reklama

Plaża w Ustce zebrano czarne grudki z Bałtyku. Podejrzany statek miał już czyste ładownie

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Plaża w Ustce zebrano czarne grudki z Bałtyku. Podejrzany statek miał już czyste ładownie - Zdjęcie główne
Autor: Urząd Morski Słupsk | Opis: Sprzątanie plaży zakończyło się wczoraj

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Wiadomości PomorzeStatek, który mógł zanieczyścić plaże w Ustce, był już na celowniku Urzędu Morskiego w Słupsku. Gdy urząd zlecił kontrolę, jednostka miała czyste ładownie i płynęła do stoczni. Na brzegu zebrano około 2100 kg mazi z piaskiem, a koszty akcji wciąż nie są znane.
reklama

 

reklama

Konie sprzątania

Plaże w Ustce, Rowach, Dębinie, Poddąbiu, Orzechowie i Przewłoce są znów otwarte. 6 października Urząd Morski poinformował, że prace na plażach się zakończyły, ale brzeg jest nadal obserwowany, bo morze może wyrzucić kolejne grudki. Od wtorku 29 września pracownicy przekopywali piasek łopatami, grabiami i sitami na odcinku od granicy Słowińskiego Parku Narodowego po Centralny Poligon Sił Powietrznych. W dużej mierze trzeba to było robić ręcznie.

Pierwsi grudki zauważyli spacerowicze w sobotę 26 września. Na piasku leżały czarne, oleiste kulki i plamy, które pachniały ropą i brudziły buty. Strażacy ocenili wtedy, że to „prawdopodobnie parafina lub mazut”. W niedzielę rano bosmanat portu w Ustce przekazał sprawę Urzędowi Morskiemu, a w poniedziałek po południu urząd zamknął plaże w mieście i gminie. We wtorek Rządowe Centrum Bezpieczeństwa wysłało alert na telefony w powiecie słupskim. Grudki leżały miejscami na blisko 50 km wybrzeża, od Rowów po Rusinowo i Wicie w województwie zachodniopomorskim.

reklama

Pechowo dla Ustki, bo w czerwcu kurort pierwszy raz w historii wygrał ranking Plaży Roku Magazynu Travelist i przerwał 12-letnią serię Świnoujścia.

Podejrzany statek odpłynął do stoczni

Urząd od początku podejrzewał, że ktoś na morzu nielegalnie wyczyścił zbiorniki. Wytypowano jedną jednostkę, która w czasie pojawienia się zanieczyszczeń przepływała na wysokości Ustki. Jak relacjonowała portalowi Zawsze Pomorze dyrektor Urzędu Morskiego w Słupsku Anna Sędzińska, gdy urząd zlecił kontrolę, statek miał już wyczyszczone ładownie i popłynął do stoczni. Dyrektorka przyznaje, że w takiej sytuacji „szanse na wykrycie sprawcy są nikłe”.

Już 2 października Sędzińska mówiła PAP, że od podejrzanej jednostki pobrano próbki, ale dopasowanie ich do grudek z plaży jest mało prawdopodobne, a postępowanie najpewniej nie wskaże winnego.

reklama

Dla samego urzędu to poważny sprawdzian. Urząd Morski w Słupsku zlikwidowano w 2020 roku, a jego zadania przejęły urzędy w Gdyni i Szczecinie. Rozporządzenie o jego ponownym utworzeniu minister infrastruktury podpisał w lipcu tego roku. 

Czym były czarne grudki?

Próbki z plaż zbadało laboratorium w Gdańsku, choć pierwotnie miały trafić do Poznania. Według Urzędu Morskiego to substancja pochodzenia petrochemicznego, o charakterze olejowym, złożona głównie z ciężkich węglowodorów. Jest mało lotna i ma wysoką temperaturę wrzenia, więc nie zachowuje się jak benzyna. W próbce nie wykryto innych groźnych lotnych związków.

Z jakiego dokładnie paliwa lub oleju pochodzi, nie wiadomo. Grudki zbierano z plaży, były zabrudzone i laboratorium uznało, że jednoznaczne ustalenie nie jest możliwe. Urząd nie zleci dalszych badań, bo wiązałyby się z dużym kosztem. Bez dokładnej identyfikacji trudno też porównać maź z próbkami ze statku.

reklama

Najważniejsze dla spacerowiczów: badania wykazały, że krótkotrwały kontakt z substancją „nie stanowi zagrożenia dla zdrowia i życia”. Urząd i tak traktuje ją jako odpad niebezpieczny.

Co to znaczy dla spacerowiczów i właścicieli psów?

Pierwsze plaże otwarto w czwartek 1 października po godzinie 14. Chodziło o Ustkę, Rowy, Dębinę, Poddąbie (zejścia od U1 do U12) oraz Orzechowo i Przewłokę (zejścia U15 i U16). Na pozostałych odcinkach sprzątanie trwało dłużej, ale dziś wszystkie plaże w Ustce i gminie są dostępne.

Urząd uprzedza, że usunięcie zanieczyszczenia w 100% nie jest możliwe, bo część grudek ma wielkość ziarnka grochu. Pracownicy nadal proszą o ostrożność i zgłaszanie każdego zanieczyszczenia. Warto pamiętać o zaleceniach z pierwszych dni: grudek nie dotykać i nie zabierać do domu, a psy trzymać z daleka, bo mogą maź zlizać albo wdeptać w łapy i sierść. Przy zgłoszeniu trzeba podać jak najdokładniej miejsce.

Co to znaczy dla spacerowiczów i właścicieli psów?

Plaże otwarto w czwartek 1 października po godzinie 14. Chodzi o Ustkę, Rowy, Dębinę, Poddąbie (zejścia od U1 do U12) oraz Orzechowo i Przewłokę (zejścia U15 i U16). Na kilku innych odcinkach sprzątanie trwało dłużej.

Urząd nie obiecuje, że plaża będzie czysta w 100%. Część grudek ma wielkość ziarnka grochu i przechodzi nawet przez sito. Zasady z pierwszych dni obowiązują więc dalej. Grudek nie dotykamy i nie zabieramy do domu. Psy trzymamy z daleka, bo mogą maź zlizać albo wdeptać w łapy i sierść. Każde znalezisko zgłaszamy służbom, podając jak najdokładniej miejsce.

Kto zapłaci za sprzątanie?

Zebrane około 2100 kg leży w magazynach urzędu. To nie sama substancja, w tej masie jest też piasek i inne resztki zgarnięte z plaży. Dopóki trwa obserwacja brzegu, odpad zostaje na miejscu. Gdy urząd uzna, że nowych grudek już nie ma, poszuka firmy do utylizacji. Według Sędzińskiej to właśnie utylizacja będzie największym wydatkiem, dlatego kosztów całej operacji jeszcze nie podano.

Gdyby winnego udało się wskazać, zapłaciłby karę oraz koszty sprzątania i utylizacji. Kto pokryje rachunek, jeśli sprawcy nie będzie, urząd dotąd nie podał. Szacunek kosztów ma być znany po zakończeniu całej operacji.

reklama
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
logo