Mafia mieszkaniowa na Pomorzu. Pięciu notariuszy podejrzanych w śledztwie

Opublikowano:
Autor:

Mafia mieszkaniowa na Pomorzu. Pięciu notariuszy podejrzanych w śledztwie - Zdjęcie główne
Autor: freepik

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Wiadomości PomorzePięciu notariuszy z Pomorza znalazło się w śledztwie dotyczącym mafii mieszkaniowej. Prokuratura bada, czy przy wykorzystaniu trudnej sytuacji życiowej pokrzywdzonych, przejmowali oni ich mieszkania po zaniżonej cenie.
reklama

Śledztwo w tej sprawie obejmuje kilkadziesiąt osób i dotyczy nielegalnych działań w obrocie nieruchomościami. Dotychczas do sądów trafiło dziewięć aktów oskarżenia przeciwko 56 osobom.

reklama

Notariusze na celowniku prokuratury

Wśród podejrzanych jest pięciu notariuszy, w tym trzej z Gdańska – Jan S., Rafał K., Karol A. oraz jeden z Warszawy – Artur Sz. Dwie notariuszki, Karolina W. z Redy i Hanna W. z Gdyni, odpowiadają przed sądem w jednej sprawie karnej.

Jak podkreśla prokuratura, żadna z dziewięciu spraw zakończonych aktami oskarżenia nie ma jeszcze prawomocnego wyroku.

Jak działała mafia mieszkaniowa

Mechanizm działania był stosunkowo prosty, choć skuteczny. Oskarżeni proponowali pokrzywdzonym gotówkę na spłatę zadłużenia, zazwyczaj w wysokości 15-20 procent rynkowej wartości mieszkania. W zamian oferowali najem tańszych lokali w innych częściach miasta.

reklama

Jednak aby zabezpieczyć swoje działania, wymuszali udzielenie pełnomocnictw do nabycia i sprzedaży mieszkań, zarówno komunalnych, jak i własnościowych. W praktyce oznaczało to możliwość całkowitego przejęcia mieszkania przez oskarżonych. W wielu przypadkach nowe lokale były w tak złym stanie, że nie nadawały się do zamieszkania lub wymagały ogromnych nakładów finansowych, których ofiary często nie mogły ponieść.

Wykorzystywanie trudnej sytuacji pokrzywdzonych

Prokuratura ustaliła, że podejrzani świadomie wykorzystywali trudne położenie ekonomiczne i życiowe ofiar. Były to osoby w podeszłym wieku, z problemami zdrowotnymi, uzależnione od alkoholu lub mające problemy z pamięcią.

reklama

Niektóre ofiary miały także zaległości czynszowe, a wobec innych prowadzone były postępowania komornicze. To sprawiało, że osoby te były szczególnie podatne na propozycje oskarżonych. Śledczy podkreślają, że pokrzywdzeni często nie rozumieli tekstów prawnych ani konsekwencji podpisywanych umów, co ułatwiało notariuszom manipulowanie sytuacją.

Skutki dla właścicieli mieszkań

Po niespłaceniu pożyczek w ustalonym terminie oskarżeni sprzedawali przejęte mieszkania. W praktyce uniemożliwiało to późniejsze odzyskanie nieruchomości przez sąd, ponieważ nowi nabywcy działali w dobrej wierze i zgodnie ze wpisami w księgach wieczystych. To oznacza, że pokrzywdzeni tracili mieszkania, a nowe lokale były często niezamieszkane lub wymagały ogromnych nakładów.

reklama

Śledztwo pokazuje, jak skomplikowane mogą być przestępstwa w obrocie nieruchomościami i jak wiele zależy od zrozumienia konsekwencji prawnych podpisywanych dokumentów.

Śledztwo wciąż trwa

Prokuratura sukcesywnie wyłącza poszczególne wątki śledztwa, kierując kolejne akty oskarżenia do sądów. Cała sprawa pokazuje, że mafie mieszkaniowe mogą funkcjonować w pełni legalnych procedurach prawnych, wykorzystując luki w systemie i trudną sytuację życiową ofiar.

reklama
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
logo