Sprawa, którą od kilku miesięcy analizowali funkcjonariusze Centralnego Biura Antykorupcyjnego, dotyczy gospodarowania nieruchomościami należącymi do Gminy Miasta Gdańska. Z ustaleń śledczych wynika, że jeden z pracowników Gdańskiego Zarządu Dróg miał przyjmować korzyści majątkowe w związku z wykonywaniem obowiązków służbowych.
Choć punktem wyjścia śledztwa była konkretna nieruchomość na Wyspie Sobieszewskiej, prokuratura już dziś podkreśla, że sprawa może mieć znacznie szerszy charakter. Zabezpieczono dokumentację, sprzęt komputerowy i telefony, a śledczy analizują również inne postępowania dotyczące miejskich gruntów.
Śledztwo dotyczy pracownika Gdańskiego Zarządu Dróg
Prokuratura Regionalna w Gdańsku podkreśla, że postępowanie nie dotyczy kierownictwa magistratu ani naczelnika wydziału Urzędu Miejskiego.
Jak przekazał rzecznik prasowy Prokuratury Regionalnej w Gdańsku Mariusz Marciniak, śledztwo prowadzone wspólnie z Delegaturą Centralnego Biura Antykorupcyjnego w Gdańsku dotyczy pracownika Gdańskiego Zarządu Dróg.
– To postępowanie nie dotyczy naczelnika wydziału w Urzędzie Miejskim w Gdańsku, natomiast dotyczy pracownika bardzo odpowiedzialnego w sensie prowadzonych czynności służbowych. Jest to postępowanie prowadzone wspólnie z Delegaturą Centralnego Biura Antykorupcyjnego w Gdańsku i dotyczy podejrzenia popełnienia przestępstw, nie jednego, ale większej ilości przestępstw korupcyjnych związanych z wykonywaniem funkcji publicznej przez pracownika Gdańskiego Zarządu Dróg – przekazał Marciniak.
Jak wyjaśnił, CBA uzyskało wcześniej informacje wskazujące, że urzędnik samorządowy mógł przyjmować korzyści majątkowe w związku z gospodarowaniem nieruchomościami należącymi do miasta.
– Centralne Biuro Antykorupcyjne uzyskało informację, że urzędnik pełniący funkcję publiczną, urzędnik samorządowy mógł przyjmować korzyści majątkowe w związku z wykonywaniem przez niego obowiązków służbowych dotyczących gospodarowania nieruchomościami należącymi do gminy Miasta Gdańska. Tu chodzi o grunty, które były we władaniu gminy Miasta Gdańska i właśnie Gdański Zarząd Dróg tymi gruntami w pewnym zakresie dysponował – wyjaśnił.
Według informacji przekazanych przez miasto zatrzymany nie był osobą zajmującą wysokie stanowisko kierownicze. Był starszym inspektorem z wieloletnim doświadczeniem.
– W sumie ten pan pracuje ponad 20 lat. Jest w tym momencie na stanowisku starszego inspektora, czyli od dołu jest to drugie stanowisko” – przekazał rzecznik prezydent Gdańska Daniel Stenzel.
Chodziło o działkę, która miała zapewnić dojazd do inwestycji
W centrum śledztwa znajduje się nieruchomość położona na Wyspie Sobieszewskiej.
Według ustaleń śledczych przedsiębiorca posiadał teren, na którym planował inwestycję. Problemem był jednak brak odpowiedniego dojazdu.
– Deweloper zamierzał wybudować jakąś nieruchomość, nabył działkę gruntu i okazało się, że działka ta nie ma dojazdu, nie ma drogi. W związku z czym zaczął ten deweloper się rozglądać, jak zapewnić dojazd do tej nieruchomości i padło na działkę gruntu należącą do gminy Miasta Gdańska. Padło na propozycję podjęcia działań zmierzających do tego, aby tę działkę kupić bez przetargu – przekazał Marciniak.
Jak podkreśla prokuratura, sama nieruchomość nie była szczególnie atrakcyjna pod względem inwestycyjnym. Jej znaczenie wynikało przede wszystkim z lokalizacji.
– To nie jest jakaś działka, na której można się pobudować. Natomiast jest to działka na tyle ważna i na tyle strategiczna, że ona zapewnia dojazd do innej działki, większej, na której miała być prowadzona ta budowa, bo bez tej działki nie ma dojazdu do działki, którą posiada deweloper i na której planuje coś zbudować. To była jedyna szansa na zabezpieczenie drogi i dlatego poszła o to cała batalia – wyjaśnił rzecznik prokuratury.
Według śledczych procedura związana z nieruchomością była już na zaawansowanym etapie.
– Decyzji administracyjnej jeszcze nie ma. Natomiast to był taki etap finalizujący. Niebawem miało nastąpić stwierdzenie, że okej, puszczamy z wolnej ręki bez przetargu. To już zmierzało ku końcowi – przekazał Marciniak.
