reklama

Ergo Arena pełna emocji. Trefl musiał uznać wyższość rywala

Opublikowano:
Autor:

Ergo Arena pełna emocji. Trefl musiał uznać wyższość rywala - Zdjęcie główne
Autor: FB/Energa Trefl Sopot

reklama
Udostępnij na:
Facebook
SportSopocianie walczyli do ostatnich sekund, ale jeden słabszy fragment meczu przesądził o porażce. Mimo ambitnej postawy i walki punkt za punkt nie udało się odwrócić losów spotkania.
reklama

To był wieczór, w którym wszystko mogło potoczyć się inaczej. Trefl Sopot miał swoje momenty, potrafił wrócić do gry i porwać kibiców w Ergo Arena, ale ostatecznie musiał uznać wyższość rywala. O wyniku zdecydował jeden fragment - trzecia kwarta, która odebrała gospodarzom kontrolę nad meczem.

Spotkanie od początku było dynamiczne i dalekie od kalkulacji. Już w pierwszych minutach goście narzucili swoje warunki, szybko obejmując prowadzenie i zmuszając sopocian do odrabiania strat. Treflowi brakowało płynności, a kolejne akcje kończyły się niecelnymi rzutami lub stratami. Mimo to wynik po pierwszej kwarcie (26:28) pozostawiał sprawę otwartą.

Z każdą minutą gospodarze wyglądali jednak coraz lepiej. W drugiej odsłonie złapali właściwy rytm - zaczęli szybciej grać, lepiej dzielić się piłką i skuteczniej kończyć akcje. Efekt? Odrobienie strat i zejście do szatni przy prowadzeniu 50:48. W Ergo Arenie znów było czuć, że ten mecz może ułożyć się po myśli Trefla.

reklama

Po przerwie wszystko się zmieniło. Trzecia kwarta okazała się momentem, który ustawił całe spotkanie. Trefl zdobył w niej tylko 15 punktów, tracąc skuteczność i pewność w ataku. W tym samym czasie rywale zaczęli wykorzystywać niemal każdy błąd - szybkie akcje, lepsza selekcja rzutów i konsekwencja sprawiły, że przewaga zaczęła rosnąć.

Sopocianie próbowali reagować, ale brakowało im konkretów. Kilka nieudanych akcji z rzędu wystarczyło, by inicjatywa całkowicie wymknęła się z rąk. I choć do końca meczu pozostawało jeszcze sporo czasu, to właśnie ten fragment miał największy wpływ na końcowy rezultat.

Ostatnia kwarta była już walką o powrót. Trefl rzucił się do odrabiania strat, trafiał ważne rzuty i momentami zmniejszał dystans do kilku punktów. Kibice znów uwierzyli, że możliwy jest zwrot akcji. Problem w tym, że za każdym razem brakowało jednego kroku - jednego przechwytu, jednej skutecznej akcji więcej.

reklama

Końcówka była wyrównana (28:28), ale wcześniejsze straty okazały się zbyt duże. Rywale zachowali więcej spokoju, kontrolowali tempo i nie pozwolili już odebrać sobie zwycięstwa.

W zespole Trefla najwięcej punktów zdobyli Nick Johnson Scruggs (16) oraz Mindaugas Kacinas (15), jednak w decydujących momentach zabrakło wsparcia i skuteczności całej drużyny.

Energa Trefl Sopot - Legia Warszawa 93:100 (26:28, 24:20, 15:24, 28:28)

reklama
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
logo