reklama

Odszedł aktor wierny scenie. Nie żyje Mirosław Krawczyk

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Odszedł aktor wierny scenie. Nie żyje Mirosław Krawczyk - Zdjęcie główne
Autor: Filmpolski.pl/ fb

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Wiadomości GdańskZmarł Mirosław Krawczyk - wieloletni aktor Teatru Wybrzeże w Gdańsku. Miał 72 lata. Przez dekady budował siłę tej sceny, tworząc role pełne prawdy, skupienia i emocjonalnej dyscypliny.
reklama

Polski świat teatru i filmu żegna Mirosław Krawczyk - aktora przez niemal cztery dekady związanego z gdańskim Teatr Wybrzeże. Informację o jego śmierci przekazała sama scena, publikując poruszający wpis w mediach społecznościowych.

"Mirku, oczarowywałeś szczerością…"

W krótkim komunikacie teatr poinformował o odejściu artysty, podkreślając jego szczerość sceniczną i ogromne serce. W kilku zdaniach zawarto to, co współpracownicy powtarzali od lat: Krawczyk był aktorem skupionym, precyzyjnym i całkowicie oddanym pracy zespołowej. Nie szukał efektu - budował rolę konsekwentnie, z dbałością o detal i partnera scenicznego.

Urodził się 7 grudnia 1953 roku w Olkuszu. Ukończył Państwową Wyższą Szkołę Teatralną w Krakowie, a zawodowy debiut zaliczył w 1978 roku na deskach Teatr Śląski w "Damach i huzarach"  Aleksandra Fredry w reżyserii Jana Machulskiego.

reklama

Do Gdańska trafił w 1986 roku i związał się z Teatrem Wybrzeże na stałe. Szybko stał się jednym z filarów zespołu. W repertuarze klasycznym i współczesnym tworzył role wyraziste, lecz pozbawione maniery. Występował m.in. w "Balladynie", "Hamlecie" czy "Mary Page Marlowe", konsekwentnie budując pozycję aktora charakterystycznego, który potrafił nadać głębi nawet epizodowi.

Kino i telewizja

Choć jego artystycznym domem pozostawała scena, regularnie pojawiał się także na ekranie. Widzowie mogli oglądać go w filmie Czarny czwartek. Janek Wiśniewski padł, w produkcji Disco Polo, a także w popularnych serialach, takich jak Ojciec Mateusz, Pierwsza miłość czy Na Wspólnej.

Na ekranie był rozpoznawalny - nie przez ostentację, lecz przez autentyczność. Operował pauzą, spojrzeniem, tonem głosu. Był aktorem „drugiego planu”, który często nadawał scenie ciężar i wiarygodność.

reklama

Aktor, który grał mimo wszystko

W środowisku teatralnym krąży anegdota z czasów spektaklu „Marat/Sade”, gdy w trakcie przedstawienia doznał zawału serca. To zdarzenie – dramatyczne i symboliczne zarazem – na lata stało się świadectwem jego determinacji i zawodowej odpowiedzialności. Teatr był dla niego nie tylko miejscem pracy, lecz przestrzenią życiowego sensu.

Jednym z ostatnich spektakli, w których wystąpił w Teatrze Wybrzeże, były „Powarkiwania Drogi Mlecznej”. Do końca pozostawał aktywny zawodowo, obecny w repertuarze i życiu zespołu.

reklama
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
logo