Tegoroczna rekrutacja na Uniwersytecie Gdańskim przyniosła historyczny wynik. Po raz pierwszy wszystkie miejsca na kierunku etnofilologia kaszubska zostały zajęte. Jednocześnie Uniwersytet Pomorski w Słupsku uruchomił pierwsze studia podyplomowe przygotowujące do nauczania języka kaszubskiego. To pokazuje, że zainteresowanie kaszubszczyzną systematycznie rośnie, a dla wielu młodych osób staje się ona nie tylko elementem tożsamości, ale także świadomym wyborem ścieżki zawodowej.
Chcę wierzyć, że dorosło pokolenie Kaszubów, którzy kaszubskość – kulturę, przyrodę, historię i język – widzą w kategoriach lokalne, bliskie, moje czy nasze, a nie „wsiowe” – podkreśla dr Justyna Pomierska, przewodnicząca rady programowej etnofilologii kaszubskiej na Uniwersytecie Gdańskim.
Efekt wieloletniej pracy
Zdaniem przedstawicieli środowiska akademickiego obecny sukces nie jest przypadkowy. To rezultat ponad trzech dekad prowadzenia edukacji regionalnej w szkołach oraz stopniowej zmiany społecznego postrzegania języka kaszubskiego. Ważnym impulsem okazały się również zmiany przepisów, które ostatecznie uregulowały status absolwentów kierunku.
Nowelizacje prawa sprawiły, że absolwenci studiów I stopnia na specjalności nauczycielskiej uzyskali pełne kwalifikacje do nauczania języka kaszubskiego we wszystkich typach szkół. Po ukończeniu studiów II stopnia z filologii polskiej mogą natomiast uczyć również języka polskiego.
Edukacja kaszubska prowadzona w szkołach od ponad trzech dekad właśnie owocuje. Rodzice naszych studentów teoretycznie mogli już uczyć się kaszubskiego w szkole, a ludzie oswoili się z myślą, że to pełnoprawny język, a nie gwara, co dawniej odczuwano jako coś mniejszego czy podrzędnego
Wyjaśnia dr Justyna Pomierska. Jak dodaje, uregulowanie przepisów dało kandydatom poczucie bezpieczeństwa – poczuli, że kierunek jest stabilny, a dyplom przynosi konkretne, intratne korzyści zawodowe.
Studenci z różnych środowisk
Na etnofilologii kaszubskiej spotykają się osoby o bardzo różnym doświadczeniu. Część kontynuuje rodzinne tradycje, jak Franciszek Wandtke, wnuk działacza Ludwika Bacha, czy rodzeństwo Makuratów z zespołu Demore - śpiewającego utwory przetłumaczone na język kaszubski. Są również osoby zawodowo związane z kulturą, między innymi graficzka Małgorzata Walasek z Kaszubskiego Domu Kultury w Gdyni. Nie brakuje także studentów łączących ten kierunek z historią lub polonistyką. Co ciekawe, na studiach pojawiają się nie tylko mieszkańcy Pomorza, ale również osoby z innych regionów Polski, a nawet z zagranicy.
Z mojego punktu widzenia studiowaniu sprzyja różnorodność grupy. To nigdy nie są w większości tylko maturzyści – przychodzą do nas ludzie z różnym doświadczeniem kulturowym i językowym. W małej grupie muszą ze sobą więcej dogadać, co niezwykle sprzyja zacieśnianiu relacji i podejmowaniu wspólnych inicjatyw – opowiada dr Justyna Pomierska.
Powrót do lokalnych korzeni
Rosnące zainteresowanie kaszubszczyzną widać nie tylko na uczelniach. Język i kultura Kaszub coraz częściej pojawiają się w przestrzeni publicznej. Dwujęzyczne tablice, wydarzenia związane ze stuleciem Gdyni, obecność kaszubskich akcentów podczas Tour de Pologne czy popularność internetowych twórców sprawiają, że regionalna tożsamość staje się bardziej widoczna.
Według Magdaleny Januszczyk-Łabackiej - prezes Kaszubskiego Uniwersytetu Ludowego- wpisuje się to w szerszy trend poszukiwania autentyczności.
Coraz więcej osób interesuje się dziś językiem i kulturą Kaszub, bo w świecie, który staje się coraz bardziej jednolity, ludzie szukają czegoś prawdziwego i zakorzenionego. Mamy dość tego, że wszystko wygląda tak samo. Chcemy wracać do miejsc, historii i zwyczajów, które mają sens, są lokalne i wynikają z relacji, a nie z masowej produkcji – zauważa Magdalena Januszczyk-Łabacka
Tradycja, która żyje
W utrzymaniu zainteresowania kulturą kaszubską dużą rolę odgrywają także lokalne instytucje. Kaszubski Uniwersytet Ludowy od lat organizuje projekty, które łączą pokolenia i pozwalają poznawać regionalne dziedzictwo w praktyce. Wśród nich są między innymi Wiejskie Kuźnie Pamięci, projekty sąsiedzkie oraz Plenery Artystyczne.
W Kaszubskim Uniwersytecie Ludowym od lat robimy wszystko, żeby ta kultura nie tylko przetrwała, ale żeby miała się dobrze. Nie zamykamy jej w gablotach. Ta kultura naprawdę żyje, nie jest muzealnym eksponatem, tylko codziennością. Najważniejsze jest spotkanie pokoleń: kiedy młodzi siadają ze starszymi, tradycja przestaje być czymś z podręcznika, a staje się częścią życia. Przyszłość Kaszub zależy od nas wszystkich – od tego, co robimy na co dzień – podkreśla Magdalena Januszczyk-Łabacka.
Komentarze (0)