Wprowadzone stawki mają zachęcić do zwrotu opakowań. Dla plastikowych butelek PET do 3 litrów oraz puszek aluminiowych do 1 litra kaucja wyniesie 0,50 zł. Z kolei dla szklanych butelek zwrotnych do 1,5 litra – 1 zł. Kluczowe jest to, że zwrot nie wymaga paragonu. Dzięki temu każdą butelkę będzie można oddać w dowolnym punkcie uczestniczącym w systemie, niezależnie od miejsca zakupu.
Obowiązki sklepów – od metrażu zależy wszystko
System przewiduje różne zasady dla różnych placówek:
- sklepy o powierzchni powyżej 200 m² muszą przyjmować opakowania i oddawać kaucję,
- mniejsze sklepy mogą, ale nie muszą brać udziału,
- wyjątkiem są punkty sprzedające szkło zwrotne – dla nich odbiór jest obowiązkowy.
To oznacza, że przede wszystkim duże sieci handlowe muszą zorganizować punkty odbioru i odpowiednie zaplecze logistyczne.
Znana sieć drogeryjna Rossmann zdecydowała się na rezygnację. Agata Nowakowska tłumaczyła: „To rozwiązanie jest niedostosowane do formatu drogerii, w których sprzedaje się głównie kosmetyki, a napoje to niszowa kategoria”.
W praktyce oznacza to, że w drogeriach nie kupimy już wody, soków czy energetyków.
Market budowlany idzie tą samą drogą
Zaskakująca decyzja przyszła również ze strony marketu budowlanego Leroy Merlin. Jacek Hutyra wyjaśniał: – Leroy Merlin zdecydował się „zaprzestać sprzedaży napojów w butelkach i nie uczestniczyć w systemie kaucyjnym”.
Dla klientów oznacza to brak możliwości zakupu napojów przy okazji zakupów remontowych czy budowlanych.
Organizacje branżowe ostrzegają przed chaosem
Polska Organizacja Handlu i Dystrybucji (POHiD) już w sierpniu alarmowała, że system „nie jest gotowy do wdrożenia w obecnym kształcie”. W apelu do premiera Donalda Tuska organizacja wskazała, że konieczne jest objęcie obowiązkiem także sklepów non-food. Tylko wtedy system może być szczelny i działać skutecznie.
Resort klimatu odpowiada, że system ma być „powszechny, jednolity i szczelny”. Urzędnicy dodają, że każde wyłączenie sprawi, że reforma będzie nieskuteczna.
Dla konsumentów zniknięcie napojów z drogerii czy marketów budowlanych to realne utrudnienie. Wiele osób przyzwyczaiło się do szybkiego zakupu wody czy energetyka „przy okazji”. Teraz trzeba będzie udać się do supermarketu lub sklepu osiedlowego, który przystąpi do systemu.
Czy reforma osiągnie cel?
Eksperci podkreślają, że system jest potrzebny, ale musi być dopracowany. Na razie pierwsze decyzje sieci pokazują, że wdrożenie będzie trudne i wyboiste.
Komentarze (0)