- Niedziela na Targach Rzeczy Ładnych. Tłumy i energia od pierwszych minut
- Ponad 250 wystawców i 10 stref. Przekrój całego polskiego designu
- Ceramika w centrum uwagi. Najbardziej oblegana część targów
- Plakaty i ilustracje. Ściany, które zatrzymują na dłużej
- Meble, które można dotknąć i sprawdzić
- Tekstylia, moda i codzienny design
- Nie tylko zakupy. Rozmowy, relacje i doświadczenie
- Komfort zwiedzania. Strefa wyciszenia i spokojniejsze godziny
W niedzielę tempo nie spadło ani na chwilę, a hala wciąż była pełna ludzi.
Niedziela na Targach Rzeczy Ładnych. Tłumy i energia od pierwszych minut
Drugi dzień Targi Rzeczy Ładnych 2026 tylko potwierdził, jak silną marką stało się to wydarzenie. W AmberExpo od godziny 11:00 zaczęło robić się tłoczno, a z każdą kolejną godziną ludzi przybywało. Nie była to przypadkowa publiczność. Widać było osoby, które wracają tu co roku, ale też nowych odwiedzających, którzy chcieli sprawdzić, o co chodzi w fenomenie TRŁ. Jedni przyszli po konkretne rzeczy, inni po inspiracje. Prawie każdy wychodził z torbą pełną zakupów.
Ponad 250 wystawców i 10 stref. Przekrój całego polskiego designu
Tegoroczna edycja to ponad 250 wystawców z całej Polski i aż 10 stref tematycznych, które tworzyły spójną, ale bardzo różnorodną całość.
Na odwiedzających czekały między innymi:
- ceramika i rękodzieło od kilkudziesięciu pracowni
- plakaty, ilustracje i grafika użytkowa
- meble i wyposażenie wnętrz
- tekstylia i moda od niezależnych marek
- produkty wellness i ekologiczne kosmetyki
- biżuteria i dodatki lifestyle
- strefa deli z jedzeniem, kawą i słodkościami
- strefa dla dzieci Mamaville
Nowością, która przyciągała uwagę, była wystawa „Debiut Roku TRŁ 2025”. To przegląd najciekawszych młodych marek, które dopiero wchodzą na rynek, ale już pokazują bardzo wysoki poziom.
Ceramika w centrum uwagi. Najbardziej oblegana część targów
Jeśli było jedno miejsce, gdzie ruch praktycznie nie ustawał, to właśnie tutaj. Aleja ceramiki w sercu AmberExpo przyciągała jak magnes podczas Targi Rzeczy Ładnych 2026. Blisko 40 marek pokazało pełne spektrum możliwości. Od spokojnych, minimalistycznych form, przez organiczne kształty inspirowane naturą, aż po odważne, kolorowe projekty, które trudno było przeoczyć. Przy stoiskach Cześć Studio, Åoomi czy Very Ugly Plates tłum gęstniał szczególnie.
To nie była szybka konsumpcja wzroku. Ludzie brali naczynia do ręki, czuli ich ciężar, oglądali detale, wracali jeszcze raz. Wybierali rzeczy z myślą, że zostaną z nimi na długo. Pokazy toczenia na żywo tylko podkręcały ten klimat, pozwalając zajrzeć za kulisy powstawania każdego przedmiotu.
Plakaty i ilustracje. Ściany, które zatrzymują na dłużej
Kilka kroków dalej atmosfera zmieniała się, ale tempo wcale nie spadało. Strefa plakatów i ilustracji zamieniała się w żywą galerię, pełną kolorów, emocji i pomysłów. Ściany szczelnie pokryte grafikami tworzyły przestrzeń, w której trudno było przejść obojętnie. Prace Adama Kosika, Przemka Sokołowskiego, Pauli Dudek czy Vouflemmy przyciągały różnorodnością i charakterem.
Od spokojnych kompozycji po projekty z przymrużeniem oka. Każdy znajdował coś dla siebie. Efekt był prosty do zauważenia. Coraz więcej osób wychodziło stąd z rulonami pod pachą i uśmiechem, który zdradzał, że plan zakupowy właśnie się rozszerzył.
Meble, które można dotknąć i sprawdzić
W strefie mebli wszystko zwalniało, ale tylko pozornie. Tutaj decyzje były bardziej przemyślane. To była przestrzeń do testowania, nie tylko oglądania. Sofy Miuform i Scandisofa, ręczne projekty Dappo czy MP Nidzica, nowoczesne formy od Unikat Studio. Każdy element można było sprawdzić, dotknąć, usiąść i ocenić bez pośpiechu. Rozmowy z projektantami były równie ważne, jak same produkty. Pytania o materiały, wykonanie, możliwości dopasowania. To właśnie tutaj design spotykał się z realnymi potrzebami i zaczynał nabierać bardzo konkretnego wymiaru.
Tekstylia, moda i codzienny design
W strefie tekstyliów robiło się lżej, bardziej miękko i kolorowo. Koce, kimona, ubrania i dodatki tworzyły przestrzeń, w której design wchodził w codzienność. Projekty Hogai, Casa Manta, Polas czy Szmat Skład przyciągały formą i kolorem, ale też funkcjonalnością. To rzeczy, które nie tylko dobrze wyglądają, ale po prostu chce się ich używać. Obok nich naturalnie rozwijała się strefa wellness i eko. Kosmetyki, świece, akcesoria do relaksu. Produkty, które wpisują się w spokojniejszy, bardziej świadomy styl życia. I widać było, że to kierunek, który przyciąga coraz więcej osób.
Nie tylko zakupy. Rozmowy, relacje i doświadczenie
To, co naprawdę wyróżnia Targi Rzeczy Ładnych, dzieje się trochę obok samej sprzedaży. Między stoiskami, w rozmowach, w detalach. Tutaj można podejść i zapytać o wszystko. Jak powstaje dany przedmiot, skąd pomysł, dlaczego właśnie taki materiał. Twórcy są obecni, otwarci, chętni do rozmowy. I to czuć. Dzięki temu rzeczy przestają być tylko „ładne”. Zaczynają mieć kontekst, historię, znaczenie. A zakupy zamieniają się w coś bardziej osobistego niż szybkie „wezmę to”.
Komfort zwiedzania. Strefa wyciszenia i spokojniejsze godziny
Przy tak dużej skali wydarzenia, jak Targi Rzeczy Ładnych 2026 organizacja ma ogromne znaczenie. I tutaj było to dobrze przemyślane. Na terenie AmberExpo działała strefa wyciszenia, do której można było wejść, żeby na chwilę odciąć się od hałasu i nadmiaru bodźców. To rozwiązanie szczególnie doceniały osoby wrażliwe sensorycznie, ale korzystali z niego też ci, którzy po prostu chcieli złapać oddech.
Dodatkowo w wybranych godzinach muzyka była wyraźnie przyciszana. Niby drobna zmiana, ale w praktyce robiła dużą różnicę. Dzięki temu nawet w największym tłumie można było na moment zwolnić i spokojniej chłonąć to, co działo się wokół.
Komentarze (0)