Do groźnie wyglądającego zdarzenia doszło w piątek około godziny 8:20. Poranny szczyt komunikacyjny, duże natężenie ruchu i chwila nieuwagi wystarczyły, by doszło do poważnej kolizji w jednej z bardziej ruchliwych części miasta.
Jak doszło do wypadku w Słupsku
Z ustaleń pracujących na miejscu policjantów wynika, że 30-letnia kierująca Toyotą nie zastosowała się do sygnalizacji świetlnej. Kobieta wyjechała z ulicy Małcużyńskiego wprost pod prawidłowo jadący ulicą Szczecińską w kierunku centrum autobus.
Siła uderzenia była na tyle duża, że osobowa Toyota została zepchnięta na dwa zaparkowane przy ulicy Kossaka samochody. Uszkodzone zostały w sumie trzy pojazdy. Policjanci zabezpieczyli miejsce zdarzenia, wykonali oględziny oraz sporządzili dokumentację. Funkcjonariusze zatrzymali również prawo jazdy 30-letniej kobiety.
3-letnia dziewczynka trafiła do szpitala
Najwięcej emocji budzi los dziecka. 3-letnia pasażerka Toyoty została przewieziona na Szpitalny Oddział Ratunkowy w celu przeprowadzenia szczegółowych badań. Na ten moment nie podano oficjalnych informacji o stanie zdrowia dziewczynki. Wiadomo jednak, że decyzja o hospitalizacji była podyktowana koniecznością dokładnej diagnostyki po silnym zderzeniu.
Pozostali uczestnicy zdarzenia nie odnieśli poważnych obrażeń. Policja potwierdziła, że wszyscy kierujący byli trzeźwi.
Utrudnienia w ruchu i reakcja służb
Wypadek w Słupsku sparaliżował ruch w tej części miasta. Przez pewien czas nie było możliwości wjazdu z ulicy Szczecińskiej w ulicę Kossaka. Kierowcy musieli liczyć się z utrudnieniami i tworzącymi się korkami.
Służby działały sprawnie. Miejsce zostało szybko zabezpieczone, a ruch stopniowo przywracano po usunięciu uszkodzonych pojazdów.
Policja wyjaśnia okoliczności zdarzenia
Sprawą zajmują się funkcjonariusze, którzy szczegółowo analizują przebieg zdarzenia. Kluczowe znaczenie mają zapisy z monitoringu oraz relacje świadków.
Komentarze (0)