- „To bardzo niebezpieczne zjawisko”
- Zdrowie psychiczne młodzieży. „To jest temat na tu i teraz”
- Social media i uzależnienia. „Hejt się po prostu wylewa”
- Edukacja w kryzysie. „Model przestał działać”
- Edukacja zdrowotna. „To nie brak chęci uczniów”
- Mieszkania. „Bez tego młodzi będą wyjeżdżać”
- Młodzieżowe rady. „Ich głos nie może być ignorowany”
- Młodzi chcą więcej niż obietnic
Pod Brama Stoczni Gdańskiej młodzi nie tylko przedstawili diagnozę. To był moment rozliczenia i jasny sygnał, że ich głos nie zamierza już być ignorowany.
„To bardzo niebezpieczne zjawisko”
Na początku padły słowa, które dobrze oddają nastroje młodego pokolenia.
– Niezależnie od tego, kto rządzi, niezależnie od tego, kto jest przy władzy, czy to mówimy o prezydencie, czy premierze, czy obecnej koalicji, czy poprzedniej, to tak czy tak tematy młodego pokolenia nie są niestety priorytetem dla polityków. I to jest bardzo niebezpieczne zjawisko, bo młodzi ludzie są bardzo liczną grupą społeczną, która ma niezwykle dużo problemów. Problemów, o których dzisiaj również powiemy i które są tematami przyszłości – mówił Paweł Mrozek, założyciel Akcji Uczniowskiej.
I przypomniał coś, co mocno wybrzmiewa w całej debacie:
– Podczas wyborów prezydenckich zachęcaliśmy młodych ludzi w całej Polsce i udało się. 72 procent w pierwszej turze, 76 procent w drugiej turze to absolutne rekordy frekwencji w grupie 18 do 29 lat. Młodzi pokazali, że są aktywni i nie można tego głosu lekceważyć – podkreślił.
Zdrowie psychiczne młodzieży. „To jest temat na tu i teraz”
Najmocniej wybrzmiał temat zdrowia psychicznego. Wypowiedzi były konkretne i osobiste.
– Pierwszy i najistotniejszy problem dla młodego pokolenia to jest kwestia zdrowia psychicznego dzieci i młodzieży. To jest temat na tu i teraz, bo dotyczy naszego zdrowia i naszego życia. W szczególności że mamy w swoim otoczeniu wiele osób, które zmagają się z kryzysem, a wielu z nas zna osoby, których już nie ma tutaj z nami, bo nie znalazły wsparcia na czas – mówił Paweł Mrozek.
Na problem systemowy zwrócił uwagę przedstawiciel młodzieżowego sejmiku:
– W badaniu tylko 15 procent osób młodych zgłosiło, że w razie kryzysu zgłosiłoby się do psychologa szkolnego, natomiast psycholog zewnętrzny uzyskał wynik aż 35 procent. Najpopularniejszy jest rówieśnik i uważam, że za mało mówimy o pomocy rówieśniczej, która jest podstawą tej pomocy psychologicznej. Problemem jest to, że za bardzo skupiamy się na psychiatrii, zamiast na podstawach, czyli relacjach, rodzinie i wsparciu społecznym – mówił Oskar Stabno, Młodzieżowy Sejmik Województwa Pomorskiego.
Social media i uzależnienia. „Hejt się po prostu wylewa”
Wątek internetu pojawiał się w niemal każdej wypowiedzi.
– Jesteśmy zwolennikami ograniczenia dostępu do social mediów najmłodszym, bo są one szkodliwe. Big techy nie zajmują się regulacją hejtu i środowisk internetowych. Na TikToku czy Facebooku hejt się po prostu wylewa. Praktycznie pod każdym materiałem można znaleźć obraźliwe komentarze – mówił Oskar Stabno.
I od razu dodał ważne zastrzeżenie:
– Nie możemy wprowadzić surowego zakazu, bo młodzież zawsze znajdzie sposób, żeby go ominąć. W Australii po wprowadzeniu ograniczeń inne platformy od razu zyskały setki tysięcy nowych użytkowników. Dlatego oprócz regulacji potrzebna jest psychoedukacja. Bez tego zakazy mogą tylko pogorszyć sytuację – zaznaczył.
Edukacja w kryzysie. „Model przestał działać”
Dużo miejsca poświęcono systemowi edukacji. Krytyka była bezpośrednia.
– Edukacja pozostaje rodem ze średniowiecza. Niezależnie od tego, kto jest ministrem edukacji, nauczyciele mówią, że nic się nie zmienia. Uczymy tego samego, a świat idzie do przodu. Mamy XXI wiek i tego postępu w szkole jest bardzo niewiele – mówił Paweł Mrozek.
Problem potwierdzają dane:
– 60 procent uczniów doświadcza chronicznego przeciążenia i przemęczenia. Tylko 14 procent uznaje metody nauczania za skuteczne, a około 30 procent uważa, że szkoła rozwija kompetencje potrzebne w dorosłym życiu. To pokazuje kryzys sensu uczenia się – mówiła Mai Lan Nguyen z Akcji Uczniowskiej.
I dodała:
– Dziś szkoła koncentruje się na przekazywaniu wiedzy i przygotowaniu do egzaminów, zamiast rozwijać myślenie, współpracę i rozwiązywanie realnych problemów.
Edukacja zdrowotna. „To nie brak chęci uczniów”
Nowy przedmiot również znalazł się pod ostrzałem.
– Frekwencja edukacji zdrowotnej jest bardzo niska i trzeba powiedzieć wprost, że to jest fiasko w tym roku szkolnym. Ale to nie wynika z braku zainteresowania. Problemem jest organizacja. Zajęcia trafiają na 7:10 albo 18:00. Jeśli coś jest nieobowiązkowe i źle zaplanowane, to uczniowie po prostu nie przyjdą – mówił Paweł Mrozek.
Jednocześnie zaznaczył:
– Wielu młodych widzi sens w takich zajęciach, bo uczą rzeczy potrzebnych w życiu. Jeśli szkoła tego nie zapewni, młodzi znajdą te informacje w internecie.
Mieszkania. „Bez tego młodzi będą wyjeżdżać”
Wątek mieszkaniowy był jednym z najbardziej konkretnych.
– Młodzi ludzie chcą mieszkać i pracować w Polsce, chcą tutaj budować swoją przyszłość, ale chcą to robić na godnych warunkach. Tymczasem na mieszkanie komunalne czeka się kilka, jeśli nie kilkanaście lat. To budzi poczucie destabilizacji i niszczy perspektywy na samodzielne życie – mówił Aleksander Montana, Młodzieżowa Rada Miasta Sopotu.
I dodał jasno:
– Ja jako młoda osoba nie widzę sensu mieszkania w Polsce, jeżeli nie będę mógł w którymś momencie wynająć albo kupić swojego mieszkania. Jeśli tego nie zmienimy, młodzi ludzie będą wyjeżdżać.
Młodzieżowe rady. „Ich głos nie może być ignorowany”
Dużo uwagi poświęcono roli młodzieżowych rad.
– W mieście A młodzi są zapraszani na uroczystości, biorą udział w komisjach i konsultacjach, a w mieście B rada może się ukonstytuować, podjąć uchwały, których nikt nie weźmie na poważnie i zakończyć działalność. To pokazuje, jak nierówny jest system – mówiła Iga Drzewiecka, Młodzieżowa Rada Miasta Gdyni.
Młodzi chcą więcej niż obietnic
Na koniec wybrzmiała zapowiedź kolejnych działań.
– Będziemy zachęcać młodych nie tylko do głosowania, ale też walczyć o to, żeby na listach wyborczych było więcej młodych ludzi. Dziś średni wiek parlamentarzystów to około 50 czy 60 lat i to nie jest grupa, która może nas w pełni reprezentować – mówił Paweł Mrozek.
W Gdańsku padło wiele mocnych słów, ale przekaz jest prosty. Młodzi nie chcą już tylko być słuchani. Chcą realnego wpływu.
Komentarze (0)