Prokuratura: kluczowe były przygotowywane dokumenty
Śledczy podkreślają, że podejrzany nie podejmował samodzielnie decyzji o sprzedaży miejskich nieruchomości. Według prokuratury jego znaczenie wynikało z roli, jaką pełnił przy przygotowywaniu dokumentacji i opinii.
– To był urzędnik, który w zasadzie decydował o tym, co przełożeni podpiszą. Jest powiedzenie, że papier przyjmie wszystko i to zależało od niego. Czy on opisze, że jest to działka położona w bardzo interesującym miejscu, czy wręcz beznadziejna i nadająca się tylko do sprzedaży z wolnej ręki. To są oczywiście moje przypuszczenia. Natomiast od niego zależało to, jak on udokumentuje atrakcyjność tej działki – mówił Marciniak.
Zdaniem śledczych właśnie w tym obszarze mogło dochodzić do nieprawidłowości.
– Miało polegać to na tym, że miał stworzyć takie dokumenty, które wskazywałyby, że jedyna szansa, żeby się pozbyć tej jakże nieatrakcyjnej działki, to sprzedać ją temu deweloperowi. I na tym to polegało – dodał rzecznik prokuratury.
25 tys. zł w kilku transzach
Według ustaleń śledczych przedsiębiorca miał przekazać urzędnikowi łącznie 25 tys. zł.
– Deweloper dogadywał się z panem urzędnikiem specjalistą do spraw terenowo prawnych Gdańskiego Zarządu Dróg i w trakcie tych negocjacji do akcji wchodzą funkcjonariusze Centralnego Biura Antykorupcyjnego. Wcześniej deweloper przekazywał pieniądze w kwocie łącznej 20 tysięcy złotych, a zatem ta transza ostatnia przekazana 2 czerwca na stacji benzynowej była kwotą, która zamykała kwotę 25 tysięcy złotych i za te 25 tysięcy złotych urzędnik miał zapewnić bezprzetargowe zbycie tej działki gruntu – przekazał Marciniak.
Jak wynika z ustaleń śledczych, pieniądze miały być przekazywane w kilku częściach.
– Ile razy nastąpiło wręczenie, tego nie potrafię powiedzieć. Natomiast było wręczone wcześniej 20 tysięcy złotych, a ta transza ostatnia, 5 tysięcy złotych, zakończyła się zatrzymaniem przez funkcjonariuszy Centralnego Biura Antykorupcyjnego – wyjaśnił rzecznik prokuratury.
Zatrzymanie tuż po przekazaniu pieniędzy
Przełomowy moment śledztwa nastąpił 2 czerwca.
Na jednej ze stacji paliw w Gdańsku doszło do przekazania ostatniej części pieniędzy. Chwilę później funkcjonariusze CBA wkroczyli do akcji.
– Funkcjonariusze Centralnego Biura Antykorupcyjnego obserwowali to zdarzenie i zatrzymali dwóch panów bezpośrednio po przekazaniu i po przyjęciu 5 tysięcy złotych. Zabezpieczono również monitoring ze stacji paliw jako monitoring niezależny, zewnętrzny, żeby nie było twierdzeń, że funkcjonariusze nagrali swoimi kamerami cokolwiek. Takie zdarzenie miało miejsce i funkcjonariusze Centralnego Biura Antykorupyjnego obserwowali to zdarzenie i zatrzymali dwóch panów bezpośrednio po przekazaniu i po przyjęciu 5 tysięcy złotych – relacjonował Marciniak.
Przy urzędniku zabezpieczono przekazane chwilę wcześniej pieniądze. Przeszukania przeprowadzono również w miejscach zamieszkania obu podejrzanych.
Maserati za ćwierć miliona złotych
Jednym z najbardziej komentowanych wątków sprawy jest samochód użytkowany przez podejrzanego urzędnika.
– Pan urzędnik miał przy sobie właśnie te 5 tysięcy złotych pochodzące z ostatniej transzy łapówki, a na spotkanie przyjechał samochodem Maserati o wartości 250 tysięcy złotych, tak się szacuje ten samochód. Samochód nie jest zarejestrowany na tego pana, natomiast jest on użytkownikiem tego samochodu – przekazał Marciniak.
Śledczy ustalili, że pojazd formalnie został zarejestrowany na ojca urzędnika.
– Auto zostało zarejestrowane według dokumentów na ojca pana urzędnika. Nie możemy tutaj twierdzić, że to było z pieniędzy pana urzędnika. Nie możemy też twierdzić, że z pieniędzy pana ojca. To będzie wyjaśniane. Z pewnością jest to auto, którego wartość nieco odbiega od średniej krajowej i będziemy weryfikować, skąd były pieniądze na nabycie tego samochodu – dodał rzecznik prokuratury.
Podczas przeszukania miejsca zamieszkania przedsiębiorcy zabezpieczono także 50 tys. zł gotówki.
Sąd zdecydował o areszcie
4 czerwca prokuratura wystąpiła o zastosowanie wobec urzędnika tymczasowego aresztowania. Sąd przychylił się do tego wniosku.
