Spotkanie Lechii Gdańsk z Koroną Kielce zakończyło się wynikiem 4:2, ale przebieg meczu był znacznie bardziej złożony niż sugeruje końcowy rezultat. Kibice zobaczyli aż sześć bramek, czerwoną kartkę, interwencje VAR i dynamiczną końcówkę.
Od pierwszych minut inicjatywa należała do gospodarzy.
Lechia szybko objęła prowadzenie po trafieniu Aleksandara Ćirkovicia w 9. minucie, jednak gol ten został anulowany. Ćirković nie poprzestał na tym i w 19. minucie ponownie skierował piłkę do siatki, tym razem zgodnie z przepisami. Niedługo później, po analizie VAR, sędzia podyktował rzut karny, który na bramkę zamienił Tomas Bobček. Sytuacja Korony dodatkowo się skomplikowała w 27. minucie, gdy po czerwonej kartce dla Kostasa Sotiriou goście musieli grać w osłabieniu.
Po przerwie Lechia podwyższyła prowadzenie - w 59. minucie do siatki trafił Rifet Kapić, ustalając wynik na 3:0. W tym momencie gospodarze mieli wyraźną przewagę bramkową.
Końcówka spotkania przyniosła jednak zmianę przebiegu gry. Najpierw Korona zdobyła gola z rzutu karnego, którego autorem był Dawid Błanik w 78. minucie. Następnie Pau Resta strzelił drugą bramkę dla gości w 82. minucie, zmniejszając stratę do jednego trafienia.
W ostatnich minutach pojawiły się kolejne sytuacje bramkowe, a gra była przerywana analizami VAR. Ostatecznie w doliczonym czasie wynik ustalił Dawid Kurminowski, zdobywając czwartego gola dla Lechii.
Mecz zakończył się wynikiem 4:2 dla Lechii Gdańsk. Kolejne spotkanie zespół z Gdańska rozegra na wyjeździe - 10 kwietnia zmierzy się z Wisłą Płock.
Komentarze (0)