reklama

Gdańsk. Młode pokolenie rozlicza polityków i mówi, czego naprawdę potrzebuje

Opublikowano:
Autor:

Gdańsk. Młode pokolenie rozlicza polityków i mówi, czego naprawdę potrzebuje - Zdjęcie główne
Autor: Maksymilian Zając | Opis: Młodzi zabrali głos w Gdańsku. „Nie mamy przyszłości bez tych zmian”

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Wiadomości GdańskZdrowie psychiczne młodzieży, kryzys edukacji, drogie mieszkania i wpływ młodych na politykę. Te tematy wybrzmiały najmocniej podczas spotkania w Gdańsku. Uczniowie i aktywiści mówią wprost o frustracji i oczekiwaniach.
reklama
reklama

Pod Brama Stoczni Gdańskiej młodzi nie tylko przedstawili diagnozę. To był moment rozliczenia i jasny sygnał, że ich głos nie zamierza już być ignorowany.

„To bardzo niebezpieczne zjawisko”

Na początku padły słowa, które dobrze oddają nastroje młodego pokolenia.

– Niezależnie od tego, kto rządzi, niezależnie od tego, kto jest przy władzy, czy to mówimy o prezydencie, czy premierze, czy obecnej koalicji, czy poprzedniej, to tak czy tak tematy młodego pokolenia nie są niestety priorytetem dla polityków. I to jest bardzo niebezpieczne zjawisko, bo młodzi ludzie są bardzo liczną grupą społeczną, która ma niezwykle dużo problemów. Problemów, o których dzisiaj również powiemy i które są tematami przyszłości – mówił Paweł Mrozek, założyciel Akcji Uczniowskiej.

reklama

I przypomniał coś, co mocno wybrzmiewa w całej debacie:

– Podczas wyborów prezydenckich zachęcaliśmy młodych ludzi w całej Polsce i udało się. 72 procent w pierwszej turze, 76 procent w drugiej turze to absolutne rekordy frekwencji w grupie 18 do 29 lat. Młodzi pokazali, że są aktywni i nie można tego głosu lekceważyć – podkreślił.

Zdrowie psychiczne młodzieży. „To jest temat na tu i teraz”

Najmocniej wybrzmiał temat zdrowia psychicznego. Wypowiedzi były konkretne i osobiste.

– Pierwszy i najistotniejszy problem dla młodego pokolenia to jest kwestia zdrowia psychicznego dzieci i młodzieży. To jest temat na tu i teraz, bo dotyczy naszego zdrowia i naszego życia. W szczególności że mamy w swoim otoczeniu wiele osób, które zmagają się z kryzysem, a wielu z nas zna osoby, których już nie ma tutaj z nami, bo nie znalazły wsparcia na czas – mówił Paweł Mrozek.

reklama

Na problem systemowy zwrócił uwagę przedstawiciel młodzieżowego sejmiku:

– W badaniu tylko 15 procent osób młodych zgłosiło, że w razie kryzysu zgłosiłoby się do psychologa szkolnego, natomiast psycholog zewnętrzny uzyskał wynik aż 35 procent. Najpopularniejszy jest rówieśnik i uważam, że za mało mówimy o pomocy rówieśniczej, która jest podstawą tej pomocy psychologicznej. Problemem jest to, że za bardzo skupiamy się na psychiatrii, zamiast na podstawach, czyli relacjach, rodzinie i wsparciu społecznym – mówił Oskar Stabno, Młodzieżowy Sejmik Województwa Pomorskiego.

Social media i uzależnienia. „Hejt się po prostu wylewa”

reklama

Wątek internetu pojawiał się w niemal każdej wypowiedzi.

– Jesteśmy zwolennikami ograniczenia dostępu do social mediów najmłodszym, bo są one szkodliwe. Big techy nie zajmują się regulacją hejtu i środowisk internetowych. Na TikToku czy Facebooku hejt się po prostu wylewa. Praktycznie pod każdym materiałem można znaleźć obraźliwe komentarze – mówił Oskar Stabno.

I od razu dodał ważne zastrzeżenie:

– Nie możemy wprowadzić surowego zakazu, bo młodzież zawsze znajdzie sposób, żeby go ominąć. W Australii po wprowadzeniu ograniczeń inne platformy od razu zyskały setki tysięcy nowych użytkowników. Dlatego oprócz regulacji potrzebna jest psychoedukacja. Bez tego zakazy mogą tylko pogorszyć sytuację – zaznaczył.

Edukacja w kryzysie. „Model przestał działać”

Dużo miejsca poświęcono systemowi edukacji. Krytyka była bezpośrednia.

– Edukacja pozostaje rodem ze średniowiecza. Niezależnie od tego, kto jest ministrem edukacji, nauczyciele mówią, że nic się nie zmienia. Uczymy tego samego, a świat idzie do przodu. Mamy XXI wiek i tego postępu w szkole jest bardzo niewiele – mówił Paweł Mrozek.

