Dominacja jednej drużyny w meczu Lechii. Jest DUŻY awans!

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Dominacja jednej drużyny w meczu Lechii. Jest DUŻY awans! - Zdjęcie główne
Zobacz
galerię
1
zdjęć

reklama
Udostępnij na:
Facebook
SportLechia Gdańsk wygrała z Termaliką Bruk Bet Niecieczą 5:1 w meczu 17.kolejki Ekstraklasy. Bramki dla biało-zielonych zdobyli Tomas Bobcek (dwie), Maksym Diaczuk, Rifet Kapić oraz Matej Rodin. Dzięki wygranej ekipa z Trójmiasta wyszła ze strefy spadkowej.
reklama

Zaufanie do zawodników to podstawa

- Nie zgodzę się z tym, że źle zagrał w Warszawie. Wydarzyło się kilka rzeczy przed utratą bramki. Wiecie, jaki mam styl prowadzenia zespołów i że nie będę otwarcie krytykował moich graczy. Jeśli ktokolwiek ma wziąć odpowiedzialność za błędy, zrobię to ja - powiedział przed meczem z Termaliką John Carver zapytany o Maksyma Diaczuka

Wiadro pomyj spadło za postawę Ukraińca w poprzedniej kolejce, zwłaszcza za to, że w końcówce spotkania z Legią Warszawa (2:2) przegrał w polu karnym pojedynek "bark w bark" z Urbańskim, który następnie skierował futbolówkę do bramki i doprowadził do wyrównania, stąd też niektórzy zaczęli domagać się posadzenia na ławkę stopera.

reklama

Nic z tego - Anglik jest konsekwentny w swoich wyborach i postawił na tą samą "11" jak tydzień temu. Jeżeli mielibyśmy szukać "nowości" - do kadry meczowej wrócili po kontuzjach Alex Paulsen oraz Bartłomiej Kłudka.

Na początku spotkania przeważała Lechia - w 4.minucie Tomas Bobcek zgarnął futbolówkę w polu karnym gości i oddał celny strzał z ok. 15.metra - płaskie uderzenie, zmierzające w prawy dolny róg bramki, złapał bez większych problemów Chovan.

Niespodziewany wstrząs nie zachwiał dyspozycji Lechii 

Biało-zieloni otworzyli wynik meczu w 16.minucie po skutecznie wyegzekwowanym rzucie karnym przez Bobcka. Zanim to się stało, zakotłotwało się w "16" Słoników - złe wybicie z bocznej strefy boiska przejął Matej Rodin i zgrał do Kacpra Sezonienki. Skrzydłowy następnie wypatrzył Tomasza Wójtowicza, który stał przed dogodną okazją do zdobycia gola, ale wolał oddać futbolówkę Bobckowi.

reklama

Słowacki snajper strzelił w środek bramki Termaliki, gdzie stał Isik. Obrońca popisał się ofiarną, ale nieprzepisową interwencją, ponieważ dotknął piłkę ręką i sędzia Piszczelok bez wahania wskazał na 11.metr, który - jak wspomnieliśmy wyżej - pewnie wykorzystał napastnik.

Po chwili Ivan Zhelizko użył swojego największego atutu - strzału z dystansu. Dobrze przygotowany na taką okoliczność był Chovan, "parując" futbolówkę nad poprzeczkę po próbie pomocnika z ok. 25.metra.

Lechia swobodnie czuła się na boisku, zwłaszcza skrzydłowi, którzy "napędzali" akcje gospodarzy, korzystając z wolnych przestrzeni jak chociażby w 31.minucie, kiedy Camilo Mena wycofał do Bobcka. Słowakowi zabrakło nie tyle precyzji, co lepszego ułożenia stopy, bowiem po jego strzale piłka poleciała tylko w środek bramki.

reklama

Niewykorzystane sytuacje lubią się mścić? Owszem. Przekonali się o tym gdańszczanie 60 sekund później. Fassebender zagrał wszerz boiska do Hilbrychta. Ten z kolei świetnie wypatrzył wychodzącego na wolną pozycję Kurzawę.

Były reprezentant Polski uciekł spod opieki Zhelizki i stanął "oko w oko" z Weirauchem. Bramkarz deliktanie odbił futbolówkę, tyle że wpadł na nią Jimenez i to on wcisnął ją do bramki.

Sytuacja wróciła do normy w 39.minucie. Jak nie Zhelizko, to przecież Kapić potrafi "ukąsić" sprzed "16". Przekonał się o tym Chovan, który stanął jak słup i tylko podziwiał, jak piłka leci w lewy róg bramki po uderzeniu wewnętrzną częścią stopy kapitana Lechii. 

reklama

Więcej już nic ciekawego się nie działo w pierwszej połowie. Z jednej strony Lechia zasłużenie prowadziła, z drugiej można było mówić o małym niedosycie, bowiem rezultat po 45 minutach nie do końca odzwierciedlał przewagi gospodarzy nad ekipą z Niecieczy. 

Ofenswyni obrońcy 

Po przerwie Lechia podwyższyła prowadzenie -  ponownie na listę strzelców wpisał się Bobcek w 54.minucie. Zaczęło się od podania Kapicia nad linią obrony w stronę Meny. Tym razem podanie Kolumbijczyka wykorzystał Słowak. Zresztą, nie mogło być inaczej - skrzydłowy zagrał mu na tzw. "nos" do pustej bramki w okolice pola bramkowego, bowiem futbolówka przeszła jeszcze przez bramkarza Chovana.

Mało? W 61.minucie dośrodkowanie z rzutu rożnego Zhelizki wykorzystał Matej Rodin, który uderzeniem głową zdobył czwartego gola dla gdańszczan w sobotnie popołudnie. 

Obrońcy mieli dzisiaj naprawdę "dzień konia" - w 65.minucie tym razem Maksym Diaczuk pokazał swój ofensywny kunszt. Ponownie w akcji brał udział kapitan Lechii, bowiem jego podanie przedłużył Rodin w stronę ustawionego najbliżej bramki Ukraińca. Następnie stoper schuldnym strzałem "główką" z bliskiej odległości pokonał bramkarza Słoników. 

Postronni kibice mogli być zdziwieni bardzo słabą postawą Termaliki, zwłaszcza że tydzień wcześniej bez większych problemów poradzili sobie z drugą trójmiejską drużyną - Arką Gdynia (2:0).

Podobnie, jak w pierwszej części, defensywa ekipy z Niecieczy na bardzo dużo pozwalała zawodnikom ofensywnym biało-zielonym. Dość często wychodzili oni z kontrami i gdyby podjemowali lepsze decyzje podczas szybkich ataków, dorobek bramkowy gdańszczan mógłby być jeszcze większy.

Kilka jak nie kilkanaście siwych włosów zapewne urosło Marcinowi Broszowi w trakcie spotkania, podczas gdy Johnowi Carverowi duży kamień spadł z serca - Lechia Gdańsk (przynajmniej na chwilę obecną) wyszła ze strefy spadkowej. 

Lechia Gdańsk - Termalica Bruk-Bet Nieciecza 5:1 (2:1)

Bramki: Bobcek (16' - karny), (54'), Kapić (39'), Rodin (61'), Diaczuk (65') - Jimenez (32')

reklama
WRÓĆ DO ARTYKUŁU
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
logo