Wyrok sądu z lipca
W styczniu Miasto Gdańsk rozwiązało antyaborcyjne zgromadzenie organizowane przez Fundację Życie i Rodzina pod Szpitalem na Zaspie. Fundacja się od tego odwołała. Sąd Okręgowy w Gdańsku przyznał rację miastu, fundacja poszła z apelacją dalej, a kilkanaście dni temu Sąd Apelacyjny w Gdańsku ostatecznie i prawomocnie potwierdził: decyzja o rozwiązaniu zgromadzenia była zgodna z prawem, bo demonstracja naruszała prawo i zagrażała pacjentom szpitala.
Co dokładnie potwierdził sąd
Sąd nie orzekał w próżni. Uznał, że konkretne, powtarzające się elementy tych zgromadzeń łamią prawo, niezależnie od tego, ile osób akurat w nich uczestniczy.
Każde z tych zgromadzeń wygląda dokładnie tak samo, i te wszystkie naruszenia, które zaobserwował Sąd Okręgowy, a potem potwierdził Sąd Apelacyjny, czyli stwarzanie zagrożenia życia i zdrowia dla pacjentek i pacjentów przebywających w szpitalu na Zaspie oraz banery i hasła, które stanowią nieobyczajny wybryk, dzieją się na każdym zgromadzeniu” „Nieważne, ile osób stoi na Zaspie, te wszystkie naruszenia się powtarzają. Miasto ma więc podstawy, żeby na kanwie tego wyroku rozwiązywać każde zgromadzenie, na którym zaistnieją te same przesłanki. Nie rozumiemy, dlaczego wczoraj to się nie wydarzyło.
Mówi Aleksandra Łoboda, Fundacja Widzialne.
Wyrok był, urzędnika zabrakło
Wczoraj, czyli w pierwszą niedzielę po ogłoszeniu wyroku, protest pod Zaspą odbył się bez przeszkód. Nie dlatego, że miasto zmieniło zdanie, tylko dlatego, że nikt się nie pojawił, żeby skorzystać z przyznanego mu właśnie przez sąd narzędzia.\
Mamy wyrok Sądu Apelacyjnego, a wczoraj i tak odbyło się zgromadzenie, było wiadomo, że się odbędzie, bo zawsze odbywają się w trzecią niedzielę miesiąca. Nie było tam przedstawiciela ani przedstawicielki Urzędu Miasta, co znaczy, że nikt nie miał nawet podstawy, żeby to zgromadzenie rozwiązać. Może to zrobić tylko przedstawiciel organu gminy.
Tłumaczy Łoboda. Wiceprezydent Gdańska Piotr Borawski wcześniej mówił, że miasto czeka właśnie na ten wyrok, żeby mieć podstawę do dalszych działań. Wyrok jest od kilkunastu dni. Podstawa jest. W niedzielę zabrakło tylko kogoś, kto by z niej skorzystał.
Lekarze mówią o ryzyku błędu
Argument, na który powołuje się sąd, nie jest abstrakcyjny. Stoi za nim personel medyczny szpitala, przy którym te zgromadzenia się odbywają.
Mamy apele lekarzy i lekarek z Zaspy, którzy mówią, że zgromadzenia przeszkadzają im w pracy, że nie są w stanie prowadzić prawidłowego procesu diagnostycznego, że zwiększa się ryzyko błędu lekarskiego. To samo zresztą stwierdził Sąd Okręgowy. Te osoby przebywające w szpitalu potrzebują szczególnego spokoju i szczególnej opieki, to są bardzo trudne sytuacje życiowe. Osoby przebywające w szpitalu umierają, mają bardzo trudne diagnozy i naprawdę nie potrzebują w tym momencie ludzi krzyczących pod oknami, że ich lekarze to mordercy.
Dodaje Aleksandra Łoboda.
Podobny wątek doszedł z Wrocławia
Aleksandra Łoboda zwraca uwagę, że gdański wyrok nie jest odosobniony. W ostatnich tygodniach zapadło też orzeczenie sądu we Wrocławiu, dotyczące dziecka z niepełnosprawnością, które po zobaczeniu drastycznych banerów z zakrwawionymi płodami miało nie móc przestać o tym myśleć.
Chodziło o dziecko z niepełnosprawnością, które po zobaczeniu takich zakrwawionych płodów nie mogło przestać o tym myśleć, wpływało to bardzo mocno na jego dobrostan. Matka tego dziecka pozwała fundację o naruszenie dóbr osobistych i dostała odszkodowanie w wysokości 50 tysięcy złotych. To na razie wyrok pierwszej instancji, będziemy czekać na sąd apelacyjny, ale mamy wielką nadzieję, że zostanie utrzymany, bo to bardzo ważne orzeczenie.
Aleksandra Łoboda nie ukrywa, czego oczekuje od miasta: konsekwencji, nie kolejnych deklaracji.
„Bardzo liczę na to, że władze Gdańska okażą więcej odwagi i zaczną rzeczywiście reagować na te zgromadzenia. Gdańsk musi wsłuchać się w głos lekarzy i lekarek, pacjentów i pacjentek, organizacji społecznych, mieszkańców i mieszkanek, bo wszyscy mówimy jednym głosem” — mówi. „Nie może być takich zgromadzeń, bo uderzają w nasz dobrostan, w nasz spokój, a przede wszystkim w dobra osób przebywających w szpitalu. Gdańsk ma już narzędzia, żeby te zgromadzenia rozwiązywać, pokazała to sytuacja w styczniu, kiedy miasto rozwiązało zgromadzenie, a sąd potwierdził, że było to działanie zgodne z prawem.”
Następne zgromadzenie pod Zaspą, jeśli schemat się nie zmieni, wypada w trzecią niedzielę przyszłego miesiąca. Pytanie, czy tym razem ktoś z ratusza się pojawi, zostaje otwarte.
Czekamy na odpowiedź Fundacji Życie i Rodzian
Wysłaliśmy pytania do fudnacji Życie i Rodzina. Jak tylko otrzymamy na nie odpowiedź, to natychmiast ją tu umieścimy. O zdanie na temat apelu lewicowych aktywistów zapytaliśmy również miasto Gdańsk. Urzędnicy zdecydwoali się jednak nie udzielać komentarza.
Komentarze (0)