Ciecz, pogotowie i policja na miejscu
Kacprzyk w nagraniu mówi o cieczy, która miała spaść z budynku LOT-u przy Wałach Jagiellońskich.
Dzisiaj z LOT-u na 3 młode osoby spadła jakaś dziwna ciecz i wywołała u nich bardzo mocne podrażnienia skóry twarzy oraz oczu do tego stopnia, że musiało zostać wezwane pogotowie, mówi Szymon Kacprzyk, aktywista Partii Razem
Jak mówi, na miejscu pojawiła się też policja, która spisała zeznania tych osób i, z tego, co widział, wypytywała zarządcę budynku.
Ja będę dalej sprawdzał, co się z tą sprawą dzieje, bo nie może być tak, że z jednego z budynków centralnej części Gdańska spada na ludzi jakaś toksyczna substancja, dodaje Szymon Kacprzyk
Przechodniom radzi, by zasłaniali głowy kapturem albo parasolką, zwłaszcza w czasie deszczu albo zaraz po nim, albo by przechodzili w odległości od budynku.
Co mówi policja
W minioną środę o 13.00 oficer dyżurny odebrał zgłoszenie: według niego przy ul. Wały Jagiellońskie 2/4 mają czekać osoby, którym do oczu dostała się drażniąca ciecz. Na miejsce pojechali policjanci z gdańskiej komendy miejskiej i rozmawiali ze zgłaszającymi.
Policjanci nie potwierdzili, aby ciecz pochodziła z dachu budynku, przekazuje policja
Policja nie podała, co to była za ciecz ani skąd mogła się wziąć.
Nastolatkowie trafili do szpitala
Zgłaszającymi byli 14-latkowie z Tczewa. Zbadali ich ratownicy medyczni, a następnie zostali przewiezieni do szpitala. Policja nie przekazała, w jakim są stanie. O zdarzeniu i o tym, dokąd przewieziono nastolatków, policjanci powiadomili ich rodziców.
Budynek przy Wałach Jagiellońskich 2/4 powstał w 1961 roku jako Dom Meblowy. W 1977 roku przejęły go Polskie Linie Lotnicze LOT, a pawilon przeszedł przebudowę. Obiekt jest w gminnej ewidencji zabytków Gdańska. Jak pisał w 2020 roku Dziennik Bałtycki, jego wyburzenie wstrzymał Pomorski Wojewódzki Konserwator Zabytków.
Zgłaszający usłyszeli od policjantów, że mogą złożyć zawiadomienie. Do policji takie zawiadomienie dotychczas nie wpłynęło.
Komentarze (0)