Pierwszy weekend majowy z nowymi zasadami parkowania w Sopocie przyniósł bardzo konkretne efekty – zarówno dla kierowców, jak i dla miejskiej kasy. Wprowadzone od 1 maja zmiany, obejmujące m.in. płatne parkowanie również w weekendy oraz wyższe stawki w centrum, zaczęły działać natychmiast.
Setki tysięcy złotych w kilka dni
Bilans pierwszego weekendu jest jednoznaczny: pobrano ponad 8,7 tys. biletów, a wpływy wyniosły blisko 290 tys. zł.
To pokazuje skalę ruchu w kurorcie w czasie majówki, ale też skuteczność nowego systemu. Największa część przychodów - ponad 218 tys. zł- pochodziła z parkomatów (karty i gotówka), natomiast ponad 70 tys. zł kierowcy zapłacili przez aplikacje mobilne.
Choć płatności cyfrowe wyraźnie dominują, około tysiąca kierowców nadal korzystało z bilonu, co pokazuje, że tradycyjne metody nie zniknęły całkowicie.
Krótkie postoje dominują
Dane jasno wskazują na zmianę zachowań kierowców. Najczęściej wybierane bilety odpowiadały raczej krótkim wizytom niż całodziennemu parkowaniu.
Najpopularniejszy był postój około dwóch godzin, a zaraz za nim godzina i trzy godziny. To sugeruje, że większość odwiedzających przyjeżdża do Sopotu "na chwilę" - spacer po Monciaku, szybki obiad czy spotkanie - zamiast zostawiać auto na cały dzień.
To dokładnie efekt, na którym zależało władzom miasta. Nowy system miał zwiększyć rotację pojazdów i poprawić dostępność miejsc parkingowych – szczególnie w centrum.
Nowy system: drożej i także w weekendy
Zmiany, które weszły w życie 1 maja, znacząco przebudowały dotychczasowy model parkowania. Wprowadzono dwie strefy:
- Śródmiejską Strefę Płatnego Parkowania (czerwoną), gdzie opłaty obowiązują przez 7 dni w tygodniu,
- zwykłą Strefę Płatnego Parkowania (niebieską), działającą w dni robocze.
W tej pierwszej - obejmującej większość centrum - ceny są wyższe i progresywne. Przykładowo: pierwsza godzina kosztuje 9,50 zł, druga 11 zł, a trzecia 13 zł.
Kluczową zmianą było jednak objęcie opłatami weekendów, co wcześniej nie obowiązywało.
Rekordowe opłaty też się pojawiły
Choć większość kierowców wybierała krótsze postoje, zdarzały się także bardzo wysokie opłaty - sięgające nawet 200 zł za jeden bilet. To jednak marginalne przypadki, które nie zmieniają ogólnego trendu.
Pierwsze dane pokazują, że strategia Sopotu zaczyna przynosić efekty. Krótsze postoje oznaczają większą rotację, a to przekłada się na łatwiejsze znalezienie miejsca parkingowego – szczególnie w najbardziej obleganych częściach kurortu.
Jednocześnie miasto zyskuje stabilne i wysokie wpływy do budżetu. Jeśli ten trend się utrzyma, Sopot może stać się jednym z przykładów skutecznego zarządzania przestrzenią parkingową w turystycznych miastach - gdzie liczy się nie tylko liczba miejsc, ale sposób ich wykorzystania.
Komentarze (0)