Poranek nad morzem przypominał dziś bardziej Skandynawię niż środkową Europę. Mróz, cisza i niezwykłe formacje lodowe całkowicie odmieniły znany krajobraz.
Plaża w Brzeźnie zamieniła się w lodową krainę
Silny mróz sprawił, że plaża w Brzeźnie wygląda dziś zupełnie inaczej niż w sezonie letnim. Piasek miejscami pokrywa cienka, twarda warstwa lodu, która połyskuje w słońcu jak szkło. Każdy krok wydaje charakterystyczny, suchy trzask.
Przy samej wodzie utworzył się szeroki pas zamarzniętej piany i spiętrzonych brył. Morze wciąż pracuje pod lodem, dlatego całość nie jest statyczna. Tafle przesuwają się, ocierają o siebie i powoli zmieniają kształt linii brzegowej.
Powietrze jest wyjątkowo przejrzyste, a zimowe światło podkreśla fakturę lodu i śniegu. Brakuje typowego letniego szumu, zamiast niego słychać głównie wiatr i głuche uderzenia kry lodowej.
Zamarznięte morze i dryfujące bryły lodu
Zamarznięte morze w Gdańsku nie tworzy jednolitej tafli. To raczej mozaika fragmentów lodu, które unoszą się na powierzchni i powoli dryfują. Fale są słabsze, ale wciąż wystarczające, by poruszać ciężkimi płatami.
W niektórych miejscach lód spiętrza się, tworząc małe grzbiety i zatory. Gdzie indziej powstają płaskie pola przypominające zamarznięte jezioro. Całość wygląda surowo i niemal arktycznie.
Ten krajobraz ma w sobie coś hipnotyzującego. Z jednej strony spokojny, z drugiej pełen ukrytej energii.
Śryż, czyli lodowa kasza na granicy zamarzania
Na styku wody i lodu można dziś zaobserwować także śryż, czyli jeden z najwcześniejszych etapów zlodzenia wody. Wygląda jak gęsta, mokra kasza lub rozdrobniony śnieg unoszący się na powierzchni.
Powstaje wtedy, gdy temperatura spada nieco poniżej zera, ale woda wciąż pozostaje w ruchu. Kryształki lodu nie łączą się w jednolitą taflę, tylko tworzą drobne, miękkie bryłki. Jeśli mróz się utrzyma, śryż staje się materiałem, z którego buduje się zwarty lód.
Zjawisko to rzadko zwraca uwagę spacerowiczów, a jest jednym z najbardziej fascynujących momentów przejścia wody w stan stały.
Morszkulce, czyli lodowe kule tworzone przez fale
Najbardziej niezwykłym widokiem są jednak morszkulce, czyli niemal idealnie okrągłe kule lodowe leżące na brzegu. Wyglądają jak kamienie lub ogromne śnieżne kule pozostawione przez naturę.
Powstają w falującej wodzie o temperaturze bliskiej zamarzania. Fragment lodu obraca się w wodzie, a każdy obrót dokłada kolejną warstwę zamarzającej brei. W efekcie tworzy się gładka, kulista bryła.
Niektóre mają rozmiar piłki, inne przypominają duże głazy. Ich skupiska tworzą surrealistyczny krajobraz, który bardziej pasowałby do islandzkiego wybrzeża niż do południowego Bałtyku.
Spacer po zimowej plaży przyciąga tłumy
Mimo przenikliwego chłodu nad morzem pojawiło się dziś wiele osób. Jedni fotografują lodowe formacje, inni po prostu spacerują w ciszy, która zimą nad Bałtykiem jest wyjątkowo głęboka.
Brak parawanów, straganów i letniego zgiełku sprawia, że można zobaczyć to miejsce w zupełnie nowym świetle. Każdy detal staje się wyraźniejszy. Ślady ptaków na śniegu, oszronione trawy wydmowe, zamarznięte fragmenty drewna wyrzuconego przez fale.
Zimowe wybrzeże ma w sobie surowe piękno, które działa zupełnie inaczej niż wakacyjny krajobraz.
Piękne widoki, ale warunki są wymagające
Zachwycająca sceneria nie zmienia faktu, że nad morzem panują trudne warunki. Silny wiatr potęguje odczuwalny chłód, a oblodzony piasek jest bardzo śliski. Najbardziej niebezpieczne są okolice samej wody, gdzie lód może być cienki lub podmyty od spodu.
Spacer najlepiej planować w ciepłym, wiatroszczelnym ubraniu i solidnych butach. Warto też zachować dystans od dryfujących brył, które potrafią nagle się przesunąć pod wpływem fal.
Komentarze (0)