Śledztwo w tej sprawie obejmuje kilkadziesiąt osób i dotyczy nielegalnych działań w obrocie nieruchomościami. Dotychczas do sądów trafiło dziewięć aktów oskarżenia przeciwko 56 osobom.
Notariusze na celowniku prokuratury
Wśród podejrzanych jest pięciu notariuszy, w tym trzej z Gdańska – Jan S., Rafał K., Karol A. oraz jeden z Warszawy – Artur Sz. Dwie notariuszki, Karolina W. z Redy i Hanna W. z Gdyni, odpowiadają przed sądem w jednej sprawie karnej.
Jak podkreśla prokuratura, żadna z dziewięciu spraw zakończonych aktami oskarżenia nie ma jeszcze prawomocnego wyroku.
Jak działała mafia mieszkaniowa
Mechanizm działania był stosunkowo prosty, choć skuteczny. Oskarżeni proponowali pokrzywdzonym gotówkę na spłatę zadłużenia, zazwyczaj w wysokości 15-20 procent rynkowej wartości mieszkania. W zamian oferowali najem tańszych lokali w innych częściach miasta.
Jednak aby zabezpieczyć swoje działania, wymuszali udzielenie pełnomocnictw do nabycia i sprzedaży mieszkań, zarówno komunalnych, jak i własnościowych. W praktyce oznaczało to możliwość całkowitego przejęcia mieszkania przez oskarżonych. W wielu przypadkach nowe lokale były w tak złym stanie, że nie nadawały się do zamieszkania lub wymagały ogromnych nakładów finansowych, których ofiary często nie mogły ponieść.
Wykorzystywanie trudnej sytuacji pokrzywdzonych
Prokuratura ustaliła, że podejrzani świadomie wykorzystywali trudne położenie ekonomiczne i życiowe ofiar. Były to osoby w podeszłym wieku, z problemami zdrowotnymi, uzależnione od alkoholu lub mające problemy z pamięcią.
Niektóre ofiary miały także zaległości czynszowe, a wobec innych prowadzone były postępowania komornicze. To sprawiało, że osoby te były szczególnie podatne na propozycje oskarżonych. Śledczy podkreślają, że pokrzywdzeni często nie rozumieli tekstów prawnych ani konsekwencji podpisywanych umów, co ułatwiało notariuszom manipulowanie sytuacją.
Skutki dla właścicieli mieszkań
Po niespłaceniu pożyczek w ustalonym terminie oskarżeni sprzedawali przejęte mieszkania. W praktyce uniemożliwiało to późniejsze odzyskanie nieruchomości przez sąd, ponieważ nowi nabywcy działali w dobrej wierze i zgodnie ze wpisami w księgach wieczystych. To oznacza, że pokrzywdzeni tracili mieszkania, a nowe lokale były często niezamieszkane lub wymagały ogromnych nakładów.
Śledztwo pokazuje, jak skomplikowane mogą być przestępstwa w obrocie nieruchomościami i jak wiele zależy od zrozumienia konsekwencji prawnych podpisywanych dokumentów.
Śledztwo wciąż trwa
Prokuratura sukcesywnie wyłącza poszczególne wątki śledztwa, kierując kolejne akty oskarżenia do sądów. Cała sprawa pokazuje, że mafie mieszkaniowe mogą funkcjonować w pełni legalnych procedurach prawnych, wykorzystując luki w systemie i trudną sytuację życiową ofiar.
Komentarze (0)