Zima w Gdańsku rzadko mija szybko, ale tegoroczna szczególnie daje się we znaki. Chłodne warunki utrzymują się już od niemal 60 dni, a śnieg i mróz wracają falami. Nawet gdy kalendarz zbliża się do końca zimy, poranki nadal bywają lodowate, a na chodnikach długo zalega lód.
Gdy spadnie śnieg, miasto wyraźnie zmienia swój wygląd. Kamienice na Głównym Mieście jaśnieją, a bruk odbija światło latarni. Ulice są spokojniejsze, a tempo życia zwalnia. Nad Motławą panuje cisza, którą przerywa jedynie wiatr i kroki nielicznych przechodniów.
Zimą Gdańsk jest dużo spokojniejszy. Nie ma tłumów, a miasto wygląda naprawdę ładnie - mówi pani Anna, mieszkanka Śródmieścia. -Jak spadnie śnieg, to nawet zwykły spacer po centrum robi wrażenie - dodaje.
Długa zima oznacza jednak także codzienne utrudnienia. Wilgotne powietrze znad morza sprawia, że chłód jest bardziej odczuwalny niż wskazuje temperatura. Po opadach śniegu często przychodzi mróz, który zamienia chodniki w śliską, twardą nawierzchnię.
Najgorzej jest rano, kiedy wszystko jest zamarznięte. Trzeba bardzo uważać - przyznaje pan Marek, który codziennie dojeżdża do pracy.
Zupełnie inny charakter ma zima nad Bałtykiem. Plaże są puste, wiatr silny, a morze przybiera ciemny, stalowy kolor. To widok surowy, ale dla wielu osób wyjątkowy.
Lubię zimowe morze. Jest dzikie i ciche, zupełnie inne niż latem - mówi pan Kacper, spotkany podczas spaceru brzegiem.
Choć zima w Gdańsku trwa długo i potrafi być uciążliwa, wielu mieszkańców podkreśla jej urok. To czas ciszy, prostych widoków i miasta, które na kilka miesięcy zwalnia, pokazując swoje spokojniejsze oblicze.
Komentarze (0)