– Sąd wskazał, że jest konieczność zabezpieczenia prawidłowego toku postępowania, uniknięcia wpływania na świadków, uniknięcia uzgadniania treści z pozostałymi uczestnikami tego przestępczego procederu. Ma to tymczasowe aresztowanie również zabezpieczyć przed ukrywaniem, niszczeniem dowodów, dokumentów i przed podejmowaniem innych czynności, które mają na celu utrudnienie wyjaśnienia sprawy – przekazał Marciniak.
Wobec przedsiębiorcy zastosowano poręczenie majątkowe w wysokości 70 tys. zł, dozór policji oraz zakaz opuszczania kraju połączony z zatrzymaniem paszportu.
Miasto: sprzedaż została zatrzymana, działki nadal należą do Gdańska
Władze Gdańska podkreślają, że ostatecznie nie doszło do sprzedaży nieruchomości.
– Decyzją urzędników sprzedaż tej działki została wstrzymana. Ostatecznie do transakcji na rzecz tego przedsiębiorcy nie doszło. Te działki cały czas są w zasobie miasta Gdańska – przekazał Daniel Stenzel.
Rzecznik prezydent Gdańska zwrócił również uwagę, że chodzi o trzy sąsiadujące ze sobą działki.
– Same działki nie są samodzielnymi działkami budowlanymi. Są to trzy działki położone obok siebie. Jedna ma 14 metrów kwadratowych, druga ma 36 metrów kwadratowych, trzecia większa 400 metrów kwadratowych – wyjaśnił.
Miasto zapewnia jednocześnie, że od początku współpracowało z prokuraturą i funkcjonariuszami CBA.
– Nasi dyrektorzy, nasi pracownicy odpowiadali na wszystkie pytania. Udostępniliśmy wszystkie maile, nośniki danych, komputery. Wczoraj jeszcze również funkcjonariusze CBA mieli kolejne pytania, więc na te pytania odpowiadaliśmy. Mamy nadzieję, że sprawa będzie dogłębnie zbadana i poznamy wszystkie szczegóły dotyczące tej sprawy – podkreślił Stenzel.
Audyt w Gdańskim Zarządzie Dróg
Po ujawnieniu sprawy magistrat zapowiedział kontrolę procedur związanych z przygotowywaniem opinii dotyczących miejskich nieruchomości.
– Podjęliśmy również decyzję, że w najbliższych dniach do Zarządu Dróg zostanie skierowane nasze Biuro Audytu i Kontroli. Zostaną sprawdzone wszystkie procedury związane z przygotowywaniem opinii pod kątem sprzedaży działek – poinformował rzecznik miasta.
Jak zaznaczył, sprzedaż nieruchomości nie odbywa się bezpośrednio w Gdańskim Zarządzie Dróg.
– Sprzedaż działek nie odbywa się w Zarządzie Dróg. Natomiast pewne kluczowe opinie są tam oczywiście szykowane. W tej konkretnej sytuacji chodziło o ślepą drogę, działkę, którą według pana urzędnika można było sprzedać bez konsekwencji dla tej drogi dojazdowej. Tak ta opinia została przygotowana. Jak powiedziałem, proces ten cały został wstrzymany – wyjaśnił.
Śledczy sprawdzają, czy podobnych przypadków nie było więcej
Najbardziej interesujący dla śledczych pozostaje dziś jednak nie sam wątek działki na Wyspie Sobieszewskiej, ale możliwość istnienia szerszego procederu.
– Chcę jasno i zdecydowanie powiedzieć, że ten proceder nie był jedyny i my jako organy ścigania o tym wiemy. Prowadzimy postępowanie mające na celu udokumentować szerszy zakres działań pana urzędnika – przekazał Marciniak.
Jak podkreślił, zabezpieczona została obszerna dokumentacja dotycząca wcześniejszych postępowań.
– Mamy podstawy, żeby twierdzić, że takie transakcje były wcześniej również wykonywane. Dlatego zostały zabezpieczone dokumenty w postaci papierowej, dokumenty dotyczące wydanych decyzji administracyjnych. Został zabezpieczony sprzęt elektroniczny, czyli komputery zarówno w Gdańskim Zarządzie Dróg, jak i w Urzędzie Miejskim w Gdańsku. Zostały zabezpieczone telefony komórkowe i sprzęt komputerowy, który posiadał pan urzędnik w miejscu zamieszkania. Będziemy to weryfikować szeroko, nie ograniczając się tylko do tej jednej transakcji, bo jest podejrzenie i przypuszczenie, że takich transakcji mogło być więcej – zaznaczył.
Na obecnym etapie śledztwa zarzuty usłyszały dwie osoby. Prokuratura nie wyklucza jednak kolejnych czynności i apeluje do osób, które mogły wręczać korzyści majątkowe, aby same zgłaszały się do organów ścigania. Zgodnie z przepisami mogą one skorzystać z klauzuli niekaralności, jeśli ujawnią wszystkie okoliczności sprawy, zanim śledczy sami dotrą do tych informacji.
Komentarze (0)