reklama

Wyjątkowa uroczystość w Sopocie - przyjdź na inscenizacje Dziadów

Opublikowano:
Autor:

Wyjątkowa uroczystość w Sopocie - przyjdź na inscenizacje Dziadów - Zdjęcie główne
Autor: Muzeum Archeologiczne w Gdańsku | Opis: Dziady już w sobotę w sopockim Grodzisku

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Wiadomości GdańskW sobotę wieczorem na sopockim Grodzisku zapłoną pochodnie, a muzeum pokaże inscenizację słowiańskiego obrzędu Dziadów. Ten sam obrzęd znamy przede wszystkim z dramatu Adama Mickiewicza. Skąd jednak wiemy, jak wyglądał, zanim trafił do literatury?
reklama
reklama

Poeta zmienił zdanie w kilka tygodni

Grodzisko w Sopocie, oddział Muzeum Archeologicznego w Gdańsku, zapowiada, że przeniesie widzów do krainy dawnych Słowian i pokaże kulisy święta, które łączyło żywych ze światem zmarłych. Według zapowiedzi w serwisie trojmiasto.pl to trzecia taka inscenizacja na Grodzisku. Pokaz przy blasku pochodni ma się zacząć o 18:30.

Przedmowa do II części Dziadów Mickiewicza miała 2 wersje. W pierwszej, liczącej kilka zdań i pisanej między grudniem 1822 a końcem stycznia 1823 roku, poeta opisał Dziady jako uroczysty obrzęd na pamiątkę zmarłych, obchodzony zwykle w wigilię Wszystkich Świętych w cerkwi na cmentarzu. Cały pomysł, jak zaznaczył, wziął z wiejskich pieśni. W drugiej wersji, z początku lutego 1823 roku, dodał:

reklama

Uroczystość ta początkiem swoim zasięga czasów pogańskich i zwała się niegdyś ucztą kozła, pisał Adam Mickiewicz w przedmowie do II części Dziadów

Zakonnik na potajemnym zebraniu Prusów

Jak pisze Zuzanna Hanuszewicz z Uniwersytetu Warszawskiego w artykule naukowym z 2021 roku, o uczcie kozła poeta wiedział z „Kroniki pruskiej” Szymona Grunaua. Grunau był kronikarzem i dominikaninem z pierwszej połowy XVI wieku, związanym z klasztorami w Elblągu i w Gdańsku.

Według własnej relacji Grunau natrafił w pewnym wiejskim domu na potajemne zebranie Prusów. Jeden z uczestników chciał go zabić. Kronikarz musiał przysiąc na boga Perkuna, że nie powie biskupowi, czego był świadkiem.

reklama

Według relacji Grunaua obrzędem kierował stary wajdelota. Nad kozłem odmawiano modły, potem wajdelota odcinał mu głowę, a pobłogosławioną krwią miano leczyć bydło. Kobiety kładły mięso na liściach dębu. Na koniec była uczta, z której, jak zapisał kronikarz, nikt nie mógł wrócić do domu trzeźwy.

Mickiewicz w przypisie do „Grażyny” pisał, że Grunau dobrze rozumiał po litewsku. Obrzęd odbywał się jednak po prusku. Badaczka Julia Możdżeń, na którą powołuje się Hanuszewicz, zwraca uwagę, że kronikarz nie znał biegle języka pruskiego i najprawdopodobniej nie do końca rozumiał, co zobaczył.

Czy da się dziś odtworzyć ten obrzęd?

Piotr Grochowski z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu pisze, że szczególnie dotkliwy jest brak źródeł pisanych przez samych Słowian. Średniowieczne relacje o ich wierzeniach tworzyli ludzie spoza ich środowiska.

reklama

Stanisław Bylina w piśmie „Światowit” porównał próby odtworzenia wierzeń Słowian o świecie zmarłych u schyłku pogaństwa, mniej więcej między VIII a XII wiekiem, do układania starej, zniszczonej mozaiki. Części kawałków brakuje. Innych jest za dużo, ale pochodzą z późniejszych warstw albo z zupełnie obcych zabytków.

Etnolog dr Damian Kasprzyk z Uniwersytetu Łódzkiego mówił PAP, że u Słowian Zachodnich i Bałtów na przełomie października i listopada odbywały się obrzędy zaduszne pod różnymi nazwami, w tym Dziady. Według niego ich istotą była wiara, że żywi mogą obcować z umarłymi i powinni zaskarbić sobie przychylność duchów. Z tego, jak mówi, wziął się ludowy zwyczaj przygotowywania posiłków dla dusz.

Elżbieta Dudek-Młynarska z Muzeum Etnograficznego w Rzeszowie mówiła PAP o zwyczaju uczt na grobach, dziś w Polsce zupełnie zapomnianym. Według niej żywi zostawiali na mogiłach trochę miodu, kaszy, chleba i maku, żeby dusze miały się czym posilić. Według tego samego materiału PAP w XVI i XVII wieku w czasie Dziadów palono ognie, żeby ogrzać dusze, na rozstajach dróg, łąkach i spornych miedzach. Dziadami nazywano tylko dusze przodków zmarłych śmiercią naturalną.

Na jakim święcie naprawdę ginął kozioł?

Według większości badaczy, na których powołuje się Hanuszewicz, łącząc Dziady z ucztą kozła Mickiewicz chciał nawiązać do antyku: kozioł miał przywołać grecką pieśń kozła, czyli początki tragedii. Tadeusz Sinko pisał, że poeta, jako filolog, chciał w ten sposób dać słowiańskim Dziadom klasyczną nobilitację.

Stanisław Pigoń w książce z 1930 roku zauważył, że oba obrzędy różniły się przebiegiem i przeznaczeniem. Hanuszewicz idzie dalej: według niej Dziady nie mogły się wywodzić z uczty kozła. Jan Łasicki w traktacie z około 1580 roku nazywa to pruskie święto ozinek.

Według Hanuszewicz uczta kozła, od której Mickiewicz wywodził święto zmarłych, była staropruskimi dożynkami: świętem dziękczynnym po żniwach.

Warto wiedzieć

  • Inscenizacja obrzędu Dziadów: sobota, 24 października 2026, Grodzisko w Sopocie, ul. Jana Jerzego Haffnera 63.
  • Od 17:00 do 18:30 pokazy rzemiosł dawnych, muzealna gra terenowa i zwiedzanie wystaw. Od 18:30 do 19:00 inscenizacja przy blasku pochodni.
  • Bilety: normalny 15 zł, ulgowy 12 zł, rodzinny 41 zł. Dzieci do lat 7 wchodzą bezpłatnie.
  • Dzieci i młodzież do 16 lat tylko pod opieką osoby dorosłej. Wydarzenie jest plenerowe, w razie niepogody program może się zmienić.
reklama
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
logo