Na co miasto pożycza pieniądze?
Pożyczki ma udzielić Bank Gospodarstwa Krajowego z Funduszu Bezpieczeństwa i Obronności dla sektora komunalnego. Rada Miasta Sopotu zgodziła się na jej zaciągnięcie na sesji 29 października. Pieniądze mają pójść na projekt „Wzmocnienie cyberbezpieczeństwa oraz ciągłości działania usług publicznych Miasta Sopotu”.
Jak czytamy w uzasadnieniu uchwały, głównym celem projektu jest budowa cyfrowego bunkra danych Urzędu Miasta. Ma to być odseparowane środowisko nazwane Cyber Recovery Vault, w którym będą przechowywane niezmienne kopie danych. Według urzędu da się je odzyskać nawet wtedy, gdy cyberprzestępcy całkowicie przejmą infrastrukturę. Bunkier ma chronić przed atakami ransomware, niszczeniem danych, sabotażem i próbami unieruchomienia urzędowych systemów teleinformatycznych.
Na jaki scenariusz szykuje się urząd?
Wiceprezydent Sopotu Magdalena Cieślik mówiła Radiu Gdańsk, że cyberbunkier zabezpiecza dane mieszkańców. Jak tłumaczyła, miastu zależy na bezpiecznych kopiach zapasowych i na tym, by po każdym incydencie dało się szybko i możliwie tanim kosztem przywrócić systemy i odzyskać dane. Arkadiusz Górski, dyrektor Wydziału Informatyki Urzędu Miasta w Sopocie, za najważniejszą zaletę rozwiązania uznaje to, że dane da się odzyskać nawet wtedy, gdy podstawowa infrastruktura informatyczna zostanie uszkodzona albo zaatakowana.
W uzasadnieniu urząd pisze, że coraz więcej cyberataków jest wymierzonych w administrację publiczną. Projekt ma między innymi chronić kluczowe rejestry i systemy dziedzinowe oraz pozwolić spełnić wymagania ustawy o Krajowym Systemie Cyberbezpieczeństwa i dyrektywy NIS2. Prace zaplanowano od października 2026 roku do kwietnia 2028 roku.
Gdzie radni się rozeszli?
Cała inwestycja ma kosztować 5 753 497,63 zł. Pożyczka może wynieść do 4 677 640,35 zł i ma pokryć koszty netto. VAT, czyli około 1,08 mln zł, miasto ma zapłacić z własnych pieniędzy. Spłata ma przypaść na lata 2029 do 2039, a jej źródłem mają być dochody własne Sopotu.
Radni Prawa i Sprawiedliwości twierdzą, że inwestycję należało sfinansować ze środków z budżetu miasta. Ich zdaniem pożyczka oznacza zadłużanie Sopotu na kolejne lata.
Co musi się jeszcze wydarzyć?
Zgoda rady to nie wszystko, czego potrzebuje pożyczka. Według uzasadnienia do jej uruchomienia potrzebna jest też pozytywna opinia Regionalnej Izby Obrachunkowej o możliwości spłaty. Według stanu z 29 października wniosek Sopotu wciąż weryfikował Bank Gospodarstwa Krajowego.
Dług, o którym mówią radni PiS, Sopot ma spłacać przez 11 lat. Według uzasadnienia uchwały bez odsetek: oprocentowanie tej pożyczki dla samorządów wynosi 0% w skali roku, a bank nie pobiera opłat ani prowizji za jej udzielenie i obsługę.
Komentarze (0)