Zabytkowe pojazdy
Zamiast ostatniego weekendu na plaży, mieszkańcy Dolnego Miasta dostali coś rzadszego. Można było usiąść za sterami symulatora prowadzenia tramwaju, obejrzeć wystawę zabytkowych autobusów i pojechać jednym z nich na oprowadzanie po dzielnicy. To właśnie ten klimat, jazda pojazdem, którym nikt nigdzie się nie spieszy, przyciągnął w sobotę tłumy.
Breloczek, ceramika i bułeczka, czyli DIY całej dzielnicy
Obok historycznego taboru stanęły stoiska wystawców i warsztaty, na których robiono breloczki, malowano i lepiono z gliny. Kto nie miał ochoty na majsterkowanie, mógł usiąść przy stoisku z ceramiką albo po prostu zjeść bułeczkę dolnomiejską, lokalny przysmak, który na Dolnym Mieście broni się sam, bez żadnej promocji.
Sąsiedzi, których nie ma na co dzień
O to, dlaczego takie wydarzenia mają w ogóle sens w dzielnicy, która od lat przechodzi jedną z najbardziej dynamicznych rewitalizacji w Gdańsku, zapytaliśmy Olgę Ciszewską, pracowniczkę Domu Sąsiedzkiego.
Ogólnie społeczeństwo i wspieranie się nawzajem jest mega ważne, bo takie eventy pokazują, jak super się zebrać razem, jak super robić rzeczy wspólnie. Jak tak naprawdę mamy wspaniałych ludzi dookoła, którzy wiedzą, że mogą przyjść, mogą podać swoje inicjatywy, porozmawiać z sąsiadami, czego może nie ma takiej możliwości na co dzień. Więc taki event jest budujący, bo widzimy, jak ludzie razem się spotykają, tworzą razem i potem te przyjaźnie i więzi zostają dalej. Myślę, że takie wydarzenia są bardzo ważne dla społeczeństwa i dla naszego Dolnego Miasta.
Wspomina Olga Ciszewska, pracowniczka Domu Sąsiedzkiego, Inkubator Sąsiedzkiej Energii na Dolnym Mieście
Dom, który zbudowali sami mieszkańcy
Dom Sąsiedzki na Dolnym Mieście nie powstał z urzędowego rozporządzenia. Przez dziewięć lat prowadziły go Danuta Płuzińska i Elżbieta Woroniecka, dziś stery przejęła córka Danuty, Aleksandra, mieszkanka Dolnego Miasta w czwartym pokoleniu. Centrum działa pod skrzydłami Stowarzyszenia Opowiadaczy Historii Dolnego Miasta w Gdańsku, przy ulicy Reduta Wyskok, a już niedługo przeniesie się do większej, odnowionej siedziby przy Reducie Dzik. To właśnie tam mieszkańcy grają w czwartki w gry planszowe i szydełkują we wtorki, długo zanim ktokolwiek pomyśli o wielkiej imprezie plenerowej z tramwajem na środku ulicy. Wakacje się skończyły, ale klub gier planszowych w czwartki i szydełkowanie we wtorki dat ważności nie mają. Sąsiedzi z Dolnego Miasta wracają tam, kiedy chcą, bez żadnego rozkładu jazdy.
Komentarze (0)