Pożar w środku dnia
Zgłoszenie o pożarze instalacji elektrycznej w lokalu gastronomicznym przy ulicy Bohaterów Monte Cassino w Sopocie wpłynęło dziś o godzinie 11:10 do Stanowiska Kierowania Komendanta Miejskiego Państwowej Straży Pożarnej. Z pierwszych informacji wynikało, że do zapalenia doszło w rozdzielni elektrycznej, czyli w miejscu, gdzie zbiegają się instalacje całego budynku.To jedna z najbardziej ruchliwych ulic Trójmiasta, więc każdy pożar w tym miejscu oznacza ewakuację ludzi z kilku pięter naraz, nie tylko z parteru, w którym doszło do zwarcia.
Dym bez widocznego źródła ognia
Kiedy strażacy dotarli na miejsce, zastali sytuację trudniejszą, niż sugerowało zgłoszenie. Kierujący akcją ratowniczą stwierdził silne zadymienie przy braku widocznego źródła ognia, co w praktyce oznacza szukanie pożaru po omacku, w dymie, w przestrzeniach, których z zewnątrz nie widać. Strażacy weszli do budynku w sprzęcie ochrony dróg oddechowych i dopiero wtedy zlokalizowali i ugasili ogień.
Rozbiórka sufitu, żeby dotrzeć do źródła
Samo ugaszenie płomieni nie kończyło sprawy. Z uwagi na ryzyko rozprzestrzenienia się ognia w przestrzeniach ukrytych, konieczna była częściowa rozbiórka sufitu w lokalu gastronomicznym oraz podłogi w mieszkaniu na wyższej kondygnacji. Dopiero to pozwoliło dokładnie sprawdzić konstrukcję budynku i upewnić się, że ogień nie tli się dalej między piętrami.
Dziesięć osób na zewnątrz, dwie pod opieką ratowników
Z budynku ewakuowano łącznie dziesięć osób. Siedem zdążyło opuścić obiekt, zanim na miejsce dotarły służby, kolejne trzy wyprowadzili już strażacy. Dwie osoby z mieszkań znajdujących się nad lokalem gastronomicznym wymagały pomocy medycznej z powodu podtrucia gazami pożarowymi i zostały przekazane zespołowi ratownictwa medycznego.
Trzy zastępy, policja i straż miejska na miejscu
W akcji brały udział trzy zastępy Państwowej Straży Pożarnej, w tym zastępca komendanta miejskiego PSP w Sopocie osobiście, a także patrole policji i straży miejskiej. Sama rozdzielnia elektryczna, punkt, w którym zaczął się cały incydent, po raz kolejny przypomina, że najgroźniejsze pożary w starszej zabudowie zaczynają się tam, gdzie nikt na co dzień nie zagląda.
Komentarze (0)