Co zakłada projekt ustawy?
Zmiany w przepisach o najmie krótkoterminowym to efekt unijnego rozporządzenia, które weszło w życie 20 maja. Jak przyznaje Tomasz Filipowicz, Wydział Spraw Obywatelskich Urzędu Miasta Gdańska, od tego momentu miasto notuje wyraźny wzrost liczby legalizowanych obiektów w bazie „Gdańskie Obiekty Noclegowe".
Uważamy, że zmiana tych przepisów powinna iść w kierunku po pierwsze transparentności podmiotów, które prowadzą tę działalność, wprowadzenie też regulaminów w obiektach jako obowiązek i braku anonimowości turystów korzystających z usług.
Mówi Tomasz Filipowicz, Wydział Spraw Obywatelskich Urzędu Miasta Gdańska.
Kluczowy ma być centralny rejestr. Jeśli właściciel obiektu naruszy zasady – na przykład zakłócając spokój sąsiadów – grozi mu wykreślenie z rejestru, a to oznacza zakaz prowadzenia działalności. – Mieszkańcy podkreślają, że właśnie nie mają tego kontaktu obecnie z właścicielem, że często wspólnoty mieszkaniowe nie mogą podjąć nawet uchwał, bo oni mają tych głosów właśnie właścicieli nieruchomości, które są podnajmowane pod najem krótkoterminowy i nie mają jak się do niego dostać – tłumaczy Filipowicz. Rejestr ma to zmienić, dając wspólnotom i sąsiadom wiedzę, kto faktycznie prowadzi lokal obok.
Nie wszystkim się to podoba
Mieszkańcy Gdańska nie czekają jednak bezczynnie na efekty nowych przepisów. Obecnie zbierają podpisy pod petycją, w której domagają się, by miasto wpłynęło na zmiany w projekcie ustawy – tak, aby to same wspólnoty mieszkaniowe mogły decydować, czy na ich terenie mogą funkcjonować lokale na wynajem krótkoterminowy. W petycji pojawia się też postulat wprowadzenia stref całkowicie wolnych od tego typu działalności.
Do miasta wpływają różnego rodzaju petycje na przestrzeni całego roku i na pewno ta petycja, jeśli wpłynie do nas, to na pewno będzie, tak jak każda, rozpatrzona. Będziemy analizowali też to, co jest poruszone w tej petycji i na pewno się do tego ustosunkujemy.
Deklaruje Filipowicz
Gdańska perspektywa
Urząd Miejski podkreśla, że nie chce stawiać mieszkańców i turystów po przeciwnych stronach barykady. – Mieszkańcy są najważniejsi dla Gdańska, ale mając świadomość tej najważniejszości mieszkańców Gdańska, musimy uwzględnić też to, że duża część tych mieszkańców pracuje w różnych branżach, które nawet jeśli nie są wprost związane z usługą noclegową, to są powiązane też z turystyką – mówi Filipowicz.Jak dodaje, turystyka to dziś jedna z najważniejszych gałęzi gospodarki miasta, a jej kondycja przekłada się bezpośrednio na miejsca pracy i komfort życia gdańszczan. – Mieszkańcy jako gospodarze są dla nas najważniejsi – podsumowuje przedstawiciel urzędu.Miasto zapowiada dalsze prace nad doprecyzowaniem lokalnych rozwiązań, gdy tylko projekt ustawy nabierze ostatecznego kształtu.
Komentarze (0)