Polski świat teatru i filmu żegna Mirosław Krawczyk - aktora przez niemal cztery dekady związanego z gdańskim Teatr Wybrzeże. Informację o jego śmierci przekazała sama scena, publikując poruszający wpis w mediach społecznościowych.
"Mirku, oczarowywałeś szczerością…"
W krótkim komunikacie teatr poinformował o odejściu artysty, podkreślając jego szczerość sceniczną i ogromne serce. W kilku zdaniach zawarto to, co współpracownicy powtarzali od lat: Krawczyk był aktorem skupionym, precyzyjnym i całkowicie oddanym pracy zespołowej. Nie szukał efektu - budował rolę konsekwentnie, z dbałością o detal i partnera scenicznego.
Urodził się 7 grudnia 1953 roku w Olkuszu. Ukończył Państwową Wyższą Szkołę Teatralną w Krakowie, a zawodowy debiut zaliczył w 1978 roku na deskach Teatr Śląski w "Damach i huzarach" Aleksandra Fredry w reżyserii Jana Machulskiego.
Do Gdańska trafił w 1986 roku i związał się z Teatrem Wybrzeże na stałe. Szybko stał się jednym z filarów zespołu. W repertuarze klasycznym i współczesnym tworzył role wyraziste, lecz pozbawione maniery. Występował m.in. w "Balladynie", "Hamlecie" czy "Mary Page Marlowe", konsekwentnie budując pozycję aktora charakterystycznego, który potrafił nadać głębi nawet epizodowi.
Kino i telewizja
Choć jego artystycznym domem pozostawała scena, regularnie pojawiał się także na ekranie. Widzowie mogli oglądać go w filmie Czarny czwartek. Janek Wiśniewski padł, w produkcji Disco Polo, a także w popularnych serialach, takich jak Ojciec Mateusz, Pierwsza miłość czy Na Wspólnej.
Na ekranie był rozpoznawalny - nie przez ostentację, lecz przez autentyczność. Operował pauzą, spojrzeniem, tonem głosu. Był aktorem „drugiego planu”, który często nadawał scenie ciężar i wiarygodność.
Aktor, który grał mimo wszystko
W środowisku teatralnym krąży anegdota z czasów spektaklu „Marat/Sade”, gdy w trakcie przedstawienia doznał zawału serca. To zdarzenie – dramatyczne i symboliczne zarazem – na lata stało się świadectwem jego determinacji i zawodowej odpowiedzialności. Teatr był dla niego nie tylko miejscem pracy, lecz przestrzenią życiowego sensu.
Jednym z ostatnich spektakli, w których wystąpił w Teatrze Wybrzeże, były „Powarkiwania Drogi Mlecznej”. Do końca pozostawał aktywny zawodowo, obecny w repertuarze i życiu zespołu.
Komentarze (0)