z największych gwiazd światowej elektroniki. Jego obecność wydaje się naturalna: ma katalog hitów, rozpoznawalność i umiejętność budowania gigantycznego, imprezowego napięcia. Tym bardziej że elektroniki w tegorocznym programie nie ma wyjątkowo dużo.

Po drugiej stronie stoi Nick Cave & The Bad Seeds. I właśnie tutaj może kryć się jeden z najmocniejszych punktów całego festiwalu. Koncerty Nicka Cave’a od lat uchodzą za doświadczenie niemal rytualne - intensywne, emocjonalne i niezwykle angażujące. To artysta, który potrafi w jednej chwili przejść od przejmującej ballady do eksplozji rockowej energii. Jeśli ktoś ma dostarczyć najbardziej pamiętny koncert tegorocznego Open’era, to właśnie on.

reklama

Piątek, 3 lipca - wielki powrót legendy

Piątek należy do The Cure. Ich obecność ma również symboliczny wymiar - zespół miał pojawić się na odwołanej edycji festiwalu w 2020 roku, dlatego tegoroczny występ można traktować jako domknięcie historii, na którą wielu fanów czekało od lat.

To prawdopodobnie najmocniejsza marka całego line-upu. Mimo upływu czasu grupa pozostaje w znakomitej koncertowej formie, a album Songs of a Lost World tylko potwierdził, że nie jest to wyłącznie legenda żyjąca przeszłością. Publiczność może spodziewać się przekrojowego seta pełnego klasyków -  pytanie brzmi jedynie, czy będzie to festiwalowe dwie godziny, czy może rozbudowany, niemal trzygodzinny koncert. Właśnie ten dzień dla wielu fanów może być kulminacją całej edycji.

reklama

Sobota, 4 lipca - odważne zamknięcie i nowa publiczność

Największą niewiadomą pozostaje finał. Sobotni wieczór zamknie Jennie - jedna z najgłośniejszych postaci współczesnego popu i pierwsza tak duża gwiazda K-popu w historii festiwalu.

To ruch odważny, ale bardzo logiczny. Po latach Open’er znów otwiera się na globalny mainstream w jego najświeższej formie. Popularność artystki, znanej również z Blackpink, jest dziś ogromna, a internetowy rezonans po ogłoszeniu jej udziału pokazał wyraźnie, że ten booking wzbudził ogromne emocje.

Najciekawsze pytanie dotyczy jednak tego, czy internetowy hype przełoży się na atmosferę pod sceną. Historia festiwalu pokazuje, że podobne eksperymenty nie zawsze kończyły się sukcesem. Tym razem sytuacja może być inna - fanbase K-popu należy do najbardziej zaangażowanych i oddanych na świecie.

reklama

Który dzień wygląda najmocniej?

Jeśli patrzeć wyłącznie na siłę nazwisk i potencjał koncertowych emocji, najciekawiej prezentuje się czwartek. Zestawienie imprezowego rozmachu Calvin Harris z intensywnością Nick Cave & The Bad Seeds tworzy najbardziej wyrazisty kontrast całego festiwalu.

Najbardziej prestiżowo wypada jednak piątek z The Cure. To dzień, który może przejść do historii jako najbardziej symboliczny moment tegorocznej edycji.

Z kolei sobota będzie prawdopodobnie najbardziej dyskutowanym wydarzeniem - i być może największym testem dla tego, w którą stronę chce rozwijać się Open’er w kolejnych latach.

Jeden z najciekawszych Open’erów od dawna

Tegoroczny line-up sprawia wrażenie przemyślanego. Są tu nazwiska gwarantujące jakość koncertową, artyści budujący frekwencję i propozycje otwierające festiwal na nowe grupy odbiorców. Obok headlinerów na scenach pojawią się także m.in Idles, Halsey, David Byrne, Martin Garrix, PinkPantheress, Zara Larsson oraz Viagra Boys.

Na papierze wygląda to jak jedna z najmocniejszych edycji od lat. Ostatecznie jednak o wartości festiwalu nie decydują ogłoszenia, lecz to, co wydarzy się pod sceną - energia tłumu, forma artystów i te koncerty, które zostają w pamięci na długo po ostatnim bisie.

reklama
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
logo