Akcja policji przed startem weekendu
W czwartek, 13 sierpnia, gdańscy policjanci prowadzili działania kontrolno-prewencyjne skierowane przeciwko nielegalnym wyścigom i mające poprawić bezpieczeństwo na drogach. Funkcjonariusze sprawdzali parkingi, w tym te przy dużych centrach handlowych, oraz główne ciągi komunikacyjne miasta. Zwracali uwagę na sposób jazdy, stan techniczny aut i uprawnienia kierujących, a przy użyciu sonometru mierzyli poziom hałasu silników.
To nie pierwsza taka akcja tego lata. Od stycznia w Polsce obowiązują znacznie ostrzejsze przepisy wobec „ulicznych wyścigów”: kara do pięciu lat więzienia, grzywny od 5 do 60 tysięcy złotych i możliwość konfiskaty pojazdu, nawet gdy w wyścigu bierze udział tylko dwóch kierowców. Od marca doszła do tego trzymiesięczna utrata prawa jazdy za drift, a organizatorzy nieformalnych zlotów motoryzacyjnych mają płacić minimum dwa tysiące złotych kary. Zloty liczące ponad dziesięć aut trzeba teraz zgłaszać do urzędu miasta.
Zamiast wyścigów, dwóch rowerzystów po alkoholu
Bilans czwartkowej akcji: 41 skontrolowanych pojazdów, 42 wylegitymowane osoby, 32 mandaty karne. W dwóch przypadkach policja skierowała do sądu wnioski o ukaranie, dwie osoby usłyszały pouczenie. Funkcjonariusze zatrzymali jeden dowód rejestracyjny i namierzyli kierowcę, który prowadził auto bez wymaganych uprawnień. Ujawnili też dwóch nietrzeźwych rowerzystów.
W komunikacie policji próżno szukać informacji o kimkolwiek zatrzymanym bezpośrednio za udział w wyścigu. Akcja nosiła nazwę antywyścigowej, sonometr mierzył hałas typowy dla podkręcanych silników, a złapano głównie to, co można złapać przy każdej rutynowej kontroli drogowej w dowolnym mieście.
To samo co tydzień wcześniej
Ten sam scenariusz gdańska policja rozegrała już w nocy z czwartku na piątek, 6 na 7 sierpnia, przy Hali Olivia, czyli w miejscu od lat kojarzonym ze zlotami miłośników motoryzacji. Wynik był niemal bliźniaczy: 47 skontrolowanych aut, 49 wylegitymowanych osób, 28 mandatów, dwa wnioski do sądu, dwa zatrzymane dowody rejestracyjne. Tam także złapano dwóch nietrzeźwych rowerzystów, do tego jednego pijanego kierowcę, osobę poszukiwaną listem gończym oraz mężczyznę podejrzanego o jazdę pod wpływem narkotyków.
Dwie niemal identyczne akcje w ciągu tygodnia, dwa niemal identyczne komunikaty, dwóch nietrzeźwych rowerzystów w każdym. Gdańska policja nie kryje, że to systematyczne działanie, i zapowiada kolejne kontrole w miejscach, gdzie gromadzą się kierowcy. Pytanie, czy trafia w cel, zostaje otwarte.
Więksi gracze, większe liczby
Skalę problemu pokazał czerwcowy weekend otwierający zlot Ultrace 2026, który po piętnastu latach w Wrocławiu przeniósł się do Gdańska. W nocy z piątku na sobotę, 26 na 27 czerwca, do akcji ruszyło ponad 200 funkcjonariuszy, którzy skontrolowali 135 aut i wylegitymowali 199 osób. Dobę później, w niedzielę, policja przeprowadziła drugą akcję tego samego weekendu: 274 kontrole pojazdów, 339 wylegitymowanych osób, 46 mandatów, dwa zatrzymane prawa jazdy i 14 zatrzymanych dowodów rejestracyjnych.
Dobę wcześniej, w nocy z czwartku na piątek, 25 na 26 czerwca, na Alei Armii Krajowej i Alei Grunwaldzkiej działo się to, co gdańska policja przyznała później wprost: część amatorów wyścigów wykorzystała fakt, że siły były akurat skierowane do zabezpieczenia delegacji na konferencję w sprawie Ukrainy. Skontrolowano wtedy 36 pojazdów i wylegitymowano 40 osób. Nowe przepisy działają od siedmiu miesięcy. Rowerzyści po alkoholu nadal łapani są regularnie co tydzień. Trudniej znaleźć w komunikatach kogoś, kto faktycznie ścigał się na gdańskiej ulicy.
Komentarze (0)