Najnowsze dane za 2024 rok pokazują wyraźny i szybki wzrost liczby osób, które rozliczają się według wyższej stawki PIT. To efekt utrzymywania niezmienionych progów podatkowych w warunkach rosnących wynagrodzeń i inflacji. Zjawisko to, określane przez ekonomistów jako „pełzająca progresja podatkowa”, coraz silniej wpływa na strukturę podatników oraz dochody budżetu państwa.
Według informacji opublikowanych w mediach społecznościowych przez Marek Skawiński liczba osób objętych drugim progiem podatkowym wzrosła w 2024 roku do 1,9 mln. To aż o 600 tys. więcej niż rok wcześniej, gdy było ich 1,3 mln. Zmiana ta oznacza, że już 7,6 proc. podatników rozliczających się według skali PIT płaci podatek według wyższej stawki, podczas gdy jeszcze w 2023 roku odsetek ten wynosił 5,2 proc.
Drugi próg podatkowy i skok liczby podatników
Dane pokazują jednoznacznie, że tempo przyrostu podatników w drugim progu wyraźnie przyspieszyło. Jeszcze kilka lat temu wzrost tej grupy był stopniowy i rozłożony w czasie. Obecnie mamy do czynienia z gwałtownym przesunięciem, które w ciągu jednego roku objęło setki tysięcy osób. Próg 120 tys. zł rocznego dochodu brutto, od którego zaczyna obowiązywać wyższa stawka PIT, coraz częściej przekraczają osoby zatrudnione na etatach, specjaliści oraz pracownicy sektora publicznego z dłuższym stażem.
Łącznie na skali podatkowej rozlicza się ponad 25,5 mln podatników. Zdecydowana większość z nich – 92,4 proc., czyli ponad 23,6 mln osób – nadal mieści się w pierwszym przedziale dochodowym. Jednocześnie jednak dynamika wzrostu drugiego progu sprawia, że jego udział w całym systemie PIT staje się coraz bardziej znaczący i trudny do pominięcia w debacie publicznej.
Mrożenie progów podatkowych a realne dochody
Kluczowym czynnikiem stojącym za wzrostem liczby podatników w drugim progu jest mrożenie progów podatkowych. Limity dochodowe nie są waloryzowane wraz z inflacją ani wzrostem płac, co powoduje, że coraz więcej osób „wpada” w wyższą stawkę podatku, mimo że ich realna siła nabywcza nie zawsze rośnie proporcjonalnie do nominalnych zarobków.
W praktyce oznacza to, że podwyżki wynagrodzeń, często mające jedynie zrekompensować wzrost kosztów życia, prowadzą do wyższego opodatkowania części dochodu. Mechanizm ten działa automatycznie i nie wymaga formalnej zmiany stawek PIT, co sprawia, że jest mniej widoczny dla podatników niż klasyczne podwyżki podatków.
Drugi próg podatkowy jako cichy mechanizm fiskalny
Eksperci zwracają uwagę, że mrożenie progów podatkowych stało się jednym z istotniejszych instrumentów zwiększania dochodów budżetowych w latach 2024–2026. Bez wprowadzania nowych podatków ani podnoszenia stawek, państwo poszerza bazę osób objętych wyższym opodatkowaniem. Efekt fiskalny jest znaczący, ponieważ każdy nowy podatnik w drugim progu oznacza wyższe wpływy z PIT od części jego dochodów przekraczających 120 tys. zł rocznie.
Z perspektywy finansów publicznych to rozwiązanie skuteczne i stabilne. Z perspektywy podatników – coraz bardziej odczuwalne, zwłaszcza dla osób, które nie postrzegają siebie jako „krezusów”, a mimo to zaczynają płacić wyższy podatek dochodowy.
Granica 120 tys. zł coraz bliżej klasy średniej
Jeszcze kilka lat temu drugi próg podatkowy był utożsamiany głównie z najlepiej zarabiającymi menedżerami i przedsiębiorcami. Obecnie granica 120 tys. zł rocznie staje się realnym poziomem dochodów dla szeroko rozumianej klasy średniej, szczególnie w dużych miastach i w zawodach wymagających wysokich kwalifikacji.
Wzrost liczby podatników w drugim progu o 600 tys. osób w ciągu jednego roku pokazuje, że zmiany w systemie PIT przestały być problemem marginalnym. To zjawisko systemowe, które wpływa na decyzje finansowe gospodarstw domowych, skłonność do pracy dodatkowej oraz ocenę stabilności systemu podatkowego w Polsce.
Komentarze (0)