To był wieczór, w którym wszystko mogło potoczyć się inaczej. Trefl Sopot miał swoje momenty, potrafił wrócić do gry i porwać kibiców w Ergo Arena, ale ostatecznie musiał uznać wyższość rywala. O wyniku zdecydował jeden fragment - trzecia kwarta, która odebrała gospodarzom kontrolę nad meczem.
Spotkanie od początku było dynamiczne i dalekie od kalkulacji. Już w pierwszych minutach goście narzucili swoje warunki, szybko obejmując prowadzenie i zmuszając sopocian do odrabiania strat. Treflowi brakowało płynności, a kolejne akcje kończyły się niecelnymi rzutami lub stratami. Mimo to wynik po pierwszej kwarcie (26:28) pozostawiał sprawę otwartą.
Z każdą minutą gospodarze wyglądali jednak coraz lepiej. W drugiej odsłonie złapali właściwy rytm - zaczęli szybciej grać, lepiej dzielić się piłką i skuteczniej kończyć akcje. Efekt? Odrobienie strat i zejście do szatni przy prowadzeniu 50:48. W Ergo Arenie znów było czuć, że ten mecz może ułożyć się po myśli Trefla.
Po przerwie wszystko się zmieniło. Trzecia kwarta okazała się momentem, który ustawił całe spotkanie. Trefl zdobył w niej tylko 15 punktów, tracąc skuteczność i pewność w ataku. W tym samym czasie rywale zaczęli wykorzystywać niemal każdy błąd - szybkie akcje, lepsza selekcja rzutów i konsekwencja sprawiły, że przewaga zaczęła rosnąć.
Sopocianie próbowali reagować, ale brakowało im konkretów. Kilka nieudanych akcji z rzędu wystarczyło, by inicjatywa całkowicie wymknęła się z rąk. I choć do końca meczu pozostawało jeszcze sporo czasu, to właśnie ten fragment miał największy wpływ na końcowy rezultat.
Ostatnia kwarta była już walką o powrót. Trefl rzucił się do odrabiania strat, trafiał ważne rzuty i momentami zmniejszał dystans do kilku punktów. Kibice znów uwierzyli, że możliwy jest zwrot akcji. Problem w tym, że za każdym razem brakowało jednego kroku - jednego przechwytu, jednej skutecznej akcji więcej.
Końcówka była wyrównana (28:28), ale wcześniejsze straty okazały się zbyt duże. Rywale zachowali więcej spokoju, kontrolowali tempo i nie pozwolili już odebrać sobie zwycięstwa.
W zespole Trefla najwięcej punktów zdobyli Nick Johnson Scruggs (16) oraz Mindaugas Kacinas (15), jednak w decydujących momentach zabrakło wsparcia i skuteczności całej drużyny.
Energa Trefl Sopot - Legia Warszawa 93:100 (26:28, 24:20, 15:24, 28:28)
Komentarze (0)