Problem potwierdzają dane:

– 60 procent uczniów doświadcza chronicznego przeciążenia i przemęczenia. Tylko 14 procent uznaje metody nauczania za skuteczne, a około 30 procent uważa, że szkoła rozwija kompetencje potrzebne w dorosłym życiu. To pokazuje kryzys sensu uczenia się – mówiła Mai Lan Nguyen z Akcji Uczniowskiej.

I dodała:

– Dziś szkoła koncentruje się na przekazywaniu wiedzy i przygotowaniu do egzaminów, zamiast rozwijać myślenie, współpracę i rozwiązywanie realnych problemów.

Edukacja zdrowotna. „To nie brak chęci uczniów”

Nowy przedmiot również znalazł się pod ostrzałem.

– Frekwencja edukacji zdrowotnej jest bardzo niska i trzeba powiedzieć wprost, że to jest fiasko w tym roku szkolnym. Ale to nie wynika z braku zainteresowania. Problemem jest organizacja. Zajęcia trafiają na 7:10 albo 18:00. Jeśli coś jest nieobowiązkowe i źle zaplanowane, to uczniowie po prostu nie przyjdą – mówił Paweł Mrozek.

Jednocześnie zaznaczył:

– Wielu młodych widzi sens w takich zajęciach, bo uczą rzeczy potrzebnych w życiu. Jeśli szkoła tego nie zapewni, młodzi znajdą te informacje w internecie.

Mieszkania. „Bez tego młodzi będą wyjeżdżać”

Wątek mieszkaniowy był jednym z najbardziej konkretnych.

– Młodzi ludzie chcą mieszkać i pracować w Polsce, chcą tutaj budować swoją przyszłość, ale chcą to robić na godnych warunkach. Tymczasem na mieszkanie komunalne czeka się kilka, jeśli nie kilkanaście lat. To budzi poczucie destabilizacji i niszczy perspektywy na samodzielne życie – mówił Aleksander Montana, Młodzieżowa Rada Miasta Sopotu.

I dodał jasno:

– Ja jako młoda osoba nie widzę sensu mieszkania w Polsce, jeżeli nie będę mógł w którymś momencie wynająć albo kupić swojego mieszkania. Jeśli tego nie zmienimy, młodzi ludzie będą wyjeżdżać.

Młodzieżowe rady. „Ich głos nie może być ignorowany”

Dużo uwagi poświęcono roli młodzieżowych rad.

– W mieście A młodzi są zapraszani na uroczystości, biorą udział w komisjach i konsultacjach, a w mieście B rada może się ukonstytuować, podjąć uchwały, których nikt nie weźmie na poważnie i zakończyć działalność. To pokazuje, jak nierówny jest system – mówiła Iga Drzewiecka, Młodzieżowa Rada Miasta Gdyni.

O komentarz w tej sprawie zapytaliśmy także radnego miasta Gdańska. W rozmowie z Pulsem Gdańska odniósł się do zarzutów młodych.

– Ja bardzo szanuję zaangażowanie tych młodych ludzi, którym coś się chce i mają nierzadko dobre pomysły dotyczące, chociażby kwestii sportu, zdrowia psychicznego czy innych rzeczy, których my nieco starsi nie zawsze uznajemy za priorytetowe. Ta młodzieżowa rada jest potrzebna. Ale oni potrzebują przede wszystkim tego, żeby ich głos i uchwały były czymś więcej niż tylko wołaniem na puszczy. Te głosy muszą być realnie brane pod uwagę jako głos młodego pokolenia – powiedział Andrzej Skiba w rozmowie z Pulsem Gdańska.

Radny wskazał też bardzo konkretny problem, który jego zdaniem ogranicza realne działanie młodzieżowych rad.

– Młodzieżowa rada ma budżet około 10 tysięcy złotych rocznie. Dla porównania w mieście z budżetem przekraczającym 6 miliardów złotych naprawdę można znaleźć więcej środków na ich działalność. Nie chodzi o żadne diety, tylko o to, żeby inicjatywy młodych ludzi, które wymagają finansowania, mogły być normalnie realizowane. Trzeba słuchać młodych, uwzględniać ich głos i dać im narzędzia do pracy – podkreślił.

Młodzi chcą więcej niż obietnic

Na koniec wybrzmiała zapowiedź kolejnych działań.

– Będziemy zachęcać młodych nie tylko do głosowania, ale też walczyć o to, żeby na listach wyborczych było więcej młodych ludzi. Dziś średni wiek parlamentarzystów to około 50 czy 60 lat i to nie jest grupa, która może nas w pełni reprezentować – mówił Paweł Mrozek.

W Gdańsku padło wiele mocnych słów, ale przekaz jest prosty. Młodzi nie chcą już tylko być słuchani. Chcą realnego wpływu.

reklama
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
logo