reklama

Po roztopach ziemia zaczęła znikać. Czwarta doba walki służb na Kociewiu

Opublikowano:
Autor:

Po roztopach ziemia zaczęła znikać. Czwarta doba walki służb na Kociewiu - Zdjęcie główne
Autor: KP PSP Tczew
Zobacz
galerię
6
zdjęć

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Wiadomości PomorzeZapadlisko w Stanisławiu w gminie Tczew pojawiło się nagle tuż przy budynku mieszkalnym i szybko zaczęło się powiększać. Na miejscu od kilku dni trwa intensywna akcja służb, które próbują zatrzymać napływ wody i zabezpieczyć zagrożone domy.
reklama

Wszystko zaczęło się od osuwiska ziemi w ogrodzie jednej z posesji. Szybko okazało się jednak, że sytuacja jest znacznie poważniejsza i wymaga długotrwałych działań ratowniczych.

Zapadlisko w Stanisławiu koło Tczewa. Ogromna wyrwa pojawiła się tuż przy domu

Do zdarzenia doszło 28 lutego w miejscowości Stanisławie w gminie Tczew. Strażacy zostali wezwani do zgłoszenia dotyczącego osuwiska ziemi na prywatnej posesji. Po przybyciu na miejsce zobaczyli dużą wyrwę w ziemi o powierzchni około 100 metrów kwadratowych, która powstała w ogrodzie za budynkiem mieszkalnym jednorodzinnym.

reklama

Ziemia była intensywnie podmywana przez wartki nurt wody wypływający z jednego miejsca. Po kilku metrach strumień ponownie znikał w podłożu. Podłoże było silnie nawodnione i niestabilne, a krawędzie zapadliska regularnie się obrywały.

W efekcie zapadlisko w Stanisławiu zaczęło się powiększać, a wyrwa w ziemi stanowiła coraz większe zagrożenie dla pobliskiej zabudowy. Według informacji przekazywanych przez służby głębokość zapadliska może przekraczać nawet osiem metrów.

Dlaczego powstało zapadlisko w Stanisławiu. Woda z 750 hektarów pól i roztopy

reklama

Początkowo zagrożony był jeden budynek znajdujący się najbliżej zapadliska. Z czasem pojawiło się jednak ryzyko dla kolejnych domów w sąsiedztwie. Sytuację znacząco pogorszył gwałtowny napływ wody z terenów rolnych o powierzchni około 750 hektarów. Dodatkowym problemem były roztopy śniegu, które zwiększyły ilość wody w systemie odwadniającym.

Intensywne podmywanie gruntu powodowało przemieszczanie się ziemi w kierunku instalacji odwadniającej. Strażacy obawiali się, że system drenarski może zostać zablokowany. Gdyby doszło do takiego zatoru, woda mogłaby rozlać się na teren zabudowany i doprowadzić do podtopienia kolejnych nieruchomości w Stanisławiu.

reklama

Akcja strażaków przy zapadlisku w Stanisławiu. Kluczowy okazał się bypass

Jednym z pierwszych najważniejszych działań było wykonanie obejścia hydraulicznego, czyli bypassu. Dzięki temu możliwe stało się kontrolowane odprowadzanie wody i ograniczenie jej napływu w rejon zapadliska. Od początku akcji prowadzone jest ciągłe pompowanie wody, które trwa przez całą dobę. Pozwoliło to ustabilizować sytuację i spowolnić powiększanie się wyrwy.

W kolejnych etapach działań na miejsce wprowadzono ciężki sprzęt budowlany. Po częściowym ograniczeniu napływu wody rozpoczęto prace ziemne w obrębie zapadliska oraz działania związane z naprawą uszkodzonego fragmentu systemu drenarskiego.

reklama

Sztab kryzysowy w Stanisławiu. W akcji strażacy, policja i nadzór budowlany

Ze względu na skalę zdarzenia na miejscu powołano sztab akcji ratowniczej w Stanisławiu, który koordynuje działania wszystkich służb. W działaniach uczestniczą jednostki Państwowej Straży Pożarnej oraz Ochotniczych Straży Pożarnych z gminy Tczew i miasta Tczew. Na miejscu pracują również przedstawiciele wielu instytucji.

Wśród nich są między innymi:

Urząd Gminy Tczew
Powiatowy Inspektorat Nadzoru Budowlanego
Policja
oraz podmioty techniczne odpowiedzialne za usuwanie awarii.

Znaczące wsparcie zapewnia Gmina Tczew w ramach zarządzania kryzysowego. Na wniosek kierującego działaniem ratowniczym uruchomiono specjalistyczne firmy dysponujące ciężkim sprzętem budowlanym.

W działaniach naprawczych uczestniczy także spółka komunalna, a gmina zapewnia zaplecze logistyczne dla ratowników, w tym sprzęt, zaplecze sanitarne oraz posiłki i napoje regeneracyjne.

Zapadlisko w Stanisławiu. Akcja ratownicza trwa już czwartą dobę

Działania ratownicze prowadzone są nieprzerwanie od 28 lutego. Strażacy pracują już czwartą dobę, prowadząc pompowanie wody oraz zabezpieczanie terenu wokół zapadliska. Mimo poważnego zagrożenia nie było konieczności ewakuacji mieszkańców. Dzięki szybkim i skoordynowanym działaniom służb udało się ograniczyć ryzyko dla pobliskich domów.

Według wstępnych ustaleń najbardziej prawdopodobną przyczyną powstania zapadliska w Stanisławiu było uszkodzenie elementu systemu drenarskiego, które doprowadziło do intensywnego podmywania gruntu i powstania ogromnej wyrwy w ziemi.

reklama
WRÓĆ DO ARTYKUŁU
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
logo