Do zdarzenia doszło w czwartek, 20 sierpnia, w rejonie Ulini w powiecie lęborskim. Początkowo najważniejsze było bezpieczeństwo osób znajdujących się na pokładzie. Później służby rozpoczęły trudną operację ratowania jachtu.
Jacht osiadł na mieliźnie koło Łeby
O godzinie 14:31 Brzegowa Stacja Ratownicza w Łebie otrzymała zgłoszenie dotyczące jachtu, który osiadł na mieliźnie około 4 mil morskich na wschód od portu w Łebie. Jednostka znalazła się na bardzo płytkiej wodzie, co od początku utrudniało prowadzenie działań. Do akcji skierowano ratowników BSR Łeba, łódź ratowniczą R 15 oraz statek ratowniczy „Monsun”. Służby musiały znaleźć sposób na bezpieczne dotarcie do jachtu, który znajdował się blisko brzegu. W trakcie działań sytuacja zaczęła się komplikować. Jacht zaczął nabierać wody, dlatego ratownicy musieli jednocześnie zadbać o ludzi oraz zabezpieczyć jednostkę.
Dwie osoby i pies ewakuowane na brzeg
Na pokładzie znajdowały się cztery osoby oraz pies. Ratownicy zdecydowali o ewakuacji części załogi. Dwie osoby wraz z psem zostały zabrane na łódź ratowniczą i bezpiecznie przetransportowane na brzeg. Dwie kolejne osoby pozostały na jachcie. Na pokładzie prowadzono działania mające ograniczyć skutki nabierania wody. Ratownicy zajmowali się jej odpompowywaniem, a jednocześnie monitorowali położenie jednostki, aby nie doszło do jej niebezpiecznego przechylenia na burtę. Po zabezpieczeniu kwestii związanych z bezpieczeństwem ludzi można było rozpocząć kolejny etap operacji. Tym razem chodziło już o ratowanie jachtu i wyprowadzenie go z mielizny.
„Orkan” popłynął z Ustki na pomoc
Wydobycie jednostki z płycizny nie było prostym zadaniem. Jacht znajdował się bardzo blisko plaży, a płytka woda ograniczała możliwość manewrowania większych jednostek. O godzinie 17:54 do dalszych działań skierowano z Ustki statek ratowniczy „Orkan”. Jego zadaniem miała być pomoc w bezpiecznym wyprowadzeniu jachtu z mielizny i odholowaniu go na głębszą wodę.
Jak informował reporter RMF FM Stanisław Pawłowski, „Orkan” miał podjąć jacht na hol i pomóc w wyciągnięciu go z płycizny.
Problemem pozostawała woda, która dostała się do wnętrza jednostki. Jej obecność zwiększała ciężar jachtu, co mogło dodatkowo utrudniać operację. Dlatego przed rozpoczęciem holowania konieczne było odpowiednie przygotowanie i zabezpieczenie jednostki.
Skipper był trzeźwy. Przyczyna zdarzenia nie jest znana
Na miejscu pojawili się również policjanci. Funkcjonariusze przeprowadzili badanie trzeźwości skippera. Badanie wykazało, że skipper był trzeźwy. Jednocześnie nadal nie wiadomo, dlaczego jacht znalazł się na mieliźnie. Służby nie wskazały przyczyny zdarzenia. Ratownicy koncentrowali się przede wszystkim na zabezpieczeniu jednostki i przeprowadzeniu jej bezpiecznego wyholowania. Okoliczności, w jakich jacht zszedł z właściwego toru i znalazł się na płyciźnie, pozostają do wyjaśnienia.
Komentarze (0)