- Protest pod Radą Miasta Gdańska. „Mieszkania dla ludzi, nie dla zysku”
- Podatek od pustostanów w Gdańsku. Nawet 35 zł za m² zamiast 1,19 zł
- Radny dzielnicy Śródmieście: „Gdańsk nie jest hotelem inwestycyjnym”
- Lokale jako „betonowe złoto”. Spór o spekulację mieszkaniową
- Miliony złotych na mieszkania komunalne
- Ceny mieszkań w Gdańsku rosną najszybciej w Polsce
- Ostre zarzuty wobec władz miasta
- Sesja Rady Miasta Gdańska pod presją mieszkańców
Sesja Rady Miasta stała się areną jednego z najostrzejszych sporów o politykę mieszkaniową w Gdańsku w ostatnich latach.
Protest pod Radą Miasta Gdańska. „Mieszkania dla ludzi, nie dla zysku”
W czwartek 26 lutego rano, w chwili rozpoczęcia obrad, przed Nowym Ratuszem pojawili się aktywiści, mieszkańcy oraz politycy związani głównie z Partią Razem. Powodem była obywatelska inicjatywa uchwałodawcza pod hasłem „Mieszkania dla ludzi, nie dla zysku”.
Projekt ma zmusić władze miasta do stosowania wyższej stawki podatku wobec lokali, które nie służą do stałego zamieszkania. Chodzi przede wszystkim o mieszkania wykorzystywane pod Airbnb, najem krótkoterminowy, inwestycyjne pustostany oraz lokale trzymane wyłącznie jako lokata kapitału.
Według inicjatorów to właśnie takie mieszkania w dużym stopniu ograniczają dostępność lokali dla zwykłych mieszkańców.
Podatek od pustostanów w Gdańsku. Nawet 35 zł za m² zamiast 1,19 zł
Sednem uchwały jest zmiana sposobu opodatkowania części mieszkań. Dziś większość lokali płaci preferencyjną stawkę mieszkaniową wynoszącą około 1,19 zł za metr kwadratowy rocznie.
Autorzy projektu chcą, aby mieszkania wykorzystywane komercyjnie były traktowane jak działalność gospodarcza. Oznaczałoby to podatek rzędu 34–35 zł za m².
Różnica jest ogromna i według zwolenników uchwały mogłaby zniechęcić do przetrzymywania mieszkań w celach inwestycyjnych. Szacuje się, że takie rozwiązanie mogłoby przynieść miastu nawet około 3 mln zł rocznie dodatkowych wpływów. Pieniądze miałyby zostać przeznaczone m.in. na remont miejskich pustostanów i budowę mieszkań komunalnych.
Radny dzielnicy Śródmieście: „Gdańsk nie jest hotelem inwestycyjnym”
Jednym z uczestników protestu był Michał Dziergas, radny dzielnicy Śródmieście. W rozmowie z Pulsem Gdańska podkreślił, że inicjatywa ma pokazać, iż miasto powinno w pierwszej kolejności służyć mieszkańcom, a nie inwestorom.
– Spotykamy się tutaj dlatego, że chcemy zaznaczyć dla władz miasta Gdańska i dla mieszkańców Gdańska, że dziś procedowana jest nasza uchwała, która ma unormować sytuację na rynku mieszkaniowym. Ma być sygnałem tego, że Gdańsk nie jest hotelem inwestycyjnym, tylko Gdańsk jest miastem, w którym wciąż żyją ludzie i w którym młodzi ludzie chcieliby móc stawiać swoje pierwsze kroki w samodzielnym życiu – przekazał Michał Dziergas, radny dzielnicy Śródmieście.
Radny zwrócił uwagę, że dla wielu młodych osób zakup mieszkania staje się praktycznie niemożliwy.
– My oczekujemy, że miasto Gdańsk weźmie odpowiedzialność i przestanie uciekać od tej odpowiedzialności i umywać sobie ręce wadliwymi opiniami prawnymi.
Lokale jako „betonowe złoto”. Spór o spekulację mieszkaniową
Zdaniem inicjatorów uchwały część mieszkań w Gdańsku pozostaje niewykorzystywana przez długie miesiące lub lata. Są kupowane wyłącznie z myślą o wzroście wartości.
– Lokale trzymane w celach spekulacyjnych, zamknięte pod kluczem, nadal są opodatkowane stawką preferencyjną – powiedział Michał Dziergas w rozmowie z Pulsem Gdańska.
Autorzy projektu powołują się na orzecznictwo Naczelnego Sądu Administracyjnego, które dopuszcza traktowanie takich lokali jako zajętych na działalność gospodarczą.
– My oczekujemy, że będzie stosowane postanowienie Naczelnego Sądu Administracyjnego, który wskazuje, że tego typu lokale mogą być traktowane jako zajęte na prowadzenie działalności gospodarczej, czyli stawka 35 zł od metra kwadratowego.
Miliony złotych na mieszkania komunalne
Zwolennicy uchwały podkreślają, że dodatkowe wpływy podatkowe mogłyby realnie zwiększyć liczbę lokali komunalnych w mieście.
– To są środki, które pozwalałyby budować znacznie więcej bloków komunalnych. Na przykład dwa bloki po 15 mieszkań. To już realna pomoc – Radny zaznaczył – My potrzebujemy więcej wcześniej, zamiast czekać kolejne lata na rozwiązania, które mogą wcale się nie pojawić.
Ceny mieszkań w Gdańsku rosną najszybciej w Polsce
Według danych przywoływanych przez inicjatorów projektu średnia cena metra kwadratowego w Gdańsku wynosi około 15 tys. zł i należy do najszybciej rosnących w kraju. Oznacza to, że zakup mieszkania o powierzchni 50 m² to wydatek rzędu 750 tys. zł. Dla wielu mieszkańców oznacza to konieczność zaciągnięcia wysokiego kredytu lub wieloletniego odkładania całych dochodów.
Protestujący twierdzą, że bez ograniczenia spekulacji i najmu krótkoterminowego sytuacja będzie się tylko pogarszać.
Ostre zarzuty wobec władz miasta
W wystąpieniu pojawiła się także krytyka dotychczasowej polityki mieszkaniowej Gdańska.
– Będziemy o tym przypominać do skutku, jak koalicja rządząca miastem stwierdziła, że od mieszkańców woli spekulantów i deweloperów i doprowadza do tego, że my nie możemy w nim normalnie funkcjonować” — powiedział radny w rozmowie z Pulsem Gdańska. – Miasto Gdańsk wiecznie tłumaczy się brakiem środków. My im dzisiaj dajemy te środki do ręki.
Sesja Rady Miasta Gdańska pod presją mieszkańców
Głosowanie nad uchwałą miało pokazać, czy władze miasta zdecydują się na bardziej zdecydowane działania wobec inwestycyjnych pustostanów i najmu krótkoterminowego.
Dla jednych to konieczny krok, by mieszkania w Gdańsku znów zaczęły służyć mieszkańcom, dla innych kontrowersyjne rozwiązanie mogące wywołać skutki prawne i ekonomiczne. Jedno jest pewne — temat dostępności mieszkań stał się jednym z najgorętszych sporów w mieście.
Komentarze (0)