Nocny dramat w Gdyni. Zwykły przystanek zamienił się w walkę o życie [WIDEO]

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Nocny dramat w Gdyni. Zwykły przystanek zamienił się w walkę o życie [WIDEO] - Zdjęcie główne
Autor: Miejska Stacja Pogotowia Ratunkowego w Gdyni

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Wiadomości PomorzeMroźna noc w Gdyni Chwarznie mogła zakończyć się tragedią. Na przystanku autobusowym leżał mężczyzna, który tracił kontakt z otoczeniem i co chwilę zasypiał. Zdecydowała szybka reakcja policjantów.
reklama

Wystarczyło kilka minut nieuwagi, by ta historia skończyła się zupełnie inaczej. Tym razem czujność i doświadczenie funkcjonariuszy zrobiły ogromną różnicę.

Nocny patrol w Gdyni Chwarznie i dramat na przystanku

Do zdarzenia doszło w środową noc, 14 stycznia, podczas silnych mrozów i opadów śniegu. Policjanci z Komisariatu Policji w Gdyni Chwarznie prowadzili rutynowy patrol miejsc, w których zimą mogą przebywać osoby narażone na wychłodzenie. To element działań prowadzonych od kilku tygodni, gdy temperatury spadają poniżej zera. Na jednym z przystanków autobusowych zauważyli mężczyznę leżącego na ławce. Początkowo wyglądało to, jak kolejny przypadek osoby, która po prostu zasnęła. Szybko okazało się jednak, że sytuacja jest znacznie poważniejsza.

reklama

Kontakt utrudniony. Mężczyzna co chwilę zasypiał

Mężczyzna był przytomny, ale kontakt z nim był mocno utrudniony. Odpowiadał zdawkowo, mówił nieskładnie i wyraźnie się trząsł. Co chwilę zapadał w sen, mimo panującego mrozu i padającego śniegu. Policjanci wyczuli od niego silny zapach alkoholu.

Takie objawy w zimowych warunkach to wyraźny sygnał alarmowy. Alkohol dodatkowo potęguje ryzyko wychłodzenia, ponieważ osłabia naturalne mechanizmy obronne organizmu i daje złudne poczucie ciepła.

Szybka reakcja policjantów uratowała życie

Funkcjonariusze nie zwlekali ani chwili. Natychmiast powiadomili pogotowie ratunkowe, a jednocześnie upewnili się, że mężczyzna nie ma widocznych obrażeń. Wiedząc, że każda minuta na mrozie może pogorszyć jego stan, zdecydowali o przeniesieniu go do radiowozu.

W ogrzewanym samochodzie policyjnym mężczyzna mógł, choć na chwilę odzyskać ciepło i nie tracić dalej energii. To właśnie ten etap interwencji często decyduje o przeżyciu osób wychłodzonych.

reklama

Diagnoza ratowników. Hipotermia i 33 stopnie

Po przybyciu zespołu ratownictwa medycznego mężczyzna został dokładnie przebadany. Diagnoza była jednoznaczna: hipotermia. Temperatura jego ciała spadła do 33 stopni Celsjusza, co oznacza stan bezpośredniego zagrożenia życia. Policjanci wspólnie z ratownikami ostrożnie przenieśli poszkodowanego do karetki. Następnie został on przetransportowany do szpitala, gdzie trafił pod specjalistyczną opiekę lekarzy.

Alkohol i mróz. Zimowa pułapka

Służby po raz kolejny zwracają uwagę na to, jak niebezpieczne jest połączenie alkoholu i niskich temperatur. Zimą takie przypadki zdarzają się regularnie. Dotyczą nie tylko osób w kryzysie bezdomności, ale także ludzi, którzy po alkoholu tracą orientację, zasypiają na ławkach lub nie są w stanie wrócić do domu.

reklama

Wystarczy kilkanaście minut bez ruchu, by organizm zaczął się gwałtownie wychładzać. Gdy pojawia się senność i dezorientacja, ryzyko śmierci rośnie lawinowo.

Policja apeluje o czujność i empatię

Funkcjonariusze z Gdyni podkreślają, że zimą ogromne znaczenie ma reakcja świadków. Widząc osobę leżącą na przystanku, ławce czy w bramie, nie warto zakładać, że „ktoś inny pomoże”. Jeden telefon pod numer 112, podanie lokalizacji i krótkiej informacji może uratować czyjeś życie. Ta interwencja w Gdyni Chwarznie jest kolejnym dowodem na to, że czujność i szybkie działanie naprawdę mają znaczenie.

reklama

reklama
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
logo