- Konferencja antyaborcyjna i list otwarty do władz szpitala
- Kontrowersyjne odniesienia i groźby podczas konferencji
- Wystąpienie Weroniki Krawczyk
- Kontrmanifestacja w obronie pacjentów i praw kobiet
- Szpital: działamy zgodnie z prawem i w trosce o bezpieczeństwo
- Petycja o zakaz demonstracji pod szpitalem
- To nie koniec protestów
W niedzielę przed południem przed szpitalem przy al. Jana Pawła II zebrały się dwie przeciwne grupy demonstrantów. Jedna protestowała przeciwko wykonywaniu zabiegów przerywania ciąży, druga sprzeciwiała się organizowaniu pikiet pod oknami placówki medycznej.
Konferencja antyaborcyjna i list otwarty do władz szpitala
Wydarzenie rozpoczęło się od konferencji prasowej środowisk antyaborcyjnych, po której zaplanowano modlitwę różańcową.
– Drodzy Państwo, najnowsze informacje są takie, że w 2025 roku w tym szpitalu pięcioro dzieci zginęło przez zastrzyk dosercowy. Baner, który Państwo widzą za mną, przedstawia metodę, którą zabito te dzieci tutaj w tym szpitalu – mówiła Kaja Godek.
Aktywistka odczytała także fragment listu otwartego skierowanego do prezesa spółki Copernicus Podmiot Leczniczy. Autorzy listu twierdzą, że nienarodzone dzieci powinny być traktowane jak pacjenci i objęte ochroną życia.
Następnie odczytała fragment listu otwartego skierowanego do prezesa spółki Copernicus Podmiot Leczniczy:
„Pan Kostrzewa powiedział wtedy, że dzieci nienarodzone nie są pacjentami szpitala. Jest oczywiste, że dzieci nienarodzone powinny być traktowane jak pacjenci, wynika to z przepisów prawa. Pacjentem jest odbiorca świadczeń medycznych, a odbiorcą świadczeń medycznych jest nie tylko ciężarna kobieta, ale również jej poczęte dziecko”.
W liście znalazły się także bardzo ostre zarzuty dotyczące procedur medycznych:
„Nie zgadzamy się na sytuację, w której części pacjentów odmawia się ochrony życia i zdrowia. Nie zgadzamy się na sytuację, w której te dzieci są traktowane po prostu jak śmieci do wyrzucenia do śmietnika”.
Organizatorzy zapowiedzieli kontynuowanie protestów i modlitw w tym miejscu.
– Szpital na Zaspie nie będzie zabijał w ciszy. Będziemy tu przychodzić i trwać na modlitwie i czuwaniu – zapowiedziała Kaja Godek.
Kontrowersyjne odniesienia i groźby podczas konferencji
Podczas dzisiejszej konferencji padły także wyjątkowo ostre wypowiedzi zawierające porównania historyczne szeroko uznawane za nieodpowiednie w debacie publicznej. Już na miejscu wywoływały one sprzeciw części uczestników oraz obserwatorów wydarzenia. W przekazie pojawiły się również groźby i bardzo radykalne sformułowania, których ze względu na ich charakter nie przytaczamy w tym materiale.
Wystąpienie Weroniki Krawczyk
Podczas konferencji głos zabrała również Weronika Krawczyk, przedstawiona jako osoba skazana za ostrzeganie innych kobiet przed lekarzem wykonującym aborcje.
– Jeżeli zapadają w Polsce takie wyroki, jeżeli ta młoda dziewczyna, która napisała na forum poradę dla innych matek, żeby do tego pseudolekarza nie szły, jest skazywana przez sądy dwóch instancji, to znaczy, że jesteśmy już w bardzo poważnym punkcie – mówiła Weronika Krawczyk
Kobieta mówiła także o swojej sytuacji prawnej:
– Zostałam skazana zamiast lekarza, który dokonywał takich rzeczy w swoim gabinecie. Grozi mi półtora miesiąca aresztu za to, co zrobiłam. Sąd skazał mnie za to, że broniłam życia swojego syna i ostrzegałam inne kobiety – twierdzi Weronika Krawczyk.
Po zakończeniu konferencji uczestnicy rozpoczęli modlitwę różańcową. Organizatorzy podkreślali, że ma ona charakter pokojowy i religijny oraz jest formą sprzeciwu wobec aborcji.
Kontrmanifestacja w obronie pacjentów i praw kobiet
Po drugiej stronie parkingu zgromadzili się przeciwnicy protestu. Wśród nich byli mieszkańcy, aktywiści oraz osoby wspierające prawa kobiet.
– Ciąże, które są przerywane w szpitalu na Zaspie, dotyczą wad embriopatologicznych, takich jak bezczaszkowie, bezmózgowie czy cyklopia – mówiła prezeska Fundacji Damy Radę Anita Czarniecka
Uczestnicy kontrmanifestacji podkreślali, że demonstracje pod szpitalem mogą pogarszać sytuację pacjentów.
Jedna z przemawiających osób zwracała uwagę:
– To konkretne kobiety w bólu i strachu, rodziny przeżywające dramatyczne chwile i lekarze, którzy próbują ratować zdrowie i życie.
Szpital: działamy zgodnie z prawem i w trosce o bezpieczeństwo
Szpital św. Wojciecha wydał oficjalne oświadczenie, w którym poinformował o zamknięciu parkingu na czas protestu.
„W związku z pikietą Fundacji Życie i Rodzina parking przed Szpitalem św. Wojciecha będzie czasowo niedostępny. Działania te podjęliśmy w trosce o bezpieczeństwo pacjentów, osób odwiedzających i personelu”.
Placówka podkreśliła, że wcześniejsze protesty zakłócały jej funkcjonowanie:
„To już trzecia pikieta przed naszym szpitalem i dwie poprzednie pokazały, że agresywny sposób ich prowadzenia w znaczącym stopniu zakłóca spokój pacjentów oraz pracę personelu medycznego”.
Szpital zaznaczył również, że udziela świadczeń zgodnie z obowiązującym prawem:
„Nieustannie niesiemy pomoc tysiącom ludzi w stanie zagrożenia zdrowia i życia, stosując uznane i zaakceptowane metody diagnostyki i leczenia”.
– Wszystkie procedury medyczne realizowane w Szpitalu Świętego Wojciecha odbywają się zgodnie z obowiązującymi przepisami prawa i standardami świadczeń medycznych – podkreślił Dariusz Kostrzewa Prezes spółki Copernicus Podmiot Lecznicz.
Placówka zwróciła się także do władz miasta i policji o zwiększenie liczby patroli w okolicy.
Petycja o zakaz demonstracji pod szpitalem
W poprzednich dniach Fundacja Widzialne złożyła do władz Gdańska petycję o zakaz organizowania protestów w bezpośrednim sąsiedztwie placówki. Dokument podpisało ponad 9 tysięcy osób.
Organizatorzy argumentują, że demonstracje mogą negatywnie wpływać na zdrowie psychiczne pacjentów oraz utrudniać pracę personelu medycznego.
Miasto podkreśla jednak, że zgodnie z przepisami może reagować dopiero w trakcie zgromadzenia.
To nie koniec protestów
Środowiska pro life zapowiadają, że demonstracje i modlitwy pod szpitalem będą odbywać się regularnie, prawdopodobnie co miesiąc. Kontrmanifestanci również deklarują powrót i dalsze działania.
Spór wokół protestów pod Szpitalem św. Wojciecha pozostaje jednym z najbardziej napiętych tematów społecznych w Gdańsku i w całej Polsce.
Komentarze (0)