Spacerowiczka jako pierwsza zwróciła uwagę na intensywne zadymienie unoszące się nad drzewami w dzielnicy Matarnia. Zgłoszenie trafiło do straży miejskiej, a patrol szybko sprawdził, co dzieje się w pobliżu lotniska.
Czarny dym przy lotnisku w Gdańsku zaniepokoił mieszkańców
Do zdarzenia doszło w sobotę 7 marca w godzinach popołudniowych w rejonie ulicy Słowackiego, niedaleko Portu Lotniczego w Gdańsku Rębiechowie. Około godziny 16.40 strażniczki miejskie z Referatu IV prowadziły działania drogowe w okolicy lotniska.
W pewnym momencie ich uwagę przykuły kłęby gęstego, czarnego dymu, które unosiły się nad linią drzew. Z daleka wyglądało to jak pożar. W takich sytuacjach liczy się szybka reakcja, dlatego funkcjonariuszki postanowiły natychmiast ustalić źródło zadymienia. Dodatkowo informację o podejrzanym dymie przekazała spacerowiczka, która zauważyła go podczas przechadzki w okolicy i zgłosiła sprawę służbom.
Wiosenne porządki na Matarni zakończyły się interwencją
Po kilku minutach poszukiwań patrol dotarł na jedną z posesji przy ulicy Słowackiego w dzielnicy Matarnia. Na miejscu paliło się duże ognisko, a obok krzątał się właściciel nieruchomości. Mężczyzna tłumaczył, że korzystając z dobrej pogody postanowił zrobić wiosenne porządki na posesji. Zamiast jednak oddać odpady do odpowiedniego punktu zbiórki, zdecydował się spalić je w ognisku.
W płomieniach znajdowały się między innymi płyty wiórowe oraz fragmenty palet. Ogień był intensywny, a nad okolicą unosił się gęsty, czarny dym widoczny z dużej odległości.
Dlaczego spalanie takich odpadów jest niebezpieczne
Jak wyjaśniły strażniczki miejskie, płyty wiórowe i inne materiały drewnopochodne nie mogą być spalane w ognisku. Choć na pierwszy rzut oka przypominają zwykłe drewno, w rzeczywistości zawierają liczne dodatki chemiczne.
Podczas spalania uwalniają się między innymi:
- kleje przemysłowe
- żywice syntetyczne
- różnego rodzaju impregnaty i substancje chemiczne
W efekcie do powietrza trafiają toksyczne opary, które mogą być szkodliwe dla zdrowia ludzi oraz środowiska. Właśnie dlatego tego typu odpady powinny trafiać wyłącznie do miejsc przeznaczonych do ich utylizacji.
Mandat za spalanie odpadów na posesji
Podczas rozmowy z funkcjonariuszkami właściciel posesji przyznał, że nie wiedział o zakazie spalania takich materiałów na własnej działce. Był przekonany, że skoro odpady są drewniane, można się ich w ten sposób pozbyć. Strażniczki wyjaśniły jednak, że przepisy są w tej kwestii jednoznaczne. Spalanie odpadów poza specjalnymi instalacjami jest zabronione.
Mężczyzna został ukarany mandatem na podstawie art. 191 ustawy o odpadach, który zakazuje ich termicznego przekształcania poza przeznaczonymi do tego instalacjami. Na tym interwencja się nie zakończyła. Funkcjonariuszki zobowiązały właściciela posesji do natychmiastowego ugaszenia ogniska. Ogień został zlikwidowany w ich obecności.
Tak należy pozbywać się takich odpadów
Podczas interwencji strażniczki przypomniały również, że płyty wiórowe, elementy mebli czy odpady drewnopochodne należy oddawać do PSZOK, czyli Punktu Selektywnej Zbiórki Odpadów Komunalnych. Takie miejsca działają w każdej gminie i przyjmują odpady, których nie wolno wyrzucać do zwykłych pojemników ani spalać. Służby regularnie apelują do mieszkańców, aby podczas wiosennych porządków korzystać właśnie z takich punktów. Spalanie odpadów nie tylko łamie przepisy, ale także pogarsza jakość powietrza w okolicy.
Interwencja przy ulicy Słowackiego jest kolejnym przykładem, że nawet pozornie niewinne ognisko może szybko zwrócić uwagę służb, szczególnie gdy nad okolicą zaczyna unosić się gęsty czarny dym widoczny z dużej odległości.
Komentarze (0)