Olszynka znów znalazła się w centrum miejskiej dyskusji. Mieszkańcy mówią o braku dialogu i o tym, że decyzje dotyczące ich dzielnicy zapadają bez nich.
Protest mieszkańców Olszynki w Gdańsku. O co chodzi?
W czwartek mieszkańcy gdańskiej Olszynki mają pojawić się przed Nowym Ratuszem, by zwrócić uwagę władz miasta na sytuację dzielnicy. W tle jest przede wszystkim Plan Ogólny oraz sposób, w jaki miasto traktuje część terenów Olszynki w dokumentach planistycznych.
Mieszkańcy obawiają się, że nowe rozwiązania utrwalą obecny układ, w którym duży fragment dzielnicy pozostaje formalnie w funkcji rolnej, co w praktyce ma blokować rozwój. Link do wydarzenia
„Miasto podzieliło dzielnicę na dwie części”
O tym, co jest osią sporu, mówi radny Mateusz Gudaniec. W rozmowie z Pulsem Gdańska podkreślił, że problem dotyczy podziału dzielnicy na dwie różnie traktowane strefy.
– Chodzi o plan zagospodarowania przestrzennego i Olszynka jako dzielnica z niewiadomych przyczyn jest podzielona przez miasto na dwie jakby części – powiedział radny Mateusz Gudaniec w rozmowie z Pulsem Gdańska.
Jak wyjaśniał, jedna część ma charakter mieszkaniowy, natomiast druga pozostaje uznawana za rolną.
– Pierwsza część to jest tam część mieszkaniowa, a druga część Olszynki jest traktowana jako tereny rolne – zaznaczył.
Według radnego to właśnie ta druga część budzi największe emocje, bo mieszkańcy chcą zmiany przeznaczenia gruntów.
– Zależy im na tym, żeby jednak ta część rolna na Olszynce przekształciła się w część właśnie mieszkaniowo-usługową – przekazał.
Mieszkańcy: Plan Ogólny „zamrozi” Olszynkę
Mieszkańcy Olszynki obawiają się, że po ogłoszeniu Planu Ogólnego ich dzielnica zostanie na lata „zablokowana” w dokumentach. Jak napisali w liście do redakcji „Dziennika Bałtyckiego”, nowe rozwiązania mają utrwalić dotychczasową politykę miasta i pozostawić większość terenów w funkcjach rolnych lub skrajnie ograniczonych.
„Wprowadzenie wspomnianego Planu Ogólnego utrwali od lat nieudolnie prowadzoną politykę wobec naszej dzielnicy, większość terenów Olszynki pozostawiając w funkcjach rolnych lub skrajnie ograniczonych, co w praktyce uniemożliwia jakikolwiek sensowny rozwój” – czytamy w liście opublikowanym przez Dziennik Bałtycki.
W liście zwracają też uwagę na to, co ich zdaniem najbardziej irytuje: Olszynka jest traktowana jak miejsce odległe, choć w praktyce znajduje się bardzo blisko centrum Gdańska.
„Olszynka to około 350 hektarów terenu znajdującego się w granicach administracyjnych miasta, oddalonego ok. 20 minut spacerem od Urzędu Miasta Gdańska” – napisali mieszkańcy w liście do redakcji „Dziennika Bałtyckiego”.
Radny: tereny rolne w środku miasta są „niepotrzebne”
W rozmowie z Pulsem Gdańska radny Mateusz Gudaniec mówił wprost, że jego zdaniem obecny układ jest nielogiczny, bo mówimy o terenach położonych w granicach miasta.
– Wynika to z tego, że po prostu jest to dalej część miasta, jest to duża część miasta, która ma teren rolny. I on jest tam totalnie niepotrzebny i należy uwzględnić po prostu w planie jego przekształcenie. No a miasto tego nie chce zrobić – powiedział Gudaniec.
Narada mieszkańców Olszynki. Spotkanie w szkole i obawy o grunty
Nie jest to pierwszy raz, gdy temat Olszynki wywołuje emocje. Portal wbijamszpile.pl informował, że 22 stycznia 2026 roku odbyła się narada mieszkańców i właścicieli gruntów. Spotkanie zorganizowano w budynku Szkoły Podstawowej nr 59, a według relacji przyszło około 30 osób.
Rozmowy dotyczyły m.in. przyszłości działek, ograniczeń planistycznych oraz ryzyka, że część Olszynki zostanie na długo zablokowana pod kątem inwestycji. Dla wielu mieszkańców to nie tylko kwestia komfortu życia, ale też realnych konsekwencji finansowych.
Komentarze (0)