Arka Gdynia żegna się z PKO BP Ekstraklasą. W poniedziałkowy wieczór drużyna z Gdyni przegrała 2:3 z Bruk-Bet Termalica Nieciecza, a o jej losie zdecydował dramatyczny gol stracony w doliczonym czasie gry. Dla kibiców był to bolesny finał sezonu pełnego rozczarowań i niewykorzystanych szans.
Spotkanie od początku było niezwykle emocjonujące. Już w pierwszych minutach Arka mogła objąć prowadzenie, jednak brakowało skuteczności. To zemściło się bardzo szybko, gdy Damian Hilbrycht otworzył wynik dla gości.
Gospodarze długo próbowali wrócić do meczu i jeszcze przed przerwą dopięli swego - do siatki trafił Edu Espiau, a po analizie VAR gol został uznany.
Po zmianie stron stadion w Gdyni eksplodował z radości. Vladislavs Gutkovskis pięknym strzałem zza pola karnego wyprowadził Arkę na prowadzenie i wydawało się, że gospodarze są na dobrej drodze do utrzymania nadziei na pozostanie w lidze. Jednak Termalica nie zamierzała się poddawać. W 75. minucie wyrównał Arkadiusz Kasperkiewicz, były zawodnik Arki, który po trafieniu nie celebrował gola z szacunku do dawnego klubu.
Największy dramat przyszedł jednak już w doliczonym czasie gry. Arka rzuciła wszystkie siły do ataku, odsłaniając się w defensywie. Goście wykorzystali kontratak, a Ivan Durdov w 93. minucie zdobył bramkę, która przesądziła o spadku Gdynian z Ekstraklasy.
Komentarze (0)