Ostatnie dni w Gdańsku upłynęły pod znakiem niebezpiecznej gołoledzi. Oblodzone chodniki i ścieżki rowerowe sprawiły, że wiele osób trafiło na Szpitalne Oddziały Ratunkowe z poważnymi urazami. Lekarze mówią przede wszystkim o złamaniach kończyn, zwichnięciach oraz urazach głowy, do których dochodziło podczas poślizgnięć na nieodśnieżonych lub niedostatecznie zabezpieczonych nawierzchniach.
Mieszkańcy zwracają uwagę, że poruszanie się pieszo było wyjątkowo trudne. W wielu miejscach cienka warstwa lodu była niemal niewidoczna, co zwiększało ryzyko upadków. Szczególnie niebezpieczne okazały się chodniki osiedlowe, przejścia dla pieszych oraz odcinki tras rowerowych, z których korzystają także piesi.
Miasto Gdańsk zapewnia, że prowadzi intensywne działania związane z zimowym utrzymaniem dróg, chodników i ciągów pieszo-rowerowych. Jak podkreślają urzędnicy, służby pracują bez przerwy, reagując na zmieniające się warunki atmosferyczne.
—W przypadku intensywnych opadów śniegu lub gołoledzi służby pracują w trybie ciągłym – odśnieżanie i posypywanie odbywa się cyklicznie, aż do przywrócenia pełnej przejezdności. Chodniki można posypać piaskiem (ziarna 0,1–1 mm), kruszywem (do 4 mm) lub solą drogową. Dozwolone są też chlorki sodu, magnezu, wapnia oraz mieszanki środków chemicznych i niechemicznych. Codziennie na ulicach Gdańska pracuje ponad 100 osób, które zapobiegają skutkom zimy — poinformowała nas Paulina Chełmińska z gdańskiego magistratu
Mimo tych deklaracji wielu gdańszczan ocenia efekty działań jako niewystarczające. W mediach społecznościowych pojawiają się liczne zgłoszenia dotyczące śliskich chodników i braku reakcji służb, szczególnie poza głównymi arteriami miasta.
Komentarze (0)