- Krzysztof Jackowski ostrzega przed inwestowaniem. „To nie jest spokojny czas”
- Drożyzna i codzienne wydatki. Wizja trudnych miesięcy
- Ropa i gospodarka. „Zacznie się panika”
- 20 procent mniej warte pieniądze. Mocna prognoza
- Czy kryzys już się zaczyna?
- Co mówią fakty. Gospodarka już to odczuwa
- Europa jeszcze nie zdążyła się podnieść, a nadchodzi kolejny cios?
Krzysztof Jackowski to jedna z najbardziej rozpoznawalnych, ale też najbardziej kontrowersyjnych postaci związanych z jasnowidzeniem w Polsce. Pochodzi z Człuchowa i od lat twierdzi, że dzięki intuicji potrafi przewidywać przyszłość oraz odtwarzać przebieg różnych wydarzeń.
Największą popularność zdobył dzięki udziałowi w poszukiwaniach osób zaginionych. Jego wskazania były szeroko komentowane i wielokrotnie trafiały do mediów. Z czasem zaczął wypowiadać się szerzej, także o polityce, katastrofach i gospodarce. Dziś regularnie publikuje swoje wizje w internecie, przyciągając dużą widownię. Jego działalność budzi skrajne emocje. Dla jednych jest wiarygodnym źródłem intuicji, dla innych postacią, której prognozy należy traktować z dystansem.
Krzysztof Jackowski ostrzega przed inwestowaniem. „To nie jest spokojny czas”
W najnowszej transmisji z 14 kwietnia jasnowidz ponownie zwrócił uwagę na kwestie finansowe. Jego zdaniem nadchodzący okres może być trudny dla osób posiadających oszczędności.
Podkreśla, że inwestowanie wymaga dziś szczególnej ostrożności, a decyzje finansowe nie powinny być podejmowane pochopnie. W jego ocenie świat wchodzi w etap rosnącej niepewności, który może przełożyć się na realne straty dla zwykłych ludzi.
Drożyzna i codzienne wydatki. Wizja trudnych miesięcy
W jego wypowiedziach pojawia się także temat rosnących cen. Jackowski mówi wprost:
„Wielki nieurodzaj w rolnictwie w Europie. Żywność w drugiej połowie lata bardzo podrożeje. Ceny żywności naprawdę staną się bardzo duże”. - tłumaczy Jackowski.
To scenariusz, który oznaczałby realne obciążenie dla domowych budżetów. Już dziś wzrost kosztów produkcji i energii przekłada się na ceny w sklepach, a ewentualne problemy w rolnictwie mogłyby ten trend jeszcze pogłębić.
Ropa i gospodarka. „Zacznie się panika”
Kluczowym elementem jego prognozy jest rynek surowców. Jackowski wskazuje, że ewentualne działania w rejonie cieśniny Ormuz mogą mieć ogromne znaczenie dla całej gospodarki.
„Jeżeli nie dojdzie do porozumienia z Iranem, Trump chce zająć część Iranu tam gdzie jest cieśnina. A Izrael ma zaatakować Iran. I wtedy się zacznie panika na ropie. Ropa bardzo mocno w górę będzie szła” - stwierdził Jackowski.
To scenariusz, który w praktyce oznaczałby gwałtowny wzrost cen energii. A to bezpośrednio przekłada się na ceny produktów i usług na całym świecie.
20 procent mniej warte pieniądze. Mocna prognoza
Jednym z najbardziej komentowanych fragmentów transmisji jest prognoza dotycząca wartości pieniądza.
„Jeszcze w tym roku będzie się mówiło o 20% spadku wartości naszych pieniędzy. Czyli o 20% mniej kupisz za swoje pieniądze”- stwierdził Jackowski.
Taka sytuacja oznaczałaby bardzo wysoką inflację. W praktyce oznacza to spadek siły nabywczej i szybsze topnienie oszczędności.
Czy kryzys już się zaczyna?
W swoich wypowiedziach jasnowidz idzie jeszcze dalej. Sugeruje, że proces zmian już trwa:
„Właśnie się zaczyna. Mamy czas, kiedy ten kryzys zaczyna powstawać” - twierdzi Jackowski. Dodaje też bardziej kontrowersyjny wątek: „Mam takie wrażenie, że ten kryzys, ta inflacja jest pewnym celowym trendem. Media będą ten trend inflacyjny podkręcały”.
To opinia, która nie ma potwierdzenia w oficjalnych analizach, ale pokazuje sposób, w jaki interpretuje on obecne wydarzenia.
Co mówią fakty. Gospodarka już to odczuwa
Niezależnie od wizji, fakty są takie, że globalna gospodarka już znajduje się pod ogromną presją. Jak podaje CNN, problemy z dostawami ropy i gazu zaczynają przeradzać się w coś znacznie większego, określanego jako „kryzys wszystkiego”. Drożeją nie tylko paliwa i energia, ale też produkty petrochemiczne, nawozy i surowce niezbędne do produkcji żywności. W praktyce oznacza to efekt domina, który już teraz widać w różnych częściach świata.
W Azji pojawiają się niedobory materiałów, brakuje komponentów do produkcji wyrobów medycznych, a rolnicy i producenci zaczynają podnosić ceny. To moment, w którym kryzys surowcowy przestaje być abstrakcją i zaczyna wpływać na codzienne życie, od zakupów spożywczych po dostęp do podstawowych produktów.
Europa jeszcze nie zdążyła się podnieść, a nadchodzi kolejny cios?
Sytuacja w Europie jest szczególnie trudna. Kontynent wciąż odczuwa skutki kryzysu energetycznego i inflacji wywołanych przez Inwazja Rosji na Ukrainę 2022. Gospodarki dopiero zaczęły łapać oddech, a już pojawia się kolejny problem. I wiele wskazuje na to, że tym razem może być jeszcze gorzej. Premier Wielkiej Brytanii Keir Starmer otwarcie mówi o frustracji społeczeństwa i firm, które ponoszą koszty globalnych napięć.
Do tego dochodzą twarde dane. Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen poinformowała, że koszty importu paliw kopalnych w UE wzrosły o ponad 22 miliardy euro w zaledwie 44 dni.
To ogromna kwota, która szybko przekłada się na ceny:
- na stacjach benzynowych
- w supermarketach
- na rachunkach za energię
Jak podkreślają decydenci, to nie jest odległy kryzys. Jego skutki są natychmiastowe i odczuwalne dla zwykłych ludzi.
Komentarze (0)