Wyjątkowe odkrycie
Prace na polach kilka kilometrów od terenu dawnego obozu w Sztutowie prowadziło pod koniec sierpnia Pomorskie Towarzystwo Prospekcji Historycznej In Terra, wspierane m.in. przez Stowarzyszenie Poszukiwawczo-Historyczne Gulden. W miejscu nazywanym obozowym śmietnikiem natrafiono na posrebrzaną mosiężną rurkę z ręcznie wyciętymi napisami.
Kom. Bartłomiej Góra z pomorskiej policji, prezes stowarzyszenia Gulden i uczestnik poszukiwań, mówił Radiu Gdańsk, że początkowo nikt nie zwrócił na przedmiot uwagi. Wyglądał jak dziesiątki innych porzuconych rzeczy, dopóki poszukiwacze nie dostrzegli napisów.
Imię, miasto i data początku marszu śmierci
Do odczytania napisów użyto technik kryminalistycznych. Nadkom. Przemysław Andrearczyk z Komendy Wojewódzkiej Policji w Gdańsku wykonał makrofotografie. Ujawniły imię i nazwisko Aarne Kovala, napis Oulu, Finland oraz datę 25 stycznia 1945 roku. Tego dnia rozpoczęła się ewakuacja obozu i marsz śmierci. Michał Rutkowski z In Terra zwraca uwagę, że tę datę wyryto na rurce 2 razy, pod różnymi kątami.
Według Góry to kawałek rurki ze stopu metali, prawdopodobnie z posrebrzanego mosiądzu, o wysokości około 20 cm i średnicy 3,5 cm. Ze względu na kształt poszukiwacze roboczo nazwali go świecznikiem, ale jego funkcja pozostaje niewyjaśniona. Napisy według policjanta powstały podręcznym narzędziem. Przypuszcza, że mogło to być coś ostro zakończonego, na przykład kawałek widelca. Podkreślał, że to nie kolejna łuska, hełm czy guzik, lecz rzecz bardzo osobista.
[Zdjęcie: Documentary-style still-life with archival texture, landscape 16:9: a narrow concrete quay of an old Baltic port in grey autumn drizzle, cobblestones wet, a row of mooring bollards and a coil of thick hemp rope in the foreground, the dark hull of a 1940s cargo steamer softly blurred behind. Muted palette of slate, rust and grey-green, 35 mm lens, eye level, no people. Somber, still. No readable text, no letters, no logos, no flags, no watermark, no recognizable faces.] Ilustracja AI: nabrzeże portowe w deszczu
16-latek aresztowany w gdańskim porcie
Historię Aarne Kovali opisała jego córka Liisa Kovala, kanadyjska pisarka fińskiego pochodzenia, w książce „Surviving Stutthof” wydanej w 2017 roku. Powstała na podstawie rozmów z ojcem, w 2020 roku ukazało się fińskie wydanie. Według książki Aarne pochodził z Oulu i jako nastolatek zaciągnął się na fiński statek handlowy Wappu, który w czasie wojny przewoził materiały wojenne między Finlandią, Polską a Niemcami.
Według opisu książki po podpisaniu przez Finlandię rozejmu moskiewskiego w 1944 roku jej więzi z Niemcami zostały zerwane. Liisa Kovala pisze, że 21 września 1944 roku jej ojciec został aresztowany razem z innymi marynarzami w porcie w Gdańsku. Według niej zatrzymano załogi 4 fińskich statków, łącznie 90 osób, w tym 12 kobiet. 16-letni Aarne należał do najmłodszych. Najpierw trzymano ich w magazynie, potem przez kilka tygodni w sali tanecznej. Córka opisuje, że marynarze odmówili wstąpienia do niemieckich sił i zostali wywiezieni wagonami bydlęcymi do Stutthofu.
Aarne Kovala przeżył obóz. Według córki w 1951 roku wyemigrował do Kanady. Zmarł w 2018 roku.
Trop z wyszukiwarki prowadził do córki
Rutkowski relacjonował, że po wpisaniu odczytanych słów do wyszukiwarki od razu trafiono na książkę Liisy Kovali. Rodzina w Kanadzie początkowo podchodziła do sprawy z dystansem. Zmieniło się to po przesłaniu zdjęć znaleziska i sprawdzeniu stowarzyszenia. Z poszukiwaczami skontaktowała się także wdowa po Aarne. Według Rutkowskiego wciąż pielęgnuje pamięć o mężu, a jej wiadomość bardzo poruszyła członków In Terra.
Co mogła oznaczać podwójna data?
Rutkowski uważa, że podwójnie wyryta data świadczy o tym, że więzień wiedział o nadchodzących wydarzeniach i chciał zostawić trwały ślad. Jego zdaniem Kovala prawdopodobnie zostawił przedmiot w baraku, a podczas sprzątania rurka trafiła na śmietnik, gdzie przetrwała do dziś.
Rurka została oficjalnie przekazana do zbiorów Muzeum Stutthof w Sztutowie. Przez obóz, który powstał 2 września 1939 roku, przeszło według szacunków około 110 tys. więźniów. Zginęło około 65 tys. z nich.
Komentarze